fot. Lechia Gdańsk | lechia.pl

Co u niego? Egy Maulana Vikri

9 lipca 2018 roku Lechia Gdańsk przeprowadziła niezwykle egzotyczny transfer. Wówczas 18-letni piłkarz został okrzyknięty w Indonezji „nowym Messim”. Do klubu z północy Polski trafił bez kwoty odstępnego, otrzymał 3-letni kontrakt i uchodził za wielki talent. Ekstraklasy jednak nie zawojował. Jak potoczyła się jego kariera?

Transfer Vikriego był marketingowym strzałem w dziesiątkę

Informacja o przenosinach utalentowanego nastolatka z Indonezji do Polski odbiła się olbrzymim echem. Transfer wywołał istną rewolucję wizerunkową i marketingową, a Lechia Gdańsk chwilowo stała się najpopularniejszym polskim zespołem w mediach społecznościowych.

fot. Lechia Gdańsk | lechia.pl

Nowy zaciąg obserwujących z Azji pomógł wówczas popularnością na Instagramie przebić nawet warszawską Legię. Na Facebooku pojawił się odrębny fanpage „Lechia Gdańsk Indonesia”, a co więcej – oficjalna strona Lechii udostępniła nowej rzeszy fanów możliwość śledzenia aktualności w ich ojczystym języku. Niezależnie od miejsca – Twitter, Instagram, Facebook – pod każdym postem ze strony klubu pojawiały się setki komentarzy z Indonezji. Czwarty pod względem liczby ludności kraj na świecie żywo interesował się losami swojego idola w nowym środowisku.

Transfer przyniósł klubowi ekspozycję marki na rynkach zagranicznych, poszerzenie horyzontów oraz dodatkowe wpływy ze sprzedaży koszulek. Finalnie owocowało to także kilkuletnią współpracą z indonezyjskim sponsorem — PayTren. Poza świetnym ruchem marketingowym wypadało jeszcze oszlifować diament z Azji i urzeczywistnić jego potencjał. A w tej kwestii transfer Maulany nie był już tak udany.

11 występów Indonezyjczyka przez 3 sezony

Egy Maulana na swój debiut w drużynie Biało-Zielonych musiał trochę poczekać. Ponad 7 lat temu – w ostatniej kolejce rundy jesiennej sezonu 2018/2019 – wszedł z ławki na ostatnie 8 minut meczu z Górnikiem Zabrze. Drugą szansę otrzymał w spotkaniu zamykającym tamtą kampanię, meldując się na boisku w… 88. minucie. Kibice z Indonezji oczekiwali, a wręcz żądali częstszych występów swojego idola. Jego sytuacja w kolejnym sezonie jednak wcale się nie poprawiła.

fot. Lechia Gdańsk | lechia.pl

Virki wszedł na murawę w 89. minucie wygranego 1:3 meczu o SuperPuchar Polski z Piastem Gliwice. Dwa tygodnie później pierwszy raz wyszedł w podstawowym składzie gdańskiej Lechii. Miało to miejsce w 2. kolejce Ekstraklasy, gdzie Lwy Północy podejmowały u siebie Wisłę Kraków. Indonezyjczyk zaprezentował się na tyle słabo, że po przerwie zastąpił go Jarosław Kubicki. I właściwie tyle go widzieli kibice z Gdańska aż do końca tamtych rozgrywek.

Sezon 2020/2021 był jego najbardziej owocnym w Lechii, choć nadal bardzo dalekim od oczekiwań. Uzbierał łącznie 7 występów na boiskach Ekstraklasy, gromadząc raptem 77 minut. W pamięci kibiców nie zdołał się zapisać choćby jedną bramką czy asystą. Choć klub z Gdańska był w posiadaniu klauzuli przedłużenia jego 3-letniego kontraktu o kolejne 2 sezony, nie zdecydowano się z tej opcji skorzystać. Egy Maulana Vikri więc – po reprezentowaniu barw Lechii przez łącznie… 133 minuty – przeniósł się za darmo do słowackiej Fortuna Ligi.

Czy Lechia Gdańsk nie potrafiła wykrzesać potencjału Egy Maulany Vikriego?

Choć istotnie młodemu Indonezyjczykowi niegdyś wróżono ciekawą przyszłość, nie podbił on serc gdańskich kibiców. Ale trudno rozpatrywać ten transfer Lechii jako bezzasadny. Vikri był przecież wyróżniony przez „The Guardian” w 2017 roku jako jeden z 60 największych talentów z rocznika 2000. Nie każdy świetnie zapowiadający się młodzian staje się świetnym piłkarzem w przyszłości i ciężko w tym upatrywać winy gdańskiego klubu.

fot. Pangalau

Po polskiej przygodzie zasilił on słowacką (nieistniejącą już) drużynę — FK Senicę. Indonezyjczyk właśnie tam otrzymał prawdziwą szansę. Występował regularnie zarówno w lidze, jak i w rozgrywkach pucharowych. Klub zbankrutował jednak w maju 2022 roku z powodu ogromnych długów i utracił licencję na grę w najwyższej słowackiej klasie rozgrywkowej. W tamtym sezonie Vikri jednak cieszył się możliwością regularnej gry, co uhonorował asystą i dwiema bramkami. 

Po upadku FK Senicy, w trakcie sezonu 2022/2023 trafił do innego klubu z tej samej ligi – FC ViOn Zlate Moravce-Vrable. Wystąpił w 6 spotkaniach, zanotował asystę i uzbierał raptem 208 minut. Choć wejście do nowej drużyny miał całkiem udane, szybko stracił miejsce w składzie, konsekwentnie otrzymując coraz mniej minut – ani razu nie rozgrywając spotkania w pełnym wymiarze.

Super League Indonesia, czyli powrót do korzeni

Po nieudanych próbach podboju Europy, Egy Maulana Vikri w styczniu 2023 roku postanowił wrócić do Indonezji. Trafił on do tamtejszego Dewa United. Tak egzotyczna liga może być dla polskiego kibica totalną zagadką, jeśli chodzi o aspekt czysto sportowy. Dla lepszego zobrazowania poziomu tych rozgrywek warto spojrzeć na wyceny zawodników. Wszyscy piłkarze indonezyjskiej ekstraklasy (18 drużyn) wyceniani są łącznie na około 87 milionów euro – bardzo podobnie jak nasza rodzima Betclic 1. Liga. 

Cały zespół Vikriego wyceniany jest obecnie na około 6 milionów euro (wg Transfermarkt) – mniej niż wyceniany jest sam Jonatan Braut Brunes z Rakowa Częstochowa. Dewa United zakończyło sezon na 7. miejscu w ligowej tabeli. Wydawało się, że Indonezyjczyk znalazł swoje miejsce na Ziemi. Choć nie zrealizował potencjału, jaki mu przepowiadano, grał regularnie i to z całkiem niezłym skutkiem w Super League Indonesia:

  • Sezon 2022/2023 (runda wiosenna): 10 występów, 1 gol, 3 asysty
  • Sezon 2023/2024: 30 występów, 8 goli, 7 asyst
  • Sezon 2024/2025: 30 występów, 12 goli, 7 asyst

Tendencja wzrostowa i jeszcze rok temu można było spuentować – Indonezyjczyk nie przepadł. Sportowo odbił się w Europie, ale na rodzimych boiskach radzi sobie całkiem dobrze. Miniona właśnie kampania stawia jednak piłkarza na kolejnym poważnym zakręcie kariery. Zaliczył 29 występów, ale nie zdobył ani jednej bramki i nie zaliczył ani jednej asysty, przejawiając jednocześnie ogromny zjazd formy. 25-latek wyceniany jest obecnie na zaledwie 300 tys. euro, a jego dalsze losy stoją pod dużym znakiem zapytania.

fot. Pangalau

W reprezentacji Indonezji wystąpił w 29 meczach, gdzie ustrzelił 8 bramek i dołożył do tego 3 ostatnie podania. Jego pozycja osłabła jednak także w kadrze. Nie pojawