Czy Patryk Peda powinien wrócić do reprezentacji Polski?
Był jednym z nielicznych udanych eksperymentów Michała Probierza. Ówczesny selekcjoner na październikowe zgrupowanie w 2023 roku zdecydował się powołać zawodnika z włoskiej… Serie C. Patryk Peda zaskoczył kibiców wypadając całkiem nieźle w konfrontacjach z Mołdawią i Wyspami Owczymi. Miesiąc później zagrał pół godziny przeciwko Czechom i… zniknął z radarów. Ale czy słusznie?
Okoliczności debiutu Patryka Pedy w reprezentacji Polski
Gdy Fernando Santos opuścił naszą kadrę — niczym pokój przesiąknięty dymem z wypalanych przez niego papierosów — Michał Probierz zastąpił go jako ten, który otwiera okna i próbuje wpuścić do środka nieco świeżości. Śladami okresu Portugalczyka u steru, także o kadencji Polaka można napisać więcej złego niż dobrego. Jednak uczciwie należy przyznać, że eksperyment z powołaniem zawodnika z trzeciej ligi włoskiej wyszedł zaskakująco dobrze. A tę niespodziewaną decyzję nowy selekcjoner podjął już przy pierwszej możliwej okazji.

Mianowany na nowego opiekuna reprezentacji Polski 20 września 2023 roku, Probierz miał zaledwie dwa tygodnie na przygotowanie pierwszej listy powołań. W ramach eliminacji do Mistrzostw Europy, nasze orły miały wówczas mierzyć się z Wyspami Owczymi na wyjeździe, a później w Polsce z Mołdawią. Nie obyło się oczywiście bez kontrowersji. Największą z nich była nieobecność na liście Jana Bednarka kosztem potencjalnego debiutanta z Serie C.
Finalnie ograliśmy Farerów na ich terenie 0:2, a później – grając poniżej oczekiwań – zremisowaliśmy 1:1 z Mołdawią. W obu tych spotkaniach, w pełnym wymiarze czasowym, zagrał świeżo upieczony reprezentant powołany z włoskiego SPAL. Na przekór krytykom i drwinom, Patryk Peda w obu meczach zagrał naprawdę dobrze. Nie był to najlepszy czas dla naszej kadry, a remis z Mołdawią nieszczególnie napawał polskich kibiców optymizmem. Wszyscy szukaliśmy wtedy jakichś pozytywów, światełka w tunelu. I takim światełkiem był właśnie Peda.
Jego pierwsze występy z orzełkiem na piersi były solidne i obiecujące. Był jednym z nielicznych pozytywnych zaskoczeń w początkowym okresie kadencji Probierza. Miesiąc później młody obrońca pojawił się na kolejnym zgrupowaniu. W zremisowanym 1:1 spotkaniu z Czechami zameldował się na murawie w 58. minucie, by w 86. dostać od selekcjonera wędkę, ustępując miejsca Sebastianowi Szymańskiemu.
Sensacyjny debiutant zniknął z radarów
Patryk Peda jak szybko pojawił się w reprezentacji Polski, tak szybko o nim zapomniano. Trudno jednak znaleźć ku temu przekonujące argumenty. Obrońca sprostał oczekiwaniom i w biało-czerwonych barwach wyglądał naprawdę solidnie. Mimo wszystko od listopada 2023 roku po prostu zniknął z kręgu zainteresowań. Z jego usług nie skorzystał ponownie sam Probierz, ani jego zastępca w osobie Jana Urbana. Ale czy słusznie?

Z końcem czerwca 2024 roku zakończyło się jego wypożyczenie do SPAL, a obrońca powrócił do Palermo FC. Faktem jest, że miał ciężki okres w pierwszej odsłonie sezonu 2024/2025. Pod koniec stycznia trafił jednak na wypożyczenie do Juve Stabia występującego na poziomie Serie B. Peda zbierał tam świetne recenzje, a zwieńczeniem kampanii był jego udział z nowym zespołem w barażach o awans do Serie A. W barażach, w których najpierw przekreślił marzenia o awansie… swojego macierzystego klubu, Palermo FC. Później – po zaciętym boju w półfinale – odpadł i tymczasowy klub Polaka, przegrywając dwumecz z Cremonese.
W obecnym sezonie Patryk w końcu wywalczył miejsce w składzie Palermo. Polak – choć rzadko w pełnym wymiarze czasowym – gra regularnie i na przestrzeni całego sezonu wyglądał naprawdę solidnie.

Jan Urban, mimo znacznie mniejszego wpływu na grę Rosanero, podczas ostatnich powołań bardziej cenił sobie jego kolegę z szatni – Bartosza Bereszyńskiego.
Czy Patryk Peda zasługuje na powrót do reprezentacji Polski?
O ile zdążyliśmy już przywyknąć do polityki i poglądów Jana Urbana, o tyle niebawem czekają nas mecze towarzyskie. Nadchodzące spotkania z Ukrainą i Nigerią nie będą toczyły się o żadną istotną stawkę. To idealny moment na „przegląd wojsk” i testowanie nowych rozwiązań. Dlaczego takiemu testowi ponownie nie miałby zostać poddany 24-letni stoper Palermo?
Włoskie SPAL dostrzegało jego potencjał, gdy w wieku 17 lat został wykupiony z warszawskiej Legii. Później Palermo zainwestowało w niego 600 tys. euro, a dziś Polak wyceniany jest (wg Transfermarkt) na 2 miliony euro. W karierze reprezentacyjnej przechodził naturalnie przez kolejne szczeble, w międzyczasie zostając kapitanem w kadrze U-20 i występując w aż 21 spotkaniach dla kadry U-21. Włoskie media i eksperci chwalą jego atuty, a i sam Filippo Inzaghi docenia rosnącą rolę Patryka w drużynie. Relacje zawodnika ze szkoleniowcem wydają się poprawne, o czym świadczy wypowiedź piłkarza z marca tego roku:
„Jeśli ufasz zawodnikowi, od razu go uspokajasz. Dlatego zdecydowałem się na wypożyczenie, żeby udowodnić, że potrafię grać i być częścią Palermo. Latem, kiedy byłem jeszcze w Polsce, trener Inzaghi zadzwonił do mnie i zapewnił mnie o swojej wartości. Dał mi wszystko, a teraz ja chcę dać coś od siebie jemu”.

Palermo FC zakończyło sezon zasadniczy Serie B na 4. lokacie, ale nadal pozostaje w walce o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej we Włoszech. 17 oraz 20 maja drużyna z Pedą oraz Bereszyńskim w składzie powalczy w półfinale z Catanzaro, by potencjalnie w finale baraży bój o awans stoczyć ze zwycięzcą dwumeczu pomiędzy Monzą a… Juve Stabia, którego barwy Peda reprezentował w minionej kampanii. Możliwe więc, że w przyszłym sezonie Polak będzie reprezentował barwy beniaminka jednej z czołowych lig Europy.
Atuty, które mogą przekonać Urbana
Już w przeszłości potencjał młodego obrońcy dostrzegał były prezes PZPN, Zbigniew Boniek:
„Zrobił naprawdę duży postęp w grze i nabrał tutejszej kultury gry. Ponadto ma świetne warunki fizyczne. Mierzy 190 cm, jest szybki i zdecydowany. Uważam, że za rok będziemy dużo o nim mówili. To kandydat do poważnego grania.” — mówił niegdyś w Prawdzie Futbolu.
Pochlebnie o Pedzie wypowiadał się także selekcjoner kadry U-20, Miłosz Stępiński:
„Mimo sporego wzrostu jest bardzo mobilnym zawodnikiem. U nas w kadrze miał dużo sytuacji do zdobycia bramki. Nie tylko po strzałach głową, ale też nogą. Ta piłka spadała idealnie w miejsce, w którym był ustawiony.”
I choć oba cytaty nie są najświeższe, oba zdają się trafione i aktualne. Rzeczywiście to, co cechuje Pedę, to doskonałe warunki fizyczne (1,92 m wzrostu) oraz świetna gra w powietrzu, także w aspekcie ofensywnym. W tym sezonie zaliczył 156 wygranych pojedynków, 94 wygranych główek, jak i 37 kontaktów z piłką w polu karnym przeciwnika. Peda oddał także 14 strzałów, 6 celnych i miał 9 prób strzału głową. W tych aspektach był wyróżniającą się postacią w całej Serie B.

Można wywnioskować, że w reprezentacji byłby wartością dodatnią zarówno w ofensywie, jak i defensywie – zwłaszcza przy górnych piłkach. Oczywiście nie brakuje także aspektów, nad którymi 24-latek musi pracować. Bardzo blado wypada jego skuteczność podań (średnia 73,9%) oraz liczba popełnianych fauli. W obecnej kampanii został wyminięty przez rywali aż 11 razy, a na swoim koncie zgromadził 6 żółtych kartek. Nie jest to obecnie piłkarz o jakości, która mogłaby zachwiać hierarchią obrońców w kadrze Polski, ale czy nie mógłby zostać ciekawą alternatywą choćby dla Jana Ziółkowskiego, który obecnie przeżywa gorszy okres w Romie?
Towarzyskie spotkania Polski z Ukrainą i Nigerią zbliżają się wielkimi krokami, a przed nimi oczywiście kolejne powołania Jana Urbana. Czy na najnowszej liście nie powinno znaleźć się miejsce dla Patryka Pedy?
