fot. Ailura | CC BY-SA 3.0 AT (modyfikowane)

Polska — Bośnia i Hercegowina. Na kogo uważać? Analiza rywala

Już dzisiaj reprezentacja Polski rozegra premierowy mecz tej edycji Ligi Narodów. Rywalem Polaków będzie Bośnia i Hercegowina, która choć pozornie jest najsłabszym przeciwnikiem, to w praktyce może okazać się bardzo problematyczna. Na co i na kogo powinni zwrócić uwagę Polacy? O tym w poniższej analizie.

Nie samym Dzeko Bośnia żyje

Potwierdza to chociażby przynależność klubowa poszczególnych reprezentantów tego kraju. Nie są to anonimowe nazwiska z rodzimej ligi, czy tych o podobnym poziomie. Ba, w bośniackich powołaniach nie znalazł się żaden piłkarz występujący na co dzień w kraju. Potwierdza to, jak wielką siłę eksportową mają aktualnie rywale Polaków. Pomógł w tym również tegoroczny mundial, po którym wielu z nich zmieniło pracodawców.

No właśnie, mundial. Coś, co daje znaczącą przewagę Bośni już na starcie. Wyniki na samym turnieju nie obrazują skali sukcesu. Największym okazało się wyeliminowanie Włochów w barażach o udział na mistrzostwach świata. Już sam ten rezultat jest wyznacznikiem tego, jak bardzo powinniśmy się Bośni obawiać. Nie stoi za tym jednak w żadnym stopniu szczęście, czy całkowita nieporadność Włochów. Nasi dzisiejsi rywale są po prostu drużyną na europejskim poziomie. W najlepszym tego słowa znaczeniu.

Największe gwiazdy w ataku

Oprócz Edina Dzeko (który oficjalnie tym zgrupowaniem zakończy karierę reprezentacyjną) w ataku Bośni znajduje się przede wszystkim Ermedin Demirović — podstawowy napastnik nie tylko reprezentacji, lecz także jednego z czołowych klubów Bundesligi — VfB Stuttgartu. 28-latek co prawda strzelił jedynie 1 gola w tym sezonie ligi niemieckiej, jednak popisał się także hattrickiem w meczu Ligi Mistrzów przeciwko norweskiemu Vikingowi. Choć poprzedni sezon obkupił kontuzją oraz nieskutecznością, w tym dokonuje pewnego rodzaju odrodzenia, napędzony 3 golami w najbardziej prestiżowych rozgrywkach Europy.

fot. Dominika Baran | PolskaGola.Info

Demirović jest jednym z najbardziej doświadczonych piłkarzy w reprezentacji Bośni. Poza nim w ataku możemy się obawiać 21-letniego Esmira Bajraktarevicia z PSV Eindhoven, czy 19-letniego Kerima Alajbegovicia z Juventusu. Na boisku możemy się również spodziewać bardziej doświadczonego Harisa Tabakovicia z RB Salzburg, czy byłego gracza Jagiellonii Białystok — Sameda Bazdara oraz gwiazdora Cracovii Ajdina Hasicia.

Solidna defensywa Bośniaków

Robert Lewandowski i spółka będą mieli naprawdę ciężką przeprawę przez struktury obronne dzisiejszych rywali. Ostoją defensywy od wielu lat jest gracz Atalanty Bergamo Sead Kolasinac, który rozegrał już 69 meczów dla reprezentacji. Towarzyszyć mu mogą Tarik Muharemović z Leeds, Amar Dedić z Benfiki, czy Nikola Katić z Schalke. Przynależność klubowa tych zawodników wcale nie odstaje od tej reprezentacji Polski.

Wydaje się, iż obsada bramki nie jest już tak dobrze obsadzona. Nikola Vasilj to solidny rzemieślnik, jednak w poprzednim sezonie w Bundeslidze zachował jedynie 5 czystych kont. Teraz występuje w beniaminku arabskiej ekstraklasy — Al Diriyah, gdzie prezentuje się całkiem przyzwoicie.

Środek pola największą bolączką?

W tej linii Bośnia ma największy problem. Nie ma tam praktycznie żadnego piłkarza porównywalnego z pierwszymi wyborami w ataku, czy defensywie. Linia pomocy składa się z solidnych graczy ze średnich lig europejskich. O konstrukcji akcji powinni decydować m.in. Ivan Sunjić z Pafosu, Armin Gigović z Young Boys, czy Ivan Basić z FC Astany.

Luki w pomocy mają wypełniać także Ermin Mahmić, Amar Memić, Kenan Busuladzić, czy wspomniany wcześniej Hasić. Żaden z nich jednak to nie poziom polskiej kadry narodowej, co Polacy powinni wykorzystywać.

Od eksperta do trenera

Jedną z najciekawszych postaci bośniackiej piłki jest selekcjoner — Sergej Barbarez — były piłkarz Borussi Dortmund, Hamburgera SV, czy Bayeru Leverkusen. 55-latek po zakończeniu kariery piłkarskiej zajął się analizowaniem meczów w bośniackiej telewizji, wielokrotnie krytykując poczynania drużyny narodowej. Lokalny związek dostrzegł w nim potencjał na rewolucję i w 2024 roku powierzył mu funkcję pierwszego trenera zespołu.

fot. Hatorcat | CC0 1.0 (modyfikowane)

Była to pierwsza praca Barbareza jako trenera jakiejkolwiek drużyny, ale przyniosła zaskakująco pozytywne rezultaty. Bośnia awansowała na tegoroczny mundial, pokonując Włochów, a selekcjoner został okrzyknięty bohaterem narodowym. Barwna postać, która bez większego doświadczenia zdołała osiągnąć sukces.

Jak zagrać przeciwko Bośni?

Przede wszystkim Jan Urban powinien postawić na sprawdzonych zawodników z nastawieniem ofensywnym w środku pola. Wykorzystanie słabszej linii pomocy Bośni może poskutkować szybszym i łatwiejszym dotarciem pod pole karne rywali.

Bośnia znana jest także z gry z dwójką napastników. Aby zneutralizować takie zagrożenie najrozsądniejszym wydaje się postawienie na czwórkę obrońców, którzy naprzemiennie będą niwelować poczynania ofensywne rywali. Destrukcja atakującego duetu przy trzech środkowych obrońcach wydaje się bardzo ryzykowna w przypadku błędu indywidualnego, a tego chcielibyśmy za wszelką cenę uniknąć.

Dobrze jest postawić także na dynamiczne boki. Kolasinac to doświadczony, lecz wiekowy zawodnik, który może popełniać błędy przy co bardziej szybszych akcjach polskich zawodników. Jednocześnie na skrzydłach należy zachować balans w celu zatrzymywania akcji młodego Alajbegovicia, który może napsuć krwi polskim obrońcom.

Wykorzystując słabe punkty Bośni i posiłkując się własnymi atutami reprezentacja Polski powinna ten mecz wygrać. W końcu jeśli nie dzisiaj to kiedy. Szwecja wydaje się na papierze znacznie lepszym zespołem, a Rumunia to wielka niewiadoma. Pierwszy mecz zweryfikuje aktualną formę naszej drużyny narodowej.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *