fot. Mirosław Koszyk | PolskaGola.Info

Oskar Pietuszewski w Bayernie Monachium?

Pietuszewski i Bayern — to zestawienie może wkrótce przestać brzmieć jak plotka. Niemiecki gigant szuka skrzydłowego po kontuzji Luisa Díaza, a na jego liście znalazł się 18-letni Polak z FC Porto. Czy wychowanek Jagiellonii Białystok zrobi kolejny wielki krok w karierze?

Kontuzja Díaza otwiera drzwi

Bayern Monachium ma problem na lewym skrzydle. Kontuzja Luisa Díaza zmusiła trenera Vincenta Kompany’ego do roszad. Na tej pozycji gra obecnie Alphonso Davies.

Klub nie zamierza zostawić tej sytuacji bez reakcji. Bawarczycy szukają wzmocnienia, a w kręgu ich zainteresowań znalazł się Oskar Pietuszewski.

Christian Falk i Julian Agardi z „Bilda” informują, że skauci Bayernu regularnie analizują jego występy. Oglądają go zarówno w Portugalii, jak i w europejskich pucharach. Opinie o Polaku mają bardzo dobre.

Temat nie jest zupełnie nowy. Falk przekazał, że Bayern interesował się Pietuszewskim już w czasach Jagiellonii. Wtedy nie podjął jednak żadnych konkretnych kroków. Agent zawodnika, Mariusz Piekarski, zdementował nawet, by niemiecki klub złożył ofertę Białostoczanom. Teraz sprawa wraca ze zdwojoną siłą.

Co wiadomo o rozmowach

Wieści potwierdził Florian Plettenberg. Według niemieckiego dziennikarza Pietuszewski jest jednym z konkretnych kandydatów Bayernu na najbliższe letnie okienko transferowe. Miałby być klasycznym lewym skrzydłowym i utalentowanym zmiennikiem Díaza.

Bayern otrzymał już wszystkie szczegóły dotyczące kontraktu zawodnika. Doszło także do pierwszych rozmów. Wysoko ceni go dyrektor sportowy Max Eberl.

Trzeba jednak zachować ostrożność. Plettenberg zaznacza, że Bayern ma na liście życzeń kilku kandydatów. Polak jest tylko jednym z nich.

Zwraca uwagę jeszcze jedno. Kontuzja Díaza dotyczy teraźniejszości, a Plettenberg mówi o lecie. Być może Bayern patrzy na Pietuszewskiego jako na rozwiązanie długoterminowe. To jednak tylko domysł.

Klauzula za 60 milionów euro

Najwięcej emocji budzi kwota. Pietuszewski ma w kontrakcie klauzulę odstępnego w wysokości 60 milionów euro. O takiej sumie portugalskie media pisały już kilka miesięcy temu.

Jeśli Bayern zdecyduje się ją zapłacić, Polak zostanie najdroższym polskim piłkarzem w historii. Tak twierdzą Sportowe Fakty. FC Porto zarobiłoby na nim kilkadziesiąt milionów euro.

Klauzula nie jest jedynym zabezpieczeniem klubu. Umowa Pietuszewskiego obowiązuje do 30 czerwca 2031 roku. Portugalczycy mają więc pełną kontrolę nad jego przyszłością i nie muszą się spieszyć z żadną decyzją.

Bilans Polaka w Porto

Od przenosin na Estádio do Dragão Pietuszewski rozegrał 22 mecze. Zdobył w nich cztery gole i zanotował cztery asysty. Jak na 18-latka to solidny dorobek.

Obecny sezon zaczął jednak pechowo. Początek rozgrywek zabrała mu kontuzja. Od tamtej pory powoli wraca do składu trenera Francesco Fariolego.

Problemy zdrowotne wciąż dają o sobie znać. Skrzydłowy nie zagrał w wygranym 4:1 meczu z Napoli w Lidze Mistrzów. Ostatni raz pojawił się na boisku 20 października.

Część kibiców wprost wskazuje na zdrowie jako największe ryzyko całego transferu. Trudno odmówić im racji. Za 60 milionów euro kupuje się zawodnika, który musi grać regularnie.

Bayern ma też inne opcje

Polak nie jest jedynym nazwiskiem w notesie Eberla. Bayern analizuje również młodych piłkarzy z Premier League. Wśród nich jest Rio Ngumoha z Liverpoolu.

Monachijczycy chcieli sprowadzić Anglika już latem. Klub z Anfield nie zgodził się jednak na transfer. Ta próba pokazuje, że Bayern poluje właśnie na młode, utalentowane skrzydła.

Pietuszewski idealnie wpisuje się w ten profil. Pozostaje pytanie, czy cena i stan zdrowia nie przeważą nad talentem.

Od Białegostoku do Monachium?

Jeszcze niedawno Pietuszewski grał w Jagiellonii. Dziś jego nazwisko pada w jednym zdaniu z jednym z najlepszych klubów świata. Na razie to tylko zainteresowanie, a nie oferta.

O wszystkim zdecydują najbliższe miesiące. Jeśli zdrowie dopisze, a Polak wróci do regularnej gry, argumenty po jego stronie będą mocne. Czy za rok zobaczymy go na Allianz Arenie?

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *