fot. Legia Warszawa | legia.com

Legia Training Center czy Legia Trade Center — masowe wyprzedaże w Warszawie

To, że Legia Warszawa w ostatnich latach nie jest wzorem prowadzenia klubu to akurat żadna nowość. Ale koniec zeszłego sezonu i początek aktualnego okienka to w Warszawie pokaz nowej „jakości” zarządzania klubem. O co tak właściwie chodzi zarządowi stołecznej drużyny?

Odejścia liderów

Już końcówka sezonu zapowiadała dziwne ruchy kadrowe warszawskiej ekipy. Przed ostatnim meczem sezonu zapowiedziano, że kontraktu nie przedłużono z dwoma liderami zespołu: Jurgenem Elitimem i Radovanem Pankovem. Kolumbijski pomocnik był motorem napędowym środka pola, którego aktualnie brakuje w kadrze zespołu, a Rasha był widocznym liderem szatni, który swoim doświadczeniem budował pewność siebie drużyny. Przed końcem sezonu ogłoszono też to, że nowych umów nie otrzymają również Kacper Tobiasz i Patryk Kun, ale akurat te ruchy wydają się sensowne. Tak samo sensowne choć niespodziewane było nieprzedłużenie Artura Jędrzejczyka. „ Jędza” oczywiście jest chodzącą ikoną Legii, ale czas jego świetności jest już dawno za nim.

fot. Legia Warszawa | legia.com

Ani sensownym ani logicznym ruchem nie było natomiast odejście Jean Pierre’a Nsame. Kameruński piłkarz mimo kontuzji był najlepszym strzelcem Legii w zeszłym sezonie. Strzelił 10 bramek w niecałe 900 minut i każdy kibic stołecznej drużyny po sezonie czekał tylko, aż klub ogłosi przedłużenie umowy nowego ulubieńca. Aż nagle pewnego czerwcowego popołudnia wybuchła bomba — Jean Pierre jednak dostał lepszą ofertę. I to z kierunku, który warszawskich kibiców może boleć szczególnie — Pogoni Szczecin. Kolejny kluczowy piłkarz „ Wojskowych” oddany za bezcen…

Wzmocnienia?

Przed końcem sezonu Legia zaczęła ogłaszać też pierwsze transfery. Oczywiście jeżeli oddaje się piłkarzy za darmo, to takich samych transferów szuka się do klubu. Takim sposobem pierwszym transferem do stolicy był 32-letni Zoran Arsenić, któremu właśnie wygasła umowa z Rakowem Częstochowa, w którym zagrał przez cały sezon zawrotne 18 spotkań. Brzmi przekonująco prawda? Tak jak kolejny transfer, czyli 31-letni bramkarz Ivan Brkić, który zakończył kontrakt z Motorem Lublin. Młodość i świeżość prosto z naszej ligi.

Fot. Tomasz Kłuczyński | PolskaGola.info

Z naszego podwórka, ale już z poziomu niżej przyszedł też nowy napastnik Legii. Łukasz Zjawiński, czyli wychowanek Legii, który żeby w niej zagrać musiał przejść przez 6 innych klubów i otrzeć się o awans do Ekstraklasy. Lepiej późno niż wcale. Ostatnim jak na ten moment transferem do klubu był obrońca prosto z Monachium. I to Bayernu. Co prawda drugiej drużyny, ale jak się napiszę dwójkę małą czcionką, to wygląda obiecująco. Robert Deziel Junior to eksperyment o którym ciężko cokolwiek powiedzieć. Ale jeżeli Bayern kiedyś w nim coś zobaczył, to może i polski kibic to zobaczy? Tak czy inaczej, Legia tym transferem zamknęła ustalanie kadry na obóz w Niemczech. Na obóz na który pojechało zaledwie 6 obrońców. A wróci z niego nawet mniej…

Wyprzedaż młodzieżowców

Wróci z jednym mniej, gdyż jeden już został sprzedany. Jan Leszczyński, bo o nim mowa, zostanie już na stałe w Niemczech, gdzie podpisał kontrakt z Borussią Mönchengladbach. Niemiecki klub wykupił młodego obrońcę za 3 miliony euro, co patrząc na politykę transferową Legii i tak jest sporym zarobkiem. Bo przecież dopiero co Legia zaczęła rozdawać młodzieżowców za darmo. Górnik chce Urbańskiego? Po co brać od nich pieniądze, rozwiążmy z nim umowę i odejdzie za darmo. Młodzieżowcy dobrze sprawdzili się na wypożyczeniach i w rezerwach? Nie przedłużymy z nimi umowy, mogą odejść za darmo. I tak o to z klubu odeszli Igor Strzałek, Jakub Adkonis czy Pasal Mozie, którym przecież zimą interesowała się Fiorentina. A kto wie, może zaraz odejdą następni młodzieżowcy — Mateuszem Szczepaniakiem interesuje się ŁKS, a Jakub Olewiński nie pojechał nawet z klubem na obóz i trenuje z rezerwami w kraju. Wszystko jest do wzięcia.

fot. legia.com

Quo vadis Legio?

Do zeszłego sezonu Legia przystępowała z 4. najdroższą kadrą w lidze. Była warta 44 miliony euro i liczyła 40 zawodników. Dziś wartość kadry Legii według Transfermarkt to zaledwie… 17 milionów. Kadra jest niepełna, liczy zaledwie 30 piłkarzy (licząc młodzieżowców), a jakości też w niej niewiele. I wiadomo, mamy dopiero początek lipca, a Legia nie musi się śpieszyć gdyż nie gra w europejskich pucharach, ale głosy z klubu nie wskazują na znaczące transfery przychodzące, a jedynie wychodzące. LTC stało się Legia Trade Center, a nawet Legia Gift Center, bo odejścia młodzieżowców za bezcen można nazwać tylko prezentami dla innych drużyn. Zapowiada się trudny sezon dla kibiców stołecznej drużyny. A może i więcej niż sezon.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *