Wyprzedaż w Lublinie — czy Motorowi grożą poważne osłabienia?
12. miejsce w tabeli, ostatnie 8 meczów sezonu 2025/2026 i tylko jedna wygrana. Ostatnie wyniki drużyny z Lublina nie powalają, lecz Motor pokazał charakter w minionej, ekstraklasowej kampanii. Wyróżniały się przede wszystkim indywidualności: wicelider tabeli strzelców Karol Czubak, błyskotliwy skrzydłowy Ndiaye, czy gwiazda środka pola — Bartosz Wolski. Daleko sięgają jednak macki zamożniejszych klubów, które mogą znacząco osłabić personalia drużyny Mateusza Stolarskiego…
Pierwsza „ofiara”
Zanim okno transferowe ruszyło na dobre, z Motorem pożegnał się podstawowy bramkarz drużyny — Ivan Brkić. Ruch dosyć zaskakujący, gdyż jego nowym zespołem okazała się Legia Warszawa. Stołeczny klub najprawdopodobniej poszukiwał solidnego golkipera na ławkę, po odejściu Kacpra Tobiasza. Chorwat miałby również aspiracje na podstawową jedenastkę, jednak tylko w przypadku odejścia z szeregów Wojskowych Otto Hindricha, którego transfer wychodzący — choć niewykluczony — jest raczej mało realny.

Koziołki jeszcze nie zrealizowały planu B, a więc pozyskania nowego, podstawowego bramkarza. Owszem, jest Słoweniec Gasper Tratnik, który zastępował w ostatnich kilku kolejkach kontuzjowanego Chorwata. Spisywał się… w porządku, ale nie kolorujmy szarej rzeczywistości — także Brkić golkiperem wybitnym nie był. Owszem, potrafił wybronić mecz Motorowi dzięki sprawnemu refleksowi, jednak zdarzały mu się indywidualne błędy tak liczne, iż jego pozycja w gronie nominowanych do bramkarza sezonu PKO BP Ekstraklasy mogła być stosunkowo kontrowersyjna. Strata? Z pewnością, jednak o zastąpienie Chorwata nie powinno być szczególnie trudno, co pokazał Tratnik, który spełnił swoje zadanie rezerwowego. Jego kontrakt wygasa wraz z końcem czerwca, jednak niskie wymagania płacowe powinny pomóc mu pozostać w szeregach Lublinian.
Co z tym Ede?
Transfer za 11 milionów euro do Chelsea, zainteresowanie ze strony Manchesteru United. O młodym, polskim stoperze mówiło się wiele zeszłego lata, gdy miały obserwować go znane marki z Premier League. Najczęściej wymieniało się zakup przez niebieski klub z Londynu, z natychmiastowym wypożyczeniem do Strasbourga. Sam transfer nie doszedł do skutku, a od tamtej pory ślad po reprezentancie Polski U-19 niejako zaginął.

Wieszczone przyspawanie do ławki rezerwowych półfinalisty Ligi Konferencji 2025/2026 znalazło przełożenie w rzeczywistości — Bright Ede w dalszym ciągu okupuje ją, tylko że w Motorze. Pytanie, czy zachodnie kluby dalej widzą w nim ten ogromny potencjał sprzed roku. Tym sezonem Ede nie udowodnił nic, a wręcz przeciwnie — na jego pozycji grał częściej „typowy ekstraklasowy Słowak” Marek Bartos, czy 30-letni Herve Matthys oraz Arkadiusz Najemski (który po sezonie opuścił Motor). Motorowi bardziej opłaciło się doświadczenie w defensywie, aniżeli stawianie na młodych zawodników. 19-letni talent zniknął z radarów, a ostatnio znacznie regularniej pojawia się temat innego młodzieżowca…
Filip Luberecki, czyli jak potencjał kreuje rozwój zawodnika
Na razie możemy mówić — tak jak w przypadku Brighta Ede — jedynie o potencjale. Luberecki delikatnie mówiąc nie zachwycił niczym specjalnym w sezonie 2025/2026. Wręcz przeciwnie, jego błędy i złe ustawienie często doprowadzały do utraty gola lub bardzo groźnej akcji rywali. Niemniej jednak, Luberecki w Motorze występuje regularnie już czwarty sezon z rzędu! Takim młodym i perspektywicznym zawodnikiem musiały w końcu zainteresować się bardziej renomowane kluby. Tak też się stało tej wiosny.

Jak informuje szkocki ekspert od transferów — Peter O’Rourke — Polaka chcą dwa kluby Championship: Queens Park Rangers oraz Norwich City. Klauzula? 1,5 miliona euro. Dla takich zespołów to marne grosze, za ogromną dozę potencjału, jaki drzemie w reprezentancie U-21. Anglicy być może wyczuwają okazję, gdy Luberecki jeszcze na dobre się nie rozkręcił, i pragną sprowadzić Polaka jak najmniejszym kosztem. Jednak nawet tak niepewny na boisku zawodnik może okazać się dla Motoru ogromną stratą — Luberecki spędził na boiskach Ekstraklasy drugą największą liczbę minut w drużynie z Lublina (po Bartoszu Wolskim). Układanka Stolarskiego może więc runąć za marne półtora miliona…
Co ze środkiem pola?
Latem 2025 roku do klubu przyszedł Ivo Rodrigues. 31-latek okazał się trzonem zespołu i jedną z sił napędzających ataki Motoru. Portugalczyk został sprowadzony po dwóch nieudanych sezonach w rodzimej lidze w barwach klubów Arouca oraz Moreirense. Na Lubelszczyźnie odrodził się na nowo i wydaje się, iż priorytetem dla Koziołków powinno być zatrzymanie go w klubie. Kontrakt wygasa wraz z końcem czerwca, jednak Motor nie jest pod ścianą — zawodnik nie jest wypożyczony, więc to Lublinianie mają pierwszeństwo do jego zatrzymania.

Zupełnie inna sytuacja rysuje się w przypadku Bartosza Wolskiego. Ostoja Motoru już od kilku sezonów pokazywała zadatki na czołowego pomocnika ligi. Teraz, gdy Polak zdobył 12 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej Ekstraklasy, zaczęły się o niego upominać lepsze zespoły. 29-latkowi przygląda się m.in. GKS Katowice, który chciałby wykorzystać wygasający kontrakt Wolskiego i wzmocnić środek pola przed eliminacjami do europejskich pucharów. Klauzula wykupu wynosi zaledwie 100 tysięcy euro — przy takim warunku wielce prawdopodobne są jego letnie przenosiny.
Gwiazda rundy zmieni otoczenie?
6 goli wiosną, kontrakt do 2028 roku i nieskalana pozycja w klubie. Mbaye Ndiaye może jednak opuścić Motor. Senegalczyk chciałby zmienić pracodawcę już tego lata, a chętnych z pewnością nie zabraknie. Silniejsze kluby Ekstraklasy nie pogardziłyby tym skutecznym i dynamicznym skrzydłowym. Jego przyszłość jest jednak całkowitą zagadką. Na transfer wychodzący mogą jednak naprowadzać niektóre tropy. W maju, przedstawiciele zarządu Motoru udali się do Senegalu, aby kontynuować w tamtejszych akademiach poszukiwania kolejnych talentów. Zbigniew Jakubas miał nawet okazję obejrzeć mecz Teungueth FC — klubu, z którego w 2024 roku do Lublina przyszedł właśnie Ndiaye! Pogłębiona współpraca sugeruje, iż transfer już się opłacił, a Koziołki chętne są na kolejne perspektywiczne inwestycje w tym afrykańskim kraju. Przyszłość niewyjaśniona, choć niewykluczone, iż gdy jeden Senegalczyk odejdzie, na jego miejsce pojawi się nowy.
Lider strzelców na dłużej?
Kolejną niewiadomą pozostaje Karol Czubak. O napastniku sezonu PKO BP Ekstraklasy mówi się na razie głównie ze względu na potencjalny debiut w reprezentacji Polski oraz ślub, który wziął w zeszłym tygodniu. Mniej o samym transferze. W końcu komu jak komu, ale kilku „pucharowiczom” z Ekstraklasy przydałby się taki snajper. Na razie temat przenosin nie został poruszony, lecz z pewnością kilka klubów z polskiej ligi aktywnie przygląda się Czubakowi.

Górnikowi Zabrze brakuje skutecznego napastnika, Legia Warszawa w dalszym ciągu nie może zdecydować się na podstawowego snajpera, a Jagiellonia Białystok po odejściu Pululu i Bazdara, napastników praktycznie nie ma. Do tego dochodzi GKS Katowice, w barwach którego najskuteczniejszy środkowy napastnik zdobył zaledwie 5 bramek w Ekstraklasie. Czubak nie jest na razie rozchwytywany, jednak w najbliższym czasie czołówka naszej ligi może przejrzeć na oczy i zorientować się jak ubogo w ofensywie wyglądają ich personalia. 26-latek mógłby być bezpiecznym wyborem dla każdej z wymienionych drużyn, jednak Motor za wszelką cenę chciałby go zatrzymać. Na razie to tylko sugestie i całkowite domysły, lecz wkrótce mogą stać się bliskimi spełnienia faktami.
Nowy dyrektor sportowy z ambitnymi planami?
W maju ogłoszono odejście Veljko Nikitovicia z pozycji dyrektora sportowego Arki Gdynia. Kilka dni później, Serb podpisał kontrakt z Motorem. W pomorskiej drużynie zrobił całkiem niezły porządek z niechcianym zawodnikami, jednak z drugiej strony sprowadził masę kompletnie niepotrzebnych graczy, którzy w żadnym stopniu nie polepszyli piłkarskiej jakości. Gwoździem do trumny okazał się spadek Arki do 1. Ligi, a Nikitović jeszcze przed końcem sezonu uciekł z tonącego, bałtyckiego okrętu. Czy dyrektor sportowy, który opuszcza klub pogrążony w kryzysie w najgorszym możliwym momencie ma perspektywy w zespole, którego nadrzędnym celem powinno stać się przedłużenie kontraktu z gwiazdami? Kibice Motoru z pewnością nie chcieliby, aby ta łódź zatonęła w 2027 roku. Najbliższe tygodnie pokażą, co do zaoferowania Lublinianom ma ten nowy nabytek.
