Najlepsi Polacy w Lidze Mistrzów ostatniej dekady
W niniejszym artykule wymieniamy najlepszych Polaków w danym sezonie Ligi Mistrzów począwszy od rozgrywek 2016/2017. Haczyk polega na tym, iż reprezentanci Polski mogą zostać wymienieni tylko raz! Oznacza to, iż Robert Lewandowski w zestawieniu został wskazany tylko za swój najlepszy rok w najbardziej elitarnych rozgrywkach. Jak zatem wygląda sytuacja innych i kto w którym roku najbardziej zabłyszczał?
2016/2017 — Kamil Glik
Sezon ten bezkonkurencyjnie należał do filaru obrony reprezentacji Polski. Kamil Glik wówczas prezentował barwy klubu AS Monaco, z którym święcił największe sukcesy. Oprócz zdobytego mistrzostwa Francji Glikson dotarł aż do półfinału Ligi Mistrzów, odpadając dopiero z potężnym Juventusem z wybitnym Paolo Dybalą na czele. W zespole z Księstwa oprócz naszego obrońcy można było podziwiać takie nazwiska jak: Thomas Lemar, Radamel Falcao, Bernardo Silva, Fabinho, Danijel Subašić, czy też stawiający swoje pierwsze kroki w profesjonalnym futbolu Kylian Mbappé Lottin. Była to zatem mocna paka, która napisała w tamtym sezonie jedną z piękniejszych romantycznych historii w futbolu.

Glik natomiast był jej bardzo ważną częścią. W swoim debiucie w Lidze Mistrzów rozegrał aż 13 meczy, a do tego dołożył jedną przepiękną bramkę. Glikson otrzymawszy podanie tuż przed polem karnym znalazł odrobinę wolnej przestrzeni i uderzył piłkę z woleja w lewy górny róg bramki. Wszystko to miało miejsce w spotkaniu z Bayerem Leverkusen. Biorąc więc pod uwagę jego osiągnięcia w tej edycji wybór dla najlepszego Polaka mógł być tylko jeden.
2017/2018 — Jakub Rzeźniczak
Tutaj wybór może nieco kontrowersyjny, aczkolwiek Kuba w tamtej edycji Ligi Mistrzów debiutował razem z azerskim Karabachem Agdam i grał wszystko od deski do deski. Dane mu było się wówczas zmierzyć w grupie śmierci z AS Romą, Atlético Madryt oraz Chelsea Londyn. Mimo, że przeciwnicy dla azerskiego klubu byli bardzo wymagający, zespołowi Rzeźniczaka udało się w tamtych rozgrywkach zdobyć dwa punkty. W tym jeden na Estadio Metropolitano, gdzie Karabach zremisował 1:1. Co ciekawe, drugi punkt mistrz Azerbejdżanu zdobył również w starciu z ekipą Simeone, remisując na własnym terenie 0:0. Rzeźniczak stanowił podstawowy element w układance, a biorąc pod uwagę występy pozostałych naszych kadrowiczów (większość miała lepsze wyniki w kolejnych sezonach), wybór padł po raz kolejny na polskiego stopera.

2018/2019 — Łukasz Piszczek
W tym roku wybór na najlepszego Polaka w Lidze Mistrzów po raz kolejny padł na obrońcę, lecz tym razem reprezentującego prawą stronę defensywy. Piszczek zagrał w tamtej edycji 5 spotkań i dotarł ze swoją ekipą do 1/8 finału, odpadając z późniejszym finalistą — Tottenhamem Hotspur. W spotkaniach ze Spurs nasz prawy obrońca nie zagrał jednak ze względu na kontuzję stopy, która wykluczyła go na jakiś czas z gry. Kto wie, może gdyby wystąpił, Borussia byłaby w stanie powalczyć w tym dwumeczu o awans? W końcu w fazie grupowej Łukasz Piszczek ze swoją ekipą wygrał spektakularnie 4:0 z Atlético Madryt na Signal Iduna Park. Po części dzięki tej wygranej Borussia zajęła finalnie pierwsze miejsce w grupie, straciwszy w sumie tylko dwie bramki, co dodatkowo przemawia na korzyść reprezentanta Polski, który — gdy był zdrowy — grał w ekipie z Dortmundu w każdym możliwym meczu.

2019/2020 — Dominacja Roberta Lewandowskiego
Wybór na ten rok był tylko jeden, a jest nim Robert Lewandowski! Lewy zostałby przeze mnie wcześniej nominowany, gdyby nie to, iż w tym roku sięgnął po wszystko, co jest możliwe. W tej edycji udało mu się zdobyć Ligę Mistrzów z Bayernem Monachium, miażdżąc po drodze FC Barcelonę aż 8:2. Dodatkowo Lewandowski sięgnął po koronę króla strzelców, zdobywając kosmiczne 15 trafień w zaledwie 10 meczach! Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby rozgrywano wówczas spotkania rewanżowe — wówczas rekord Cristiano Ronaldo byłby w zasięgu ręki. Jakby tego było mało, Lewy uzyskał aż 6 asyst, a portal Flashscore za te dziesięć występów wystawił mu notę 8,5 na 10, co jest kapitalnym wynikiem. Robert po prostu zdominował ten rok wraz z bawarską drużyną i wybór musiał paść na niego.

To był moment, gdy Polak był najlepszym zawodnikiem na świecie i nikt nie miał co do tego wątpliwości. Szkoda, że France Football odwołało wówczas galę Złotej Piłki. Było to o tyle kontrowersyjne, iż powoływano się na to, że nie dokończono wszystkich lig w okresie wakacyjnym z powodu COVID-19. Aczkolwiek prawdą jest też fakt, że z topowych lig tylko francuska została przedwcześnie odwołana, a pozostałe zakończyły swoje zmagania późnym latem. Na szczęście dla Lewego UEFA nagrodziła go wyróżnieniem dla Piłkarza Roku w sezonie 2019/2020.
2020/2021 — Wojciech Szczęsny
Wybór najlepszego Polskiego piłkarza tamtej kampanii Ligi Mistrzów pada na Wojciecha Szczęsnego. Nasz golkiper stanowił wówczas podstawowe ogniwo drużyny Juventusu i opuścił tylko jedno spotkanie z FC Barceloną. Jednakże w pozostałych 7 meczach udało mu się zachować 2 czyste konta, wpuszczając tylko 4 bramki w fazie grupowej. Z ekipą Juventusu Wojtek wygrał grupę, pokonując i spychając w ostatniej kolejce wspomnianą drużynę z Katalonii na drugie miejsce. Ekipa z Włoch pokonała wtedy sensacyjnie Barcelonę na wyjeździe 3:0, a dublet zaliczył Cristiano Ronaldo. Niestety dla naszego golkipera obowiązywała wówczas zasada goli na wyjeździe.
Gdyby nie to, Szczęsny z Juventusem dotarliby zapewne do półfinału a tak musieli pogodzić z odpadnięciem z FC Porto (Porto wygrało 2:1 u siebie i przegrało 3:2 na wyjeździe, czyli awansowali dzięki większej liczbie bramek). Mimo tego, Wojtek mógł tę kampanię zaliczyć do udanych. Był to chyba jego drugi najlepszy sezon w Lidze Mistrzów zaraz po 2018/2019, gdzie w 10 meczach zanotował aż 5 czystych kont.

2021/2022 — Tomasz Kędziora
Kandydatów na najlepszego Polaka w tej edycji nie było za wielu. Oczywiście znowu błyszczał Robert Lewandowski, uzyskując 13 goli w zaledwie 10 meczach. Aczkolwiek, biorąc pod uwagę naszą zasadę, wybór musiał paść na innego z naszych rodaków. Po raz kolejny więc zwyciężył obrońca — tym razem jest nim Tomasz Kędziora. Polak w tamtych rozgrywkach rozegrał 5 meczów w barwach Dynama Kijów, zdobywając z nim łącznie tylko jeden punkt. Miało to miejsce w pierwszej kolejce, gdy ukraińska drużyna zremisowała 0:0 z Benfiką, a sam Kędziora rozegrał wówczas cały mecz. W następnych spotkaniach reprezentant Polski albo schodził z boiska, albo na nie wchodził. Na plus z pewnością można zaliczyć fakt przegrania z FC Barceloną w obu meczach tylko po 0:1. Jednakże finalnie na nic się to zdało i Kędziora ze swoją ekipą musiał pożegnać się z Ligą Mistrzów.

2022/2023 — Piotr Zieliński
Piotr Zieliński w ttamtym sezonie razem z Napoli napisał przepiękną historię. Nie dość, że wygrali ligę włoską z 16 punktami przewagi nad drugim miejscem, to do tego doszli do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, ulegając dopiero Milanowi na San Siro. W samej fazie grupowej Napoli zajęło pierwsze miejsce, zdobywając przy tym aż 20 goli i spychając Liverpool na drugą pozycję (obie ekipy zdobyły po 15 punktów). Niemały udział w tych sukcesach miał nasz środkowy pomocnik. Zielu zdobył dwie bramki przeciwko Liverpoolowi w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów, dzięki czemu jego ekipa wygrała ten mecz 4:1.

Ogólnie rzecz biorąc, Zieliński rozegrał w tamtych rozgrywkach 10 meczów dla Napoli, zdobywając przy tym 4 bramki oraz dokładając do tego dwie asysty. Jak na środkowego pomocnika był to naprawdę świetny wynik. Z pewnością wielu kibiców Napoli będzie po latach ciepło wspominać tamtą edycję Ligi Mistrzów, przypominając sobie skład, w którym Zielu pełnił kluczową rolę w sukcesie tamtej drużyny. Kreatywny mózg drużyny, który własnymi nogami pokonał Liverpool!
2023/2024 — Kamil Grabara
Kamil Grabara jest drugim golkiperem zaraz po Wojtku Szczęsnym, który zostaje wymieniony w tym zestawieniu. Wówczas reprezentant Polski prezentował barwy duńskiego FC Kopenhaga. Skazywana na pożarcie drużyna ze stolicy Danii zaskoczyła i sensacyjnie awansowała z drugiego miejsca. A przecież mierzyła się z Bayernem Monachium, Manchesterem United oraz Galatasaray Stambuł. Choć do legendy przeszło starcie Kopenhagi z Czerwonymi Diabłami, zakończone szalonym rezultatem 4:3, to dla naszego golkipera lepiej wspominane mogą być ostatnie dwa mecze fazy grupowej.

W tych spotkaniach Polakowi udało się zachować dwa czyste konta. Przede wszystkim stan na zero z tyłu może zadziwiać w meczu na Allianz Arenie, gdzie Bayern zremisował 0:0 z drużyną Kopenhagi. Następna kolejka to z kolei wygrana 1:0 z Galatasaray, dzięki której ekipa Grabary awansowała do fazy pucharowej. Tam polskiemu bramkarzowi dane było zmierzyć się z kolejną potęgą — Manchesterem City. Obywatele finalnie pokonali FC Kopenhagę dwa razy po 3:1 i przeszli do ćwierćfinału. Mimo tego, awans Kopenhagi z grupy do dziś jest wspominany jako sensacja. Udział w nim Grabary, który rozegrał każdy możliwy mecz z pewnością może cieszyć zarówno samego zainteresowanego, jak i polskiego kibica.
2024/2025 — Jakub Kiwior
W sezonie 2024/2025 w Lidze Mistrzów zagrało całkiem sporo reprezentantów Polski — między innymi Łukasz Skorupski, który fantastycznie sprawował się pomiędzy słupkami w ekipie Bolonii. U jego boku we włoskiej drużynie grał również Kacper Urbański, który był bliski strzelenia gola Liverpoolowi. Oprócz nich swoje występy zaliczyli chociażby Matty Cash z Aston Villi, czy Nicola Zalewski, który zagrał nawet w wielkim finale (niestety dla niego nieudanym, bo Inter przegrał z PSG 5:0). Wybór na najlepszego Polaka pada jednak na Jakuba Kiwiora, który awansował z Arsenalem do półfinału. Choć jesienią musiał często walczyć o minuty, to na wiosnę udało mu się nawet na moment wskoczyć do pierwszego składu. Co prawda pomogła mu w tym po części kontuzja Gabriela, który doznał urazu ścięgna udowego, aczkolwiek trzeba przyznać, iż Kiwior swoją okazję świetnie wykorzystał.

W wielkim spotkaniu w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Realem Madryt zagrał kapitalnie, odcinając z gry w ataku samego Kyliana Mbappé. Znakomity duet, jaki stworzył z Williamem Salibą, przyczynił się do tego, iż Arsenal wygrał 3:0 i miał bardzo komfortową sytuację przed rewanżem. W drugim meczu dopiął swego i awansował do półfinału najbardziej elitarnych europejskich rozgrywek. Tam Kanonierzyodpadli z PSG, jednak w obu tych spotkaniach zagrał Kiwior. Co ciekawe, w półfinale Ligi Mistrzów w trzech z czterech zespołów mieliśmy jakiegoś Polaka, który mógł wygrać te rozgrywki: w Arsenalu Kiwior , w FC Barcelonie Szczęsny i Lewandowski , a w Interze Mediolan wspomniany Zalewski i Piotr Zieliński . Mimo tego, finalnie najlepszy okazał się zespół z Paryża, który pod wodzą Luisa Enrique był w fazie pucharowej niepowstrzymany.
2025/2026 — Mateusz Kochalski
W ostatniej edycji Ligi Mistrzów wybór pada na Mateusza Kochalskiego. Mało znany polskim kibicom bramkarz prezentował barwy Karabachu Agdam, z którym sensacyjnie awansował z fazy ligowej do fazy playoff. Tam azerska drużyna przegrała w pierwszym meczu u siebie aż 6:1 z Newcastle United, jednak sam Polak robił co mógł, broniąc aż 7 stuprocentowych okazji. Właśnie to cechowało Kochalskiego w tej edycji, który mimo ogromnej liczby straconych goli często ratował zespół. Mateusz pobił jednak niestety niechlubny rekord największej ilości straconych goli przez bramkarza w jednej edycji Ligi Mistrzów. Polak stracił aż 30 goli w 10 rozegranych spotkaniach. Było to jednak bardziej spowodowane dziurawą defensywą Karabachu oraz silnymi rywalami niż słabą postawą naszego golkipera.

Kochalski zaliczył w sumie aż 43 obrony, co daje skuteczność interwencji na poziomie ok. 58,9%. Do tego udało mu się zaliczyć jedną obronioną jedenastkę oraz jedno czyste konto w spotkaniu z FC Kopenhagą. Fakt awansu z taką drużyną do fazy playoff i wielokrotne ratowanie drużyny przed stratą bramki stawia Kochalskiego w pozycji numer jeden za ten rok.
Kto w przyszłym sezonie?
W gronie największych faworytów do miana najlepszego Polaka w tej edycji Ligi Mistrzów znajduje się kilka osób. Biorąc pod uwagę naszą zasadę, największe szanse na wygranie tej kategorii mają Jan Bednarek i Oskar Pietuszewski z FC Porto oraz Tymoteusz Puchacz z Sabah Baku. Na ten moment prawdopodobnie możnaby postawić na Puchacza, który już napisał piękną historię ze swoją drużyną, awansując do Ligi Mistrzów. I to głównie dzięki Polakowi, który zaliczył przepiękną asystę z rzutu rożnego, doprowadzając zespół do dogrywki. W fazie ligowej Sabah z Puchaczem na czele zmierzy się z trudnymi przeciwnikami, takimi jak FC Barcelona, Arsenal czy Manchester United. Wydaje się jednak, że nawet w przypadku odpadnięcia nasz lewy obrońca ma sporą szansę zapisać się gdzieś na liście asystentów.
