Fot. PolskaGola.Info | Tomasz Kłuczyński

Przygotowania do sezonu 2026/2027 — Lech Poznań

Nadchodzącą kampanię aktualny mistrz Polski rozpoczyna z dwoma nadrzędnymi celami: obroną tytułu oraz kwalifikacją do europejskich pucharów. O ile to drugie wydaje się niemal formalnością, o tyle pierwsze miejsce w tabeli Ekstraklasy może okazać się jeszcze trudniejszym wyzwaniem niż w ostatnich latach. Na papierze, Kolejorz ma najsilniejszy skład ze wszystkich drużyn, praktyka jednak pokazuje, że solidne nazwiska to nie wszystko.

Gwiazdy zostają

Kibice drużyny z Bułgarskiej pod koniec sezonu 2025/2026 odetchnęli z ulgą. W klubie udało się zatrzymać aktualnie kontuzjowanego Alego Gholizadeha oraz Luisa Palmę. Honduranin został wykupiony przez Kolejorza z Celticu Glasgow. Misja zakupu Palmy wydawała się niemal niemożliwa do zrealizowania. Macierzysty klub był niechętny na jego sprzedaż (pomimo wpisanej klauzuli wykupu), a sam zawodnik również wahał się w kwestii pozostania w Polsce. Ostatecznie, suma 4 milionów euro przekonała władze mistrza Szkocji, a Honduranin podpisał kontrakt z Lechem do 2029 roku. Jak przyznał dyrektor sportowy Tomasz Rząsa:

Nie można było przejść obojętnie wobec osiągnięć Luisa, który bardzo szybko wkomponował się do drużyny i dawał na boisku odpowiednią jakość. Potwierdzają to zresztą statystyki. Podchodziliśmy jednak spokojnie do wszystkich spekulacji dotyczących naszego zawodnika, bo wiedzieliśmy, że mamy wszystkie karty w ręce. Dlatego spokojnie czekaliśmy do końca sezonu i po analizie zdecydowaliśmy, żeby wykupić skrzydłowego z Celticu. Mamy nadzieję, że nadal będzie prezentować tak dobrą formę jak do tej pory i pomoże nam od początku sezonu, bo już wtedy czekają nas ważne wyzwania, czyli eliminacje Ligi Mistrzów. Pracujemy mocno nad tym, żeby już w trakcie przygotowań dysponować jak najmocniejszą kadrą. 

Zupełnie inna sytuacja zaistniała w przypadku Irańczyka. Podczas wiosennego, wyjazdowego meczu z Motorem Lublin Gholizadeh doznał poważnej kontuzji, która wykluczyła go na co najmniej kilka miesięcy. Kolejny taki uraz podawał w wątpliwość przetrzymywanie Persa w klubie, jednak Lech postanowił wyciągnąć do niego pomocną dłoń. Przedłużony do końca sezonu 2026/2027 kontrakt daje szansę Irańczykowi na ponowne zabłyśnięcie na polskich boiskach.

fot. Tomasz Kłuczyński | PolskaGola.Info

Powrót wychowanka

Już w połowie czerwca Kolejorz ogłosił pozyskanie za około 900 tysięcy euro z tureckiego Goztepe bramkarza Mateusza Lisa. Wychowanek Lecha nigdy nie miał okazji zadebiutować w pierwszej drużynie, a pierwsze triumfy święcił w barwach Wisły Kraków. Po opuszczeniu Polski zaliczył stosunkowo nieudane pobyty w angielskim Southampton oraz francuskim Troyes. Drugie życie dało mu wypożyczenie do, wówczas drugoligowego, tureckiego Goztepe. Po znakomitym sezonie i awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej, Lis został w Turcji jeszcze 2 lata. W ubiegłym sezonie Super Lig zaliczył aż 16 czystych kont, a jego drużyna zajęła sensacyjne 6. miejsce w lidze.

29-letni golkiper podpisał kontrakt z Lechem do 2029 roku. Taki transfer może zwiastować odejście z klubu Bartosza Mrozka, który być może uda się za granicę. Jeśli jednak do tego nie dojdzie, czeka nas bardzo ciekawa rywalizacja o „jedynkę” w drużynie aktualnego mistrza Polski.

Perska kolonia

fot. lechpoznan.pl/fot. Przemysław Szyszka

Również do 2029 roku umowę z Lechem podpisał Allahyar Sayyadmanesh. 25-letni rodak Gholizadeha to 9-krotny reprezentant Iranu, który został sprowadzony za darmo z belgijskiego Westerlo. Ofensywny gracz ma również w swoim CV angielskie Hull City, ukraińską Zorię Ługańsk, czy pojedyncze epizody w tureckim Fenerbahce. Jego pozycyjna uniwersalność sprawia, iż jest nie tylko naturalnym zastępstwem dla Gholizadeha, ale również opcją do grania na obu skrzydłach, a nawet na klasycznej „dziewiątce”. Z pewnością do poznańskiego transferu zachęcił go również dobry przyjaciel z drużyny, co w wywiadzie potwierdził sam Sayyadmanesh:

Od jakiegoś czasu oglądałem niektóre mecze Kolejorza, bo występuje tutaj mój dobry znajomy, Ali Gholizadeh, więc już trochę poznałem drużynę i atmosferę. Są tutaj świetni kibice, którzy wspierają drużynę. Od początku byłem pod wrażeniem, dodatkowo rozmawiałem z Alim, który opowiadał mi dużo o klubie i o tym, jak tutaj wszystko funkcjonuje. To dla mnie interesujący projekt, dlatego właśnie jestem w Lechu.

Środek defensywy z najwyższej półki?

Odchodzącego stopera Antonio Milicia po prostu trzeba było zastąpić. Mateusz Skrzypczak zdecydowanie nie przeszedł próby, a Alex Douglas w dalszym ciągu jest wielką, kontuzjogenną niewiadomą. Lech sięgnął więc po okazały transfer prosto ze spadkowicza francuskiej Ligue 1. Terry Yegbe dołączył do Kolejorza za 3 miliony euro z Metz. Wraz z Wojciechem Mońką ma tworzyć duet niemalże nie do przejścia dla graczy ofensywnych drużyny przeciwnej.

fot. lechpoznan.pl/fot. Przemysław Szyszka

2-krotny reprezentant Ghany pierwsze kroki w profesjonalnym futbolu stawiał w krajach nordyckich, gdzie reprezentował takie kluby jak fińskie SJK, czy szwedzki Elfsborg. W sierpniu 2025 roku przeniósł się za niemal 3 miliony do francuskiego Metz, w którym spędził jeden sezon (24 mecze i 1 asysta). To znakomicie zbudowany, mierzący 195 cm stoper, który stanowi poważne niebezpieczeństwo w polu karnym rywala oraz świetnie przechwytuje górne piłki. Ma dobrze wyważoną lewą stopę, co sprawia iż potrafi być zabójczo dokładny w przerzutach piłki lub dośrodkowaniach. Jak widać, poprzez jego transfer, Lech nie tylko wzmacnia defensywę, ale również zyskuje gracza aktywnie przyspieszającego akcje zespołu.

Koniec wypożyczeń

Kibice Kolejorza raczej nie będą opłakiwać strat poniesionych do tej pory w letnim okienku transferowym. Końca dobiegło m.in. wypożyczenie Taofeeka Ismaheela. 25-letni Nigeryjczyk wrócił do Górnika Zabrze, jednak niewykluczone iż opuści również wicemistrza Polski. Przez rok w barwach Lecha rozegrał 34 mecze we wszystkich rozgrywkach, strzelając 4 gole i notując 4 asysty (3 bramki i 3 ostatnie podania zanotował w Lidze Konferencji).

fot. Tomasz Kłuczyński | PolskaGola.Info

Dla Plamena Andreeva przygoda na Bułgarskiej okazała się jeszcze krótsza. Młody bramkarz po zaledwie jednym rozegranym meczu przeciwko Pogoni Szczecin, wrócił do Feyenoordu Rotterdam. Został jednak szybko sprzedany przez holenderski klub za 500 tysięcy euro do węgierskiego Debrecenu, gdzie będzie kontynuował swoją karierę.

Nieco gorzej można znieść stratę Timothy’ego Oumy. Owszem, Kenijczyk już w listopadzie podpadł trenerowi Frederiksenowi swoją nieprofesjonalną postawą, jednak sezonu spędzonego w Lechu nie może zaliczyć do całkowicie nieudanych. Rozegrał 34 mecze we wszystkich rozgrywkach, notując przy tym 1 asystę. Jako zmiennik spisywał się całkiem solidnie, choć z pewnością brakowało mu jakości do wywalczenia stałego miejsca w podstawowej jedenastce. Wiele wskazuje na to, iż opuści również macierzystą Slavię Praga. Od momentu powrotu do Czech nie rozegrał nawet minuty w żadnym ze sparingów przedsezonowych mistrza naszych południowych sąsiadów.

Kto jeszcze odszedł?

Jedyny naprawdę duży transfer wychodzący Lecha Poznań był całkowicie zaskakujący. 20-letni Kornel Lisman przeniósł się za 2,5 miliona euro do beniaminka Serie A — Venezii. Niewykluczone, że rzuci wyzwanie na skrzydle występującemu tam byłemu graczowi m.in. Śląska Wrocław — Johnowi Yeboah. Za Polakiem zdecydowanie przemawia młodość, jednak brakuje mu cennego doświadczenia w seniorskiej piłce. Zresztą, wielu młodych Polaków z większym doświadczeniem poległo na poziomie słabszych drużyn włoskiej ligi (np. Filip Marchwiński, czy Adrian Przyborek). Lisman rozegrał jedynie 33 mecze w pierwszej drużynie i 31 meczów w drugim zespole Lecha. Zagadką wydaje się również jego dyspozycja fizyczna — od stycznia zmagał się z bolesną kontuzją kolana. Pomimo tego, Kolejorz zainkasował za niego całkiem pokaźną sumę.

Definitywnie z klubem pożegnał się również Filip Szymczak, który ostatni sezon mógłby zdecydowanie spisać na straty. Tragiczne wypożyczenie w belgijskim Charleroi sprawiło, iż napastnik kompletnie utracił rytm meczowy. Pomimo braku regularności postanowiło po niego sięgnąć Zagłębie Lubin. Szymczak przebywał w Lechu już od 2013 roku, gdy dołączył do jednej z młodzieżowych drużyn Kolejorza. W sumie, dla pierwszej drużyny rozegrał 120 meczów, strzelił 12 goli i zanotował 11 asyst. 24-latek był również dwukrotnie wypożyczany do GKS-u Katowice w sezonie 2021/2022 oraz w rundzie wiosennej 2024/2025.

fot. Tomasz Kłuczyński | PolskaGola.Info

Pierwszy skład Lecha ucierpiał przede wszystkim stratą Antonio Milicia. 32-latek opuścił Kolejorza po ponad 5 latach na rzecz Wieczystej Kraków. Chorwat rozegrał w sumie 179 meczów dla poznańskiego klubu, strzelił 11 bramek i zanotował 8 asyst. Jako stoper otrzymał zaledwie jedną czerwoną kartkę i 31 żółtych. Wychowanek Hajduka Split przeszedł do Lecha w styczniu 2021 roku za 500 tysięcy euro z belgijskiego Anderlechtu. Od tamtej pory aż do dziś był podstawowym środkowym obrońcą aktualnego mistrza Polski. Z kolei Ian Hoffmann został ponownie wypożyczony. Tym razem padło na najlepszą drużynę poprzedniego sezonu ligi szwedzkiej — Mjallby AIF.

Z Kolejorzem definitywnie pożegnał się bramkarz Krzysztof Bąkowski. 23-latek dołączył za darmo do Chrobrego Głogów. Nie miał okazji zadebiutować w pierwszej drużynie Lecha, lecz pojawił się na boisku 50 razy w rezerwach klubu z Bułgarskiej. Z kolei trzech innych młodych Polaków udało się na roczne wypożyczenia. 19-letni Bartłomiej Barański dołączył do Odry Opole, 18-letni Sammy Dudek przeniósł się do Unii Skierniewice, a Tymoteusz Gmur w nadchodzącym sezonie będzie reprezentował Stal Mielec.

Przygotowania Lecha do sezonu 2026/2027

Do nadchodzącej ekstraklasowej kampanii Lech przygotowywał się w pobliskim Centrum Badawczo-Rozwojowym we Wronkach. Do pierwszej drużyny na zgrupowanie dołączyli również młodzi zawodnicy z akademii. Trener Frederiksen zaprosił do treningów bramkarzy Wiktora Obremskiego oraz Aleksa Olsztyna i trzech zawodników z pola: Karola Delikata, Piotra Bartczaka oraz Wojciecha Szymczaka. Obóz rozpoczął się już 22 czerwca nie bez powodu — Lech miał do rozegrania aż dwa oficjalne mecze przed właściwym startem Ekstraklasy. Sezon zaczął się jednak od dwóch spotkań towarzyskich.

fot. Tomasz Kłuczyński | PolskaGola.Info

4 lipca rywalem Lecha w sparingach była słowacka Podbrezova — 5. drużyna poprzedniego sezonu Nike Ligi. Kolejorz wygrał ten mecz 3:1 po golach wkrótce później wypożyczoncyh Sammy’ego Dudka i Tymoteusza Gmura oraz gracza pierwszego zespołu — Pablo Rodrigueza. Po ponad dwumiesięcznej przerwie barwy Lecha ponownie przybrał także Gisli Thordarson, który końcówkę poprzedniego sezonu przypłacił kontuzją. Po zwycięstwie, trener Frederiksen krótko podsumował pierwszy okres zgrupowania:

Pierwszy tydzień obozu upłynął zgodnie z planem, udało nam się zrealizować cele na ten okres przygotowań. Sporo było pracy typowo pod kątem fizycznym i motorycznym, ale nie zabrakło także tej taktycznej. Za nami dobre sesje treningowe, ale i wartościowy sparing, podczas którego obie połowy rozegraliśmy na niezłym poziomie.

Tydzień później, drugim sparingpartnerem Lecha było czeskie Bohemians Praga. Dzięki golom Antoniego Kozubala, Mikaela Ishaka oraz dubletowi Wojciecha Szymczaka udało się zwyciężyć 4:0. Dodatkowo, zaraz po spotkaniu z Czechami, Kolejorz rozegrał 45-minutowy sparing z Polonią Środa Wielkopolska zakończony wynikiem 0:0. Zgodnie z planem, pozwoliło to przetestować każdego z zawodników w warunkach praktycznych, co było nadrzędnym celem Frederiksena.

16 lipca na Lecha czekał jeden z dwóch sprawdzianów generalnych przed inauguracją Ekstraklasy. Zdecydowanie wygrany Superpuchar Polski 3:1 przeciwko Górnikowi Zabrze udowodnił, iż Kolejorz nie utracił dobrej formy z zeszłego sezonu. Poznaniacy dominowali niemal cały mecz przeciwko wicemistrzom Polski. Był to bardzo dobry prognostyk przed spotkaniem międzynarodowym z mistrzem Danii — Aarhus. Lech nie zawiódł również w pierwszym starciu ze Skandynawami. Po golach Mikaela Ishaka, Terry’ego Yegbe i dublecie Patrika Walemarka Poznaniacy wygrali na wyjeździe 4:1 i są jedną nogą w III rundzie eliminacji Ligi Mistrzów.

Transfer Mrozka na horyzoncie?

Analizę składu rozpoczniemy od newralgicznej pozycji bramkarza. Tutaj, Lech nie ma wielu powodów do obaw. Zarówno Mateusz Lis, jak i Bartosz Mrozek prezentują poziom absolutnej czołówki Ekstraklasy. Problemem jednak nie jest niedobór, a dobrobyt. W końcu każdy z nich byłby głęboko rozczarowany pozycją golkipera numer dwa. Pogłoski mówią o tym, iż to właśnie Lis ma być podstawowym wyborem trenera Frederiksena. Jaka jest więc sytuacja tego drugiego? Takie deklaracje mogą wskazywać na rychły transfer Mrozka za granicę. Niewyobrażalne jest, aby bramkarz tej klasy zaakceptował pozycję rezerwowego nawet w drużynie mistrza Polski. Możliwe, że o jego przyszłości dowiemy się dopiero pod koniec okna transferowego.

Fot. Tomasz Kłuczyński | PolskaGola.info

Sytuacja na obronie

Tutaj zmiany są z pozoru kosmetyczne, jednak po prawdzie diametralne. Odchodzącego z klubu Antonio Milicia zastąpił Ghańczyk Terry Yegbe, który razem z Wojciechem Mońką powinien stanowić o sile środka defensywy Kolejorza. Jako rezerwy, Frederiksen ma do dyspozycji Mateusza Skrzypczaka oraz powracającego po kontuzji Alexa Douglasa. Ostatecznie, jako stoperzy mogą wystąpić Robert Gumny lub Michał Gurgul.

Gumny jest zresztą stosunkowo uniwersalnym obrońcą. Jego zadania nie muszą ograniczać się jedynie do boków, choć jest to jego domyślna pozycja. Ciężko mu więc będzie wygrać rywalizację z Joelem Pereirą na prawej obronie oraz Michałem Gurgulem na lewej, którzy w poprzednim sezonie, mimo pojedynczych wpadek, prezentowali się z najlepszej możliwej strony. Zdecydowanie mniej presji ze strony konkurentów może odczuwać Gurgul. Jego zmiennik — Joao Moutinho — to jedno z największych rozczarowań Ekstraklasy ubiegłego sezonu. Niewykluczone, iż Portugalczyk prędko zmieni pracodawcę.

fot. Tomasz Kłuczyński | PolskaGola.Info

Pomocnicy

W środku pola, Frederiksen ma poważny problem — po powrocie do gry Radosława Murawskiego kandydatów na tą pozycję jest aż za dużo. Pewniakiem do gry w pierwszym składzie jest Antoni Kozubal, który najprawdopodobniej zostanie w Poznaniu pomimo plotek transferowych związanych z odejściem za granicę.

Obstawa środka pola to plejada sprawdzonych w Lechu zawodników. Pablo Rodriguez to nieco bardziej ofensywnie nastawiony pomocnik, który w ubiegłym sezonie był również sprawdzany nieco głębiej w defensywie. Podobna sytuacja pojawiała się niejednokrotnie w przypadku Filipa Jagiełły, który zadania w ataku przeplatał tymi obronnymi. Wspomniany wyżej Murawski to z kolei klasyczny defensywny pomocnik potrzebny do bronienia wyniku w co bardziej zaciętych meczach. Do tego uniwersalny reprezentant Islandii Gisli Thordarson.

Nie zapominajmy również o lechickich Szwedach z zadatkami na gwiazdy ligi. Patrik Walemark po bolesnej kontuzji wrócił w 2026 roku w pełnej chwale i niemal od razu wywalczył podstawowy skład w Kolejorzu. Z kolei Leo Bengtsson właśnie ostatnim sezonem udowodnił swoją wartość ofensywną, realizując wyznaczone zadania również na skrzydle.

Tomasz Kłuczyński | Polskagola.info

Generalnie, oprócz Murawskiego reszta graczy środka pola może spokojnie rotować się na pozycjach zależnie od aktualnej sytuacji w meczu. Taka uniwersalność jest niezwykle ważna zarówno w nieprzewidywalnej Ekstraklasie, jak i dynamicznie zmieniających się warunków w europejskich pucharach. Tak naprawdę, Lechowi niepotrzebny jest żaden nowy transfer, dopóki wszyscy z zarejestrowanych graczy są w pełnej dyspozycji.

