Niespełnione nadzieje — podsumowanie występów Polaków w Belgii i Holandii w 2025/2026
Sezon 2025/2026 w Holandii dobiegł już końca, natomiast w Belgii do rozegrania pozostały jeszcze dwie ostatnie kolejki. To idealny moment, by przyjrzeć się występom polskich zawodników na boiskach Beneluksu.
Krok do przodu Skórasia
Zdecydowanie największą polską gwiazdą występującą aktualnie na belgijskich boiskach jest Michał Skóraś, reprezentujący barwy KAA Gent. 14-krotny reprezentant Polski ma za sobą udany rok, który może jeszcze dobrze przypieczętować w końcówce sezonu. Do zakończenia rozgrywek belgijskiej drużynie zostały jeszcze dwa spotkania, podczas których rozstrzygnie się kwestia potencjalnej gry w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Aktualnie Gent zajmuje szóste miejsce i na ten moment nie ma prawa udziału w rozgrywkach międzynarodowych.
Forma reprezentanta Polski zdecydowanie może zadowalać. Po fatalnym poprzednim sezonie, w którym Polak rozegrał zaledwie 1000 minut i zdobył dwie bramki, udało mu się wrócić na dobre tory. Skrzydłowy rozegrał w aktualnej kampanii aż 35 spotkań we wszystkich rozgrywkach, zdobywając dwie bramki i notując aż jedenaście asyst. To właśnie statystyka asyst zasługuje na największe uznanie, gdyż jest to najlepszy wynik w całej drużynie. Skóraś w obecnym sezonie wyróżnia się przede wszystkim na płaszczyźnie kreowania gry. Poza największą liczbą asyst w zespole jest również liderem w statystykach stworzonych sytuacji oraz wykreowanych okazji, wyprzedzając kolegów z drużyny niemal dwukrotnie.

Co najważniejsze, jest to również najlepszy sezon polskiego skrzydłowego od momentu opuszczenia Ekstraklasy. Przede wszystkim stał się on kluczową postacią drużyny Rika De Mila. Skóraś w tym sezonie grał zarówno na lewej, jak i prawej stronie boiska. Nie da się ukryć, że to właśnie Polak był jednym z najważniejszych zawodników tego sezonu w drużynie z Gandawy.
Wypożyczone talenty
W aktualnym sezonie na belgijskich boiskach mogliśmy zobaczyć jeszcze dwóch młodzieżowych reprezentantów Polski — Filipa Szymczaka oraz Łukasza Łakomego, obydwu występujących w ramach wypożyczeń.
Ten pierwszy na początku września został wypożyczony z Lecha Poznań do Charleroi. Niestety jego rola ogranicza się wyłącznie do głębokiego rezerwowego, a w całym sezonie rozegrał zaledwie 593 minuty na belgijskich boiskach, zdobywając jedną bramkę.

Zdecydowanie lepiej wygląda sytuacja Łukasza Łakomego, wypożyczonego do końca sezonu ze szwajcarskiego Young Boys do OH Leuven. Wychowanek Legii Warszawa zaliczył przyzwoite wejście do zespołu, od razu zostając podstawowym zawodnikiem. Niestety wraz z biegiem sezonu jego rola stopniowo malała, choć w ostatnich kolejkach udało mu się powrócić do pierwszego składu. W całym sezonie pomocnik uzbierał 2279 minut we wszystkich rozgrywkach i zdobył trzy bramki oraz zanotował trzy asysty.
Ostatnim Polakiem występującym w najwyższej klasie rozgrywkowej w Belgii jest 23-letni Krzysztof Koton. Pomocnik występuje w drużynie FCV Dender EH, najsłabszej ekipie aktualnego sezonu. Rola polskiego zawodnika jest jednak marginalna — w obecnych rozgrywkach uzbierał jedynie 370 minut, co przełożyło się na 13 występów.
Rollercoaster Modera
Tak jak w Belgii największą gwiazdą był niewątpliwie Michał Skóraś, tak w holenderskiej Eredivisie taką postacią jest Jakub Moder. 36-krotny reprezentant Polski to piłkarz, który niewątpliwie wiele przeszedł w swojej karierze. Największą zmorą pomocnika Feyenoordu są kontuzje, które doskwierały mu również w tym sezonie.
27-latek sezon rozpoczął dopiero 29 stycznia, meldując się na boisku w 69. minucie spotkania z Realem Betis w ramach Ligi Europy. Całą rundę jesienną zmagał się z kontuzją przepukliny kręgosłupa, której nabawił się podczas letnich przygotowań przedsezonowych. Niestety pech nie opuszczał reprezentanta Polski i w połowie kwietnia nabawił się kolejnego urazu — tym razem kolana — który wykluczył go z gry do końca sezonu.

Co jednak pocieszające, gdy Moder pojawiał się na boisku, prezentował się bardzo dobrze. Pomocnik po powrocie do zdrowia z miejsca stał się kluczową postacią drużyny Robina van Persiego. Legendarny napastnik wielokrotnie podkreślał w wywiadach znaczenie polskiego gracza dla Feyenoordu, a autentyczności dodaje temu fakt, że holenderski szkoleniowiec wystawił Modera w każdym spotkaniu, w którym ten był zdrowy.
W zakończonym sezonie reprezentant Polski rozegrał zaledwie 11 spotkań, w których zdobył jedną bramkę oraz zanotował jedną asystę.
Talenty które zawiodły
Jan Faberski to bez wątpienia jeden z największych talentów polskiej piłki. Przez ostatnie cztery lata szkolił się w młodzieżowych drużynach Ajaxu Amsterdam, uznawanych za wielką markę na całym świecie. Co kluczowe, Faberski nie tylko się tam rozwijał, ale również uchodził za jeden z największych talentów akademii.

Miniony sezon spędził na wypożyczeniu w PEC Zwolle, piętnastej drużynie Eredivisie. Niestety młody skrzydłowy nie będzie mógł zaliczyć tego okresu do udanych. Mimo obiecującego początku nie udało mu się wywalczyć miejsca w pierwszym składzie i z początkiem października został przyspawany do ławki rezerwowych. Przez cały sezon uzbierał zaledwie 591 minut, podczas których zanotował dwie asysty.
Innym młodym Polakiem, spędzającym ostatnie miesiące na wypożyczeniu w Holandii był Szymon Włodarczyk. Po obiecującym początku sezonu 2023/2024 w austriackim Sturm Graz jego kariera znacznie wyhamowała. Sezon 2024/2025 spędził na kompletnie nieudanym wypożyczeniu we włoskiej Salernitanie, w barwach której rozegrał trzynaście spotkań i zdobył zaledwie jedną bramkę w Serie B.
Sezon 2025/2026 miał być dla Włodarczyka przełomowy. Sturm Graz wysłał go na wypożyczenie do Excelsioru Rotterdam, trzynastej drużyny ligi holenderskiej. Niestety, przygoda młodzieżowego reprezentanta Polski przebiegła bardzo podobnie do tej Jana Faberskiego — dobre wejście do drużyny i regularna gra do początku listopada, a następnie przyspawanie do ławki rezerwowych. W całym sezonie Włodarczyk rozegrał 754 minuty, podczas których zanotował 23 występy, trzy bramki oraz jedną asystę.
Daniel Bielica i inni
Na holenderskich boiskach mogliśmy obserwować aż trzech polskich bramkarzy. Na największą uwagę bezdyskusyjnie zasługuje Daniel Bielica, podstawowy golkiper siedemnastej drużyny holenderskiej Eredivisie — NAC Bredy. Polak mimo regularnej gry nie może zaliczyć tego sezonu do udanych. Przede wszystkim jego klub spadł z ligi, choć ciężko winić za to polskiego bramkarza, którego statystyki wyglądają przyzwoicie.
Sytuacja Daniela Bielicy przypomina tę Kamila Grabary z Wolfsburga. Mimo wysokiego procentu obron oraz czołowych statystyk interwencji na 90 minut defensywy obu drużyn nie ułatwiały swoim bramkarzom zadania. W przeciwieństwie do Grabary, który o utrzymanie w Bundeslidze powalczy jeszcze w tym tygodniu, Daniel Bielica jest już pewny spadku do Eerste Divisie.
Pozostali polscy bramkarze grający w Eredivisie to Filip Bednarek oraz Przemysław Tytoń. Ten pierwszy przeniósł się na początku sezonu do Sparty Rotterdam, lecz nie rozegrał żadnego spotkania w Eredivisie. Swoją obecność na holenderskich boiskach kolejny rok zaznaczył również Przemysław Tytoń. 38-latek przeniósł się do FC Twente w 2022 roku i od tego czasu pełni rolę rezerwowego bramkarza. W tym sezonie Tytoń rozegrał trzy spotkania w Eredivisie, z czego dwa były kluczowe dla Twente w walce o europejskie puchary.

Ostatnim polskim zawodnikiem występującym w Holandii jest Oskar Zawada. Napastnik reprezentuje barwy FC Groningen i niestety tego sezonu nie będzie mógł zaliczyć do udanych. 30-latek w poprzednich rozgrywkach był kluczowym napastnikiem swojej drużyny, rozgrywając 2200 minut i zdobywając aż 11 bramek. Niestety aktualny sezon wyglądał znacznie gorzej. Zawada rozegrał zaledwie 307 minut, podczas których zdobył trzy bramki.
Podsumowanie
Zarówno w Belgii, jak i Holandii znajdziemy piłkarzy, którzy mogą uznać ten sezon za fantastyczny — jak i takich, którzy będą chcieli jak najszybciej o nim zapomnieć. Z perspektywy reprezentacji Polski z pewnością może cieszyć zwyżkowa forma Michała Skórasia oraz Jakuba Modera, jednak zastój w karierach Szymona Włodarczyka, Jana Faberskiego czy Filipa Szymczaka może już budzić niepokój.

dkv23e
wldl3k