Niewidzialni dla Jana Urbana? Największe grzechy selekcjonera
Wielkimi krokami zbliża się wrześniowe zgrupowanie, a wraz z nim ponownie powraca dyskusja o powołaniach do reprezentacji Jana Urbana. W przeszłości trener miał kilku zawodników, którzy mimo dobrej dyspozycji na boisku z różnych powodów byli pomijani na jego liście. W tym artykule pochylę się nad zawodnikami „niewidzialnymi” dla Jana Urbana.
Gwiazda z Katowic
Piłkarzem, wokół którego nieobecności w ostatnich miesiącach mówiło się najwięcej, zdecydowanie był Bartosz Nowak. Nie może to jednak dziwić, gdyż brak powołania dla zawodnika GKS-u Katowice na jakiekolwiek zgrupowanie jest po prostu absurdalny. Nowak ma za sobą niesamowity sezon, za który słusznie został wybrany najlepszym piłkarzem Ekstraklasy. Pomocnik w barwach GKS-u Katowice zdobył 14 bramek i dołożył do tego 12 asyst we wszystkich rozgrywkach. Trener Urban argumentował brak powołania dla 33-latka wiekiem, jednak forma zawodnika sprawiała, że nawet mimo trzydziestu trzech lat mógł wiele dać naszej reprezentacji. Tym bardziej, jeśli uwzględnimy fakt, że bezpośrednio na jego pozycji regularnie powołania otrzymywał niewiele młodszy Bartosz Kapustka, którego forma pozostawiała wiele do życzenia.

Jeżeli w najbliższym czasie nie wydarzy się nic niespodziewanego i Jan Urban nie przekona się do Nowaka, będzie on poważnym kandydatem do miana jednego z najlepszych piłkarzy, którzy nigdy nie zadebiutowali w reprezentacji Polski. Pomocnik od kilkunastu lat gra na przyzwoitym poziomie, a jego nazwisko od wielu sezonów krąży w orbicie dyskusji o powołaniach do reprezentacji. Forma, którą pokazał w zeszłym sezonie najlepszy zawodnik Ekstraklasy, obligowała jednak trenera, by zakończyć tę dyskusję i dać zasłużoną szansę Nowakowi w reprezentacji.
Najlepszy młody zawodnik Ekstraklasy
Równie absurdalnie brzmi fakt braku jakiegokolwiek powołania dla Wojciecha Mońki, czyli najlepszego młodego zawodnika zeszłego sezonu Ekstraklasy. Stoper Lecha Poznań ma za sobą niesamowitą kampanię 2025/2026, która została zwieńczona podczas gali rozdania nagród Ekstraklasy tytułem najlepszego młodego zawodnika ligi. Mimo tak dobrego sezonu Jan Urban nie zdecydował się ani razu skorzystać z usług uzdolnionego nastolatka, mimo że ten dawał mu do tego powody.
Mońka był ostoją mistrza Polski i piłkarzem, który szturmem wszedł do Ekstraklasy. I choć wiadomo, 19-latek ma jeszcze bardzo dużo czasu na debiut w reprezentacji narodowej, powołanie choćby na czerwcowe sparingi po prostu mu się należało. Nawet jeżeli sam trener nie miał poczucia potrzeby powoływania Wojciecha Mońki, byłoby to docenienie Ekstraklasy jako ligi. Brak powołania zarówno dla najlepszego zawodnika Ekstraklasy, jak i najlepszego młodego zawodnika ligi na teoretycznie nic nieznaczące sparingi jest co najmniej rozczarowujący.

Skłócony z trenerem?
Kolejnym wielkim nieobecnym za kadencji Jana Urbana jest Sebastian Walukiewicz. Jego przypadek jest zgoła inny niż Bartosza Nowaka, choć obu łączy fakt, że szkoleniowiec nie widzi ich w swojej drużynie narodowej. Defensor Sassuolo występował już wielokrotnie w narodowych barwach, ale było to za kadencji Jerzego Brzęczka, Paulo Sousy oraz Michała Probierza.
Jak poinformował Jan Urban, Sebastian Walukiewicz nie dostał powołania nie z powodów sportowych, lecz pozaboiskowych. Nie da się jednak ukryć, że piłkarz o jego profilu bardzo przydałby się w reprezentacji. Przede wszystkim defensor Sassuolo grał niegdyś regularnie w preferowanym przez Urbana ustawieniu z trójką z tyłu, w którym idealnie pasowałby na pozycję prawego środkowego obrońcy. Jego powołanie byłoby tym bardziej logiczne, że to właśnie z tą pozycją w bloku defensywnym mieliśmy największe problemy. Próby ustawiania tam Tomasza Kędziory, który więcej spotkań w swojej karierze rozegrał na prawej obronie, kosztem Walukiewicza ogranego na tej pozycji, mogły sporo kosztować Polskę.

Choć ostatecznie na tej pozycji z powodzeniem odnalazł się Przemysław Wiśniewski, niewykluczone, że Walukiewicz poradziłby sobie nawet lepiej. Jest to bowiem piłkarz o bogatej karierze klubowej. Mówimy o stoperze mającym na swoim koncie aż 143 występy w Serie A. Oczywiście, jak pokazała historia Karola Linettego, regularne występowanie w lidze włoskiej nie oznacza automatycznie wysokiej klasy występów w reprezentacji, jednak szansa dla Walukiewicza po prostu się należała.
Profesor z Baku
Nad sytuacją Tymoteusza Puchacza pochyliłem się już w jednym z poprzednich artykułów, dogłębnie pokazując, że brak szansy dla defensora Sabahu nie powinien mieć miejsca.
Forma Polaka z początku aktualnego sezonu, moim zdaniem, zostanie doceniona już na zbliżającym się wrześniowym zgrupowaniu i Jan Urban powoła zawodnika Sabahu.

Podsumowanie
Do następnego zgrupowania reprezentacji Polski zostało zaledwie kilkanaście dni i niewykluczone, że któryś z tych zawodników dostanie swoją zasłużoną szansę od Jana Urbana. Największym pewniakiem do tego wydaje się być Tymoteusz Puchacz, choć i on nie może być pewny powołania. Czy gdyby zawodnicy wymienieni w tym artykule zostali powołani na marcowe baraże bądź czerwcowe sparingi, wyniki byłyby inne? Moim zdaniem tak, gdyż niektórych nieobecności po prostu nie da się racjonalnie uargumentować. Każdy z tych piłkarzy był w pewnym momencie pewniakiem do reprezentacji Polski — nawet jeśli nie do pierwszego składu, to choćby do rotacji.
Wiemy, jak długo Jan Urban wstrzymywał się z powołaniami dla Kacpra Potulskiego, czy Oskara Pietuszewskiego, a gdy już dostali swoją szansę, obaj okazali się kluczowymi zawodnikami reprezentacji Polski na którymś ze zgrupowań. Czy tak samo byłoby z Mońką, Walukiewiczem, Puchaczem czy Nowakiem? Tego już niestety się nie dowiemy.