Bajeczny atak?

Najwyżej ustawiona linia formacji Lecha ma kilka gwiazd Ekstraklasy, jednak rozpiętość jakościowa pomiędzy podstawowymi graczami kadry, a rezerwowymi jest całkiem znacząca. O skuteczności skrzydeł z pewnością ponownie będzie decydować Luis Palma. W końcu 4 miliony wydane na Honduranina nie były transakcją w ciemno. Do pary, po drugiej stronie mógłby towarzyszyć mu Ali Gholizadeh, jednak Irańczyk doznał bolesnej kontuzji, która może przekreślić mu wszystkie występy rundy jesiennej. Lech nie czekał długo i na pozycję Persa sprowadził jego rodaka — Allahyara Sayyadmanesha, który ma realne szanse na występy w pierwszym składzie już w lipcu.

Grając mniej ryzykownie, logicznym rozwiązaniem może być również rotowanie skrzydłami według sprawdzonych schematów Nielsa Frederiksena. Zarówno Luis Palma, jak i Leo Bengtsson udowodnili, iż w zależności od potrzeb są dysponowani do gry nie tylko na obu stronach boiska, ale również na środku. Gorzej wygląda sytuacja z tzw. backupem — przygoda Fina Daniela Hakansa w Lechu nie należy do najbardziej udanych. Z drugiej strony Patrik Walemark ostatnimi meczami w Ekstraklasie udowodnił swoją wartość nie tylko w środku, lecz również na prawym skrzydle. Dobdobyt jest, ale trener będzie musiał manewrować pozycjami względem domyślnego ustawienia i przysposobienia poszczególnych zawodników.

fot. Tomasz Kłuczyński | PolskaGola.Info

Z kolei pozycja klasycznego napastnika jest niemal całkowicie niezagrożona. Zdrowy Mikael Ishak to gwarancja przynajmniej kilkunastu goli w sezonie i raczej reputacja niepodważalna. Gorzej z rezerwowymi. Z klubem najprawdopodobniej pożegna się nieskuteczny Bryan Fiabema, a Yannick Agnero póki co częściej rozczarowuje niż potwierdza swoją wartość. Z drugiej strony, to szansa na przebicie się do pierwszego zespołu dla Wojciecha Szymczaka. 18-letni napastnik dostał kredyt zaufania na obozie przygotowawczym, a jako zmiennik może znacznie szybciej zaadaptować się do zespołu niż na pierwszy rzut oka się wydaje.

Przewidywany skład Lecha na początek sezonu 2026/2027: Lis — Gurgul, Mońka, Yegbe, Pereira — Murawski, Kozubal, Rodriguez — Palma, Ishak, Walemark

Oczekiwania wzrastają

Z taką obsadą i budżetem celem minimum Lecha powinna być obrona tytułu mistrzowskiego oraz awans do europejskich pucharów. W zasięgu, przy dobrej drabince powinna być nawet kwalifikacja do Ligi Mistrzów. Kolejorz z takim składem i potencjałem nie może prześliznąć się przez Ekstraklasę, co chwila potykając się z teoretycznie słabszymi rywalami. Realne sportowe wzmocnienie musi przekładać się na konsekwentne wyniki i stabilność taktyczną. Sinusoidalna forma Lecha w niektórych fragmentach poprzedniego sezonu nie ma prawa zagwarantować jeszcze bardziej dynamicznego rozwoju.

Kolejorz zainauguruje sezon 2026/2027 Ekstraklasy meczem u siebie z Cracovią. Następnie rozegra rewanż z duńskim Aarhus, a 1 sierpnia czeka go wyjazdowe spotkanie z Wieczystą Kraków. Szczególnie mecze z krakowskimi drużynami powinny zweryfikować skuteczność obozu przygotowawczego oraz planu Frederiksena na najbliższą kampanię.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *