fot. Legia Warszawa

Pogrzebany na dobre? Co słychać u Maxiego Oyedele?

Nie tak dawno Maxi Oyedele uchodził za jeden z największych talentów polskiej piłki. Akademia Manchesteru United, później solidna gra w Legii Warszawa, która zaprocentowała debiutem w narodowych barwach, a teraz… kompletna stagnacja i zniknięcie z radarów polskich kibiców. Co się dzieje z Maxim Oyedele?

Sinusoida

Początki Oyedele w futbolu to jedna wielka sinusoida. Pomocnik rozpoczynał swoją przygodę w prestiżowej akademii Manchesteru United, w której wyróżniał się jako jakościowy zawodnik. Przez wiele lat występował w młodzieżowych drużynach, w których rok po roku był czołowym zawodnikiem. Krok w kierunku profesjonalnej piłki był jednak wyjątkowo trudny.

Maxi nigdy nie zdołał choćby zadebiutować w oficjalnym spotkaniu w barwach Czerwonych Diabłów, a swoją piłkarską dorosłość zaczynał od wypożyczeń do niższych lig angielskich. Jego występy były jednak znacznie poniżej oczekiwań. W letnim okienku 2024 roku stało się jasne, że Manchester United nie wiąże już żadnej przyszłości z młodym Polakiem.

Okazję zwęszyła Legia Warszawa, która praktycznie za darmo podpisała wychowanka Manchesteru United. Oyedele w polskiej lidze szybko pokazał swój potencjał i stał się bardzo ważnym elementem kadry Gonçalo Feio. Prawdopodobnie najważniejszym spotkaniem Oyedele podczas epizodu w Legii był wygrany 2:1 mecz z Chelsea na Łazienkowskiej. Polak rozegrał wtedy bardzo dobre spotkanie i, jak się później okazało, zapracował na transfer.

Po sezonie do Legii z propozycją nie do odrzucenia zgłosił się francuski Strasbourg, w którym Maxi występuje do dziś. Dlaczego spotkaniem z Chelsea zapracował na transfer do Francji? Strasbourg oraz Chelsea należą do grupy BlueCo, a ich silna współpraca nie ogranicza się wyłącznie do względów finansowych. Oba kluby ściśle współpracują również w kwestii wymiany zawodników. Przykładów piłkarzy, którzy w ostatnich latach przeszli z Chelsea do Strasbourga bądź odwrotnie, jest bardzo dużo. Najpopularniejsi z nich to między innymi Mike Penders, Kendry Páez, Emanuel Emegha, Mamadou Sarr czy Ben Chilwell.

Oyedele postanowił więc spróbować swoich sił i 16 lipca 2025 roku przeniósł się do Strasbourga.

Zła decyzja

Niestety, przygoda Oyedele we Francji od samego początku wiązała się z licznymi problemami. Przede wszystkim trzeba podkreślić, że Strasbourg, dzięki współpracy z Chelsea, stał się prawdziwym inkubatorem talentów. Ich faktyczną rolą nie jest rywalizowanie o sukcesy we Francji, lecz rozwijanie oraz promowanie najbardziej wyróżniających się piłkarzy, którzy następnie mogą trafić do Chelsea.

Maxi od samego początku musiał więc rywalizować z wieloma uzdolnionymi zawodnikami. Poza problemami w samej rywalizacji o wyjściowy skład Oyedele w całym poprzednim sezonie stracił aż 162 dni z powodu kontuzji. Przełożyło się to na 27 opuszczonych spotkań, co w tak silnie obsadzonej ekipie jak Strasbourg niemal przekreśla szanse na regularną rywalizację o miejsce w wyjściowym składzie.

Niepowodzeń Oyedele nie można jednak zrzucić tylko na kontuzje. Ten transfer już w momencie jego podpisywania był wyjątkowo ryzykowny. Strasbourg zapłacił Legii 6 milionów euro. Choć z perspektywy klubu z Ekstraklasy są to ogromne pieniądze, dla ekipy należącej do BlueCo są to tak naprawdę grosze. Od samego początku było wiadomo, że Oyedele nie będzie jedną z największych gwiazd zespołu, a potencjalne występy będzie mógł wywalczyć sobie tylko i wyłącznie świetną dyspozycją na treningach. Polak nie był jednak w stanie tego zrobić, co przełożyło się na zaledwie 671 minut we wszystkich rozgrywkach w jego pierwszym sezonie we Francji.

Było źle. Teraz jest…

Niestety, poprzedni sezon i tak nie wygląda źle w porównaniu do początku tego. Polak z powodu drobnej kontuzji stracił znaczną część okresu przygotowawczego. Dodatkowo, wraz z końcem poprzedniego sezonu klub opuścił trener Gary O’Neil. Nowym szkoleniowcem został Portugalczyk Hugo Oliveira. Choć Oyedele zapewne dobrze wspomina portugalskich szkoleniowców, gdyż to pod wodzą Gonçalo Feio przeżywał najlepszy okres w swojej karierze, wszystko wskazuje na to, że tym razem nie będzie tak kolorowo.

fot. Jan Borys | rksradomiak.pl

Trener Oliveira, mimo rozegrania już pięciu spotkań w tym sezonie Ligue 1, ani razu nie powołał Polaka do kadry meczowej! Sytuacja Oyedele jest na tyle zła, że nie łapie się on nawet do szerokiej kadry, nie mówiąc już o regularnych występach w podstawowej jedenastce. Co gorsze, Strasbourg zajął w poprzednim sezonie ósme miejsce w Ligue 1, które nie dało mu prawa do gry choćby w Lidze Konferencji. Oznacza to, że Oyedele nie będzie miał nawet europejskich pucharówdo łapania jakichkolwiek minut, jak było to w poprzednim sezonie.

Szansa od Brzęczka

Pomimo braku gry we Francji pomocną rękę do Oyedele wyciągnął Jerzy Brzęczek. Szkoleniowiec reprezentacji Polski U-21 postanowił powołać pomocnika na zbliżające się zgrupowanie. Choć brzmi to absurdalnie, potencjalny występ w którymkolwiek ze spotkań będzie pierwszym występem Oyedele od… 10 maja i 45 minut rozegranych w spotkaniu z Angers.

Samo powołanie nie oznacza jednak automatycznie gry. Rywalizacja w kadrze U-21 jest również bardzo duża, a tak jak wspominałem, Oyedele nie grał w żadnym spotkaniu od niemal czterech miesięcy. Niewykluczone, że przed nim do gry będzie między innymi Bartosz Mazurek, notujący świetne wejście do RB Salzburga, Mateusz Kowalczyk z GKS-u Katowice czy choćby Dariusz Stalmach, dostający swoje szanse w Bundeslidze.

fot. Claudio Villa – UEFA via Getty Images

Co dalej?

Jeżeli nie wydarzy się jakiś przełom bądź ogromna liczba kontuzji w Strasbourgu, raczej nie ma co liczyć na występy Oyedele w pierwszej połowie sezonu. Najlepszą decyzją byłoby zapewne wypożyczenie na rundę wiosenną, na którym przede wszystkim 21-latek miałby szansę na regularną grę.

Następnie Oyedele będzie musiał poważnie się zastanowić, czy Strasbourg to najlepsze miejsce dla niego. Niewykluczone, że nawet jeśli Polak odzyska formę na wypożyczeniu bądź przebije się w drugiej części sezonu do pierwszego składu Strasbourga, Chelsea w przyszłym sezonie wypożyczy do Francji dwóch czy trzech kolejnych pomocników, którzy będą priorytetem dla władz klubu, a Oyedele ponownie straci miejsce w składzie.

Nawiązując do tytułowego pytania — czy Oyedele jest pogrzebany na dobre? Moim zdaniem nie. Osobiście jednak nie widzę jego dalszej kariery w Strasbourgu i priorytetem dla samego piłkarza oraz jego agenta powinno być znalezienie dobrego klubu na rundę wiosenną. Może powrót do Ekstraklasy bądź jakiś słabszy klub we Francji? Przekonamy się w niedalekiej przyszłości.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *