Nawałnica zmian w Płocku. Co dalej z Nafciarzami?
Ostatnie dni były dla kibiców Nafciarzy wyjątkowo emocjonujące. W klubie doszło do zmian zarówno w zarządzie, jak i pierwszej drużynie. Płocczanie mają przed sobą wyjątkowo stresujący okres, który pokaże, w jaką stronę będzie dalej zmierzał klub. Pocieszeniem dla napiętej sytuacji jest transfer nowego pomocnika do zespołu, prosto z chorwackiej ekstraklasy. Jaka przyszłość czeka Nafciarzy w najbliższym czasie?
Zmiany w zarządzie
Pierwszą oficjalnie potwierdzoną informacją przez klub było zakończenie współpracy z Prezesem Zarządu Wisła Płock S.A – Piotrem Sadczukiem. Dla wielu kibiców decyzja ta nie była łatwa do przełknięcia. Mając w głowie to, gdzie znajdował się na starcie i w jakim kierunku poszedł klub za kadencji Sadczuka ciężko przejść obok jego odejścia obojętnie. Piotr Sadczuk trafił do Płocka zaraz po spadku drużyny z Ekstraklasy. Po dwóch latach gry na drugim szczeblu rozgrywkowym Płocczanie powrócili do krajowej elity i stali się ogromnym zaskoczeniem zeszłorocznych rozgrywek. Głównym zarzutem wobec klubu jest brak możliwości zorganizowania oficjalnego pożegnania z byłym już Prezesem. Obowiązki Sadczuka objął Maciek Wiącek, który będzie pełnił wspomnianą funkcję do czasu znalezienia nowego prezesa.

Umowa za porozumieniem stron została rozwiązana też z dyrektorem sportowym Nafciarzy – Radosławem Kucharskim. Na znalezienie nowego pracodawcy Kucharski nie musiał długo czekać, gdyż w zeszły czwartek został oficjalnie zaprezentowany jako nowy dyrektor sportowy w Jagiellonii Białystok. Umowa z nowym szefem pionu sportowego obowiązywać będzie do końca sezonu 2028/2029.
Afera związana z odejściem Misiury
Największą burzę w mediach wywołała decyzja o rozstaniu się z pierwszym trenerem Nafciarzy – Mariuszem Misiurą. Tutaj umowa również została rozwiązana za porozumieniem stron. Jest to istotna informacja, ponieważ kilka dni później Misiura został ogłoszony nowym szkoleniowcem Motoru Lublin. Dzięki rozwiązaniu umowy z Wisłą nowy klub trenera Misiury nie musiał płacić żadnej kwoty odstępnego, aby pozyskać go już teraz.

Powód odejścia trenera Misiury na ten moment wydaje się niejasny, ze względu na sprzeczne informacje. Podczas konferencji prasowej wyjaśniającej obecną sytuację w klubie, pełniący obowiązki Prezesa Maciek Wiącek skomentował kwestię odejścia trenera. Jego zdaniem doszło do zmiany podejścia u szkoleniowca, a powodem jego odejścia była otrzymana oferta „nie do odrzucenia i niepowtarzalne warunki pracy”.
Z perspektywy Mariusza Misiury sytuacja wyglądała zgoła odmiennie. W pożegnalnym liście do kibiców czytamy:
„Pomimo osiągniętego porozumienia kontrakt nigdy nie został mi przedstawiony do podpisu, … Po czterech tygodniach oczekiwania, obserwowania zmian zachodzących w klubie oraz wielu rozmowach z żoną i najbliższymi doszedłem do wniosku, że nie chcę kontynuować pracy w miejscu, w którym w tak ważnej sprawie nie jestem traktowany w sposób partnerski. To właśnie wtedy moje podejście zaczęło się zmieniać. Nie dlatego, że pojawił się inny klub. Nie dlatego, że pojawiły się lepsze warunki finansowe. Powodem była utrata zaufania i poczucie, że ustalenia zawarte 12 kwietnia nie są traktowane poważnie.„
Nowe, stare rozdanie
Wraz z odejściem trenera Misiury z Płocka, jego miejsce zajął Adam Majewski. 59-latek nie jest przypadkową postacią dla kibiców Nafciarzy. W czasach swojej piłkarskiej kariery reprezentował barwy Wisły (w latach 90. nazywanej Petrochemią), aby następnie stawiać w niej swoje pierwsze trenerskie kroki. Majewski zaczął od pracy jako asystent trenera Marcina Kaczmarka w latach 12/13 – 17/18. W kolejnym sezonie pełnił obowiązki pierwszego trenera rezerw Wisły Płock, po czym ruszył w Polskę w poszukiwaniu nowych wyzwań.

Po dwóch epizodach w Stomilu Olsztyn oraz Stali Mielec, Majewski został wybrany nowym szkoleniowcem reprezentacji Polski do lat 21. Polak zastąpił na owym stanowisku Michała Probierza, który objął pierwszą reprezentację po fatalnych wynikach Fernando Santosa. Mimo tego, że początki w kadrze miał przyzwoite, to przez wyniki na młodzieżowych Mistrzostwach Europy musiał pożegnać się z reprezentacją. Teraz trenera czeka kolejne wyzwanie jakim będzie utrzymanie Wisły Płock w Ekstraklasie i próba powtórzenia sukcesu z zeszłego roku.
Są i pozytywy
Choć sytuacja w Wiśle Płock nie wygląda na ustabilizowaną, to pocieszenie w tak trudnej chwili mogą nieść nowi zawodnicy w zespole Nafciarzy. Na ten moment klub potwierdził dwa wzmocnienia, w tym jedno dzisiaj z rana. W piątek 12 czerwca Płocczanie ogłosili transfer chorwackiego pomocnika – Juricy Pršira. Zawodnik jest wychowankiem Dinama i NK Zagrzeb, a swoje początki w seniorskiej piłce zaznał w drugim zespole Hajduka Split. Kolejnym krokiem w karierze Chorwata był transfer do HNK Goricy w 2020 roku. Pršir rozegrał we wspomnianym zespole 180 spotkań w trakcie których zdobył 18 trafień i dołożył 16 asyst.
Kolejnym wzmocnieniem Płocczan, na którego oficjalne ogłoszenie musieliśmy czekać do dzisiaj jest Marcin Flis. Jak podaje Michał Sporczyk z portalu Nafciarski.pl, doświadczony obrońca został podpisany kilka minut przed zeszłotygodniową konferencją prasową. Polak ma za sobą występy w takich zespołach jak GKS Bełchatów, Piast Gliwice, ŁKS Łódź czy Stal Mielec. Co więcej, w samej Ekstraklasie rozegrał 114 spotkań dokładając do nich cztery trafienia. Takie liczby czynią obrońcę solidnym wzmocnieniem dla zespołu byłego szkoleniowca młodzieżowej reprezentacji Polski. Decyzja o sprowadzenie Flisa do Płocka jest prawdopodobnie silnie uwarunkowana wyborem nowego szkoleniowca, ponieważ obaj panowie znają się ze wspomnianej Stali, gdzie Flis rozegrał 47 spotkań pod wodzą Adama Majewskiego.
Co dalej?
Mimo tego, że zamieszanie wokół klubu nie zniknęło to pierwsza drużyna rozpoczęła już przygotowania do startu rozgrywek. Zobaczymy jak trener Majewski i jego podopieczni poradzą sobie w drugim sezonie po upragnionym awansie do Ekstraklasy. W XXI wieku Wisła zawsze utrzymywała się na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w swoim drugim sezonie po awansie. Zobaczymy czy i tym razem historia zatoczy koło.
