Francja w kratkę — podsumowanie występów Polaków w Ligue 1 2025/2026
Sezon 2025/2026 powoli dobiega końca, w związku z tym pora podsumować osiągnięcia Polaków w zagranicznych ligach. Tym razem pod lupę weźmiemy Ligue 1, gdzie na co dzień występuje czterech przedstawicieli naszego kraju.
Ta gorsza strona Rennes
Łączy ich bardzo wiele. Obaj, niechciani w swoich czołowych, tureckich klubach opuścili Anatolię na rzecz Francji. Przemysław Frankowski udał się tam latem 2025 roku na roczne wypożyczenie z Galatasaray, a Sebastian Szymański podpisał kontrakt do końca sezonu 2026/2027, opuszczając Fenerbahce za niemal 10 milionów euro.
Przygoda tego pierwszego w barwach Stade Rennes to istna sinusoida. Frankowski rozpoczął sezon naprawdę dobrze, regularnie pojawiając się w wyjściowej jedenastce swojego zespołu. Z czasem było gorzej — niekoniecznie przez samą formę sportową, lecz w wyniku licznych urazów, przez które Polak tracił potrzebny rytm meczowy. A to może zaważyć na jego dalszych losach. Przez kontuzjogenność Frankowskiego, Rennes może nie być skłonne do wykupienia go z Galatasaray. W Turcji również wydają się za nim nie tęsknić — po powrocie z wypożyczenia bardzo trudno będzie mu wygrać rywalizację o miejsce w jedenastce z reprezentantem Węgier Rollandem Sallaiem, czy bardziej ofensywnym Niemcem Leroyem Sane.

W sumie, Frankowski opuścił już 13 meczów w wyniku kontuzji w sezonie 2025/2026. Przełożyło się to również na zaliczenie zaledwie 41% możliwych do rozegrania minut. Wygląda to bardzo przeciętnie, czego dowodem brak powołania na ostatnie zgrupowania seniorskiej reprezentacji Jana Urbana. Z pozytywów trzeba jednak nadmienić, iż jeśli Polak jest zdrowy to potrafi dać naprawdę dużo swojemu zespołowi. Na przełomie roku, gdy miał udaną passę, zanotował 1 bramkę i 2 asysty. Drobny, ale jednak pozytyw. Pozostaje życzyć mu najlepszego zdrowia i powrotu do formy, jaką prezentował stosunkowo niedawno chociażby w Lens.
Ta lepsza strona Rennes
Z kolei dla Sebastiana Szymańskiego przygoda we Francji już obficie zaowocowała. Pod koniec stycznia mógł w końcu odetchnąć z ulgą — wypychany z tureckiego Fenerbahce miał szansę ponownie rozwinąć skrzydła — tym razem na zachodzie. Dla reprezentanta Polski liczyła się przede wszystkim regularność, którą utracił wraz z odejściem Jose Mourinho z tureckiego klubu. Transfer do Rennes okazał się strzałem w dziesiątkę.

Polak niemal od początku odgrywa kluczową rolę w swoim zespole. Stał się jednym z naczelnych kreatorów swojej drużyny. W 16 dotychczasowych meczach zdobył jedną bramkę i zaliczył 3 asysty. Jego drużyna spisuje się ponadprzeciętnie (rok temu dopiero 12. miejsce w Ligue 1) i w dalszym ciągu liczy się w walce o miejsce premiowane udziałem w Lidze Mistrzów (ostatni raz Rennes zakwalifikowało się do tego turnieju 6 lat temu). W przeciwieństwie do Frankowskiego, Szymański może być niemal pewny pozostania we francuskiej drużynie na kolejny sezon.
Potężny spadek formy
Radosław Majecki jeszcze do marca 2025 roku pełnił rolę podstawowego bramkarza czołowej drużyny Ligue 1 — ΑS Monaco. Wówczas stracił jednak to miejsce na rzecz Szwajcara — Philippa Kohna. Letnie wypożyczenie do Brest miało okazać się czymś, co ponownie przyspieszy karierę Polaka. Wręcz przeciwnie — progres całkowicie przystopował. Co prawda do listopada 2025 roku regularnie bronił dostępu do bramki nowego zespołu, jednak kluczowa w kontekście regularnej gry okazała się kontuzja pachwiny.

Sytuację szybko wykorzystał rezerwowy Gregoire Coudert, który zadomowił się w podstawowym składzie Brest do dziś. Tymczasem Majecki nie rozegrał ani jednej minuty od 8 listopada 2025 roku. Dramatyczna sytuacja, a przecież latem wraca do Monaco, gdzie w dalszym ciągu zakontraktowani są wspomniany wcześniej Kohn oraz doświadczony Fin — Lukas Hradecky. 26-latek prawdopodobnie będzie musiał poszukać nowego klubu, chyba że pogodzi się z rolą rezerwowego, co jest bardzo wątpliwe.
Od bolesnej kontuzji do zaufania trenera
Maxi Oyedele był już wielokrotnie w tym sezonie skreślany przez media oraz kibiców. Bolesna kontuzja pachwiny, której nabawił się niemal na samym początku przygody w Strasbourgu wieściła rychłe wypożyczenie do słabszego klubu lub regularne przesiadywanie na ławce rezerwowych po powrocie. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna — Oyedele szybko wywalczył kluczowe miejsce w składzie francuskiego zespołu.

21-latek powrócił w lutym 2026 roku. Najpierw rozgrywał pojedyncze minuty, jednak z czasem stał się podstawowym graczem Strasburga w Ligue 1 (w Lidze Konferencji zazwyczaj wchodził z ławki). Choć jego zespół spisuje się nieco poniżej oczekiwań w lidze francuskiej, to Oyedele zasłużył na ogromne pochwały za tak szybki powrót do gry na dobrym poziomie. Z taką regularnością wielce prawdopodobne jest, iż zostanie w Strasbourgu na dłużej. Na razie włodarze klubu z Alzacji mogą odetchnąć z ulgą — 6 milionów, wydane latem 2025 roku na Polaka może nie pójść w przysłowiowe błoto.
Podsumowanie
To był całkiem przyzwoity, choć cykliczny sezon Polaków we Francji. Z jednej strony znakomita runda wiosenna w wykonaniu Sebastiana Szymańskiego, dobry początek sezonu Przemysława Frankowskiego i udany powrót po kontuzji Maxiego Oyedele. Z drugiej strony, całkowita zapaść Radosława Majeckiego oraz liczne urazy innych rodaków odcisnęły swoje negatywne piętno na obraz sytuacji w Ligue 1. Wielce prawdopodobne, iż bramkarz Brest będzie musiał znaleźć nowy klub, a Frankowskiemu będzie bardzo trudno wydostać się ze spirali skutków jego nieregularności, jednak zarówno Szymański, jak i Oyedele prosperują na tyle dobrze, iż w przyszłym sezonie możemy spodziewać się jeszcze bardziej obfitego rozkwitu formy tej dwójki na francuskich boiskach.
W kontekście osiągnięć zespołowych Szymański i Frankowski mogą mówić o dużym sukcesie jakim jest praktycznie pewna kwalifikacja Rennes do europejskich pucharów. Natomiast Brest Majeckiego oraz Strasbourg Oyedele w przyszłym sezonie będą musiały obejść się smakiem.

yjy1dm