fot. Mirosław Koszyk | PolskaGola.Info

Szereg błędów Jana Urbana wokół meczu Polska-Ukraina

Nie dość, że reprezentacja Polski nie jedzie na mundial, to jeszcze w kompromitujący sposób uległa Ukrainie w meczu towarzyskim. Co jeszcze musi się stać, aby selekcjoner zrozumiał, że gra z trójką obrońców nie wykorzystuje atutów obecnej kadry? Po co ten upór? Jakie błędy popełnił Jan Urban w ostatnim czasie?

Krótkie podsumowanie meczu Polska 0:2 Ukraina

Ten mecz w wykonaniu naszych piłkarzy był po prostu fatalny. Nie popisały się też trybuny, na których było cicho niczym na seansie w kinie. Trudno się dziwić, bo kibice, którzy w większości wydali niemal dwieście złotych, aby zobaczyć taki „spektakl”, mieli prawo zaniemówić. I to bynajmniej nie z wrażenia. Nie popisał się także selekcjoner.

fot. Mirosław Koszyk | PolskaGola.Info

Gdy kibice są źli czy rozżaleni — to nic dobrego, ale nadal są to jakieś emocje. Najgorzej jednak, że kibice zaczynają obojętnieć względem najważniejszej drużyny w kraju, a to zwiastuje tragedię. Najpierw w naiwny sposób ulegliśmy Szwedom w barażach, by teraz całkowicie skompromitować się na własnym – wypełnionym niemal po brzegi — stadionie w starciu z Ukraińcami.

Nawet największym entuzjastom polskiej piłki ciężko jest znaleźć jakieś pozytywy tego spotkania. Nawet najbardziej zagorzali zwolennicy Jana Urbana muszą dostrzegać jego błędy, które w ostatnim czasie zaczynają piętrzyć się niebezpiecznie. Niedzielny blamaż na Tarczyński Arenie we Wrocławiu był tylko tego zwieńczeniem. Oby był to bodziec, który poruszy selekcjonera i jego doradców, bo ogólny obraz naszej reprezentacji zaczyna wyglądać naprawdę mizernie. Dalsze ignorowanie sygnałów ostrzegawczych nie wydaje się dobrym rozwiązaniem.

Co tak właściwie chciał sprawdzić Jan Urban?

Mecze towarzyskie to w dobie Ligi Narodów swojego rodzaju przywilej. Idealna sposobność, by eksperymentować, sprawdzić kilku debiutantów i przetestować nowe rozwiązania taktyczne. A wszystko to bez większych konsekwencji. Trudno jednak zgadnąć, co właściwie chciał poddać próbie Jan Urban w trakcie niedzielnego meczu.

Wyjściowa jedenastka wyglądała następująco: BułkaKiwior, Wiśniewski, KędzioraZalewski, Piotrowski, Zieliński, PyrkaSzymański, PietuszewskiLewandowski. Z piątki powołanych potencjalnych debiutantów żadnego nie ujrzeliśmy w pierwszym garniturze.

fot. Mirosław Koszyk | PolskaGola.Info

Formacja pozostała bez zmian, mimo że od lat boleśnie przekonujemy się o tym, że nie jest skrojona pod naszych piłkarzy. Nowe rozwiązania taktyczne? Nieszczególnie. Zamiast innowacji zobaczyliśmy beznadziejnego Pyrkę, dublujących się ze sobą Zalewskiego z Pietuszewskim czy Lewandowskiego, któremu animuszu wystarczyło do końca pierwszego kwadransu. Nadal nie mamy własnego stylu ani tożsamości.

Jan Urban w przerwie dokonał aż 5 zmian. W grupie zmienianych zawodników byli m.in. Zieliński oraz Lewandowski. Milczący stadion nawet nie miał okazji się przebudzić, dziękując im za występ oklaskami. Na murawie, z początkiem drugiej odsłony, zameldowali się debiutanci — Oskar Wójcik i Mateusz Żukowski, później dołączył do nich Wojtuszek, a w 74. minucie na murawie zameldował się także Kacper Potulski.

O choćby jednym rozegranym meczu w kadrze narodowej marzą tysiące piłkarzy. Tego zaszczytu doznaje zaledwie jakiś promil. W niedzielę czterech Polaków zostało wrzuconych na głęboką wodę, przy stanie 0:2. Jaką mieli szansę, aby zaprezentować kibicom to, co naprawdę mają do zaoferowania? Na boisku nie było już niemal całego kręgosłupa naszej reprezentacji. W przerwie zeszli Lewy, Zielu, Szymański, Wiśniewski i Pietuszewski. Przed 60. minutą zszedł także Zalewski. Jedyną postacią wiodącą na boisku był Jakub Kamiński.

fot. Mirosław Koszyk | PolskaGola.Info

Gdy najbardziej doświadczeni i debiutanci mijają się ze sobą przy linii bocznej, nijak nie da się wywnioskować czy mogą ze sobą stworzyć kolektyw. Dowiedzieliśmy się jedynie, że choćby Żukowski strzelił i 40 bramek w 2. Bundeslidze, to jeśli na meczu kadry nie będzie miał piłki przy nodze, wynik raczej nie ulegnie zmianie.

No i ta puenta w postaci ostatniej zmiany, przeprowadzonej w końcówce. Przegrywasz 0:2, masz na ławce Kozłowskiego i najlepszego snajpera Ekstraklasy, a posyłasz do boju… Bartosza Slisza?! Serio? Serio, Panie selekcjonerze?

Po dziewięćdziesięciu minutach trudno wskazać choć jeden konkretny wniosek, który reprezentacja mogłaby wynieść z tego spotkania. Nie sprawdzono nowego systemu, nie zweryfikowano debiutantów w optymalnych warunkach i nie znaleziono odpowiedzi na problemy widoczne już wcześniej. Spotkanie widmo.

My nie tylko powinniśmy, my musimy wrócić do gry z czwórką obrońców

O ile selekcjonerowi, jak i całej drużynie mógł przytrafić się jeden felerny dzień, w którym kompletnie nic nie wychodziło, o tyle trudno zrozumieć upór w pewnych wątpliwych długodystansowych założeniach.

Dlaczego Jan Urban z uporem maniaka stawia na tę nieszczęsną formację z trzema obrońcami i wahadłowymi? Ile jeszcze spotkań podobnych do tego niedzielnego musimy rozegrać, abyśmy choć podjęli próbę gry sprawdzonym systemem rodem z EURO 2016? I dlaczego taka próba nie została przeprowadzona teraz, gdy warunki ku temu były maksymalnie komfortowe?

Jan Urban w gronie obrońców powołał Jana Bednarka, Tomasza Kędziorę, Jakuba Kiwiora, Kacpra Potulskiego, Oskara Wójcika czy Przemysława Wiśniewskiego. Ilu z tych piłkarzy w klubie gra „trójką z tyłu”? JEDEN. Kacper Potulski – debiutant, który rozegrał ostatni kwadrans przeciwko Ukrainie. Czy Matty Cash to wahadłowy? Nie, prawy obrońca. Czy Zalewski nie mógłby grać jako lewy skrzydłowy zamiast dublować się z Pietuszewskim, z którego nagle robimy typową 10-tkę? Mógłby. Pomijając już możliwość sprawdzenia Puchacza, Wdowika czy Gurgula. Co tak właściwie stoi na przeszkodzie, by spróbować Jakuba Kiwiora przesunąć na lewą obronę? A jeśli nie, wymyślić kogoś na wzór Bartosza Bereszyńskiego, który tę nietypową dla niego rolę wypełniał bardzo solidnie? Mamy skrzydłowych, mamy obrońców na co dzień grających „czwórką”, mamy alternatywy, a na siłę trzymamy się systemu, by grać nowocześnie, nie bacząc na to, że totalnie on nam nie pasuje?

fot. Mirosław Koszyk | PolskaGola.Info

Może warto byłoby jednak być bardziej elastycznym? Tak jak nie było potrzeby odmładzać kadry i sięgało się po 37-letniego Grosikiego, by niebawem później ignorować fenomenalny sezon 32-letniego Bartosza Nowaka? Wokół selekcjonera i reprezentacji ponownie zaczyna panować negatywna aura, co wręcz przypomina pewien powtarzający się cykl. Jeśli środowy mecz nie przyniesie jakiegoś wielkiego przebłysku, niestety mentalnie zatoczymy koło i wrócimy do nastrojów rodem z nieudanych rządów Michała Probierza. Oby nie.

Drugi mecz towarzyski podczas obecnego zgrupowania już w najbliższą środę – 3 czerwca o godzinie 20:45. Rywalem Polaków będzie reprezentacja Nigerii na PGE Narodowym w Warszawie.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

  • Krzysztof Piątek będzie grał w Katarze!

    Transfer do jednego z bogatych krajów arabskich to marzenie wielu piłkarzy czy szkoleniowców. Tę ścieżkę przetarli już Grzegorz Krychowiak i Czesław Michniewicz. Arabskie miliony skusiły kolejnego Polaka. Teraz Krzysztof Piątek…

    Wspieraj nas - udostępnij!
  • Czerwcowy mecz Polska – Francja?!

    Terminarz polskiego kibica na czerwiec jest niezwykle napięty. Między towarzyskim starciem z Mołdawią a meczem eliminacyjnym w Finlandii… czekają nas wielkie emocje podczas polsko-francuskiego widowiska! Mecz Gwiazd, który promuje Grzegorz…

    Wspieraj nas - udostępnij!
  • Nicola Zalewski – nowy kapitan reprezentacji?

    Reprezentacja Polski po nieudanej kampanii pod wodzą Michała Probierza niebawem powita kolejnego selekcjonera. Nowy trener zyska m.in. przywilej wyboru kapitana drużyny narodowej. Dlaczego nie miałby zostać nim właśnie Nicola Zalewski…

    Wspieraj nas - udostępnij!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *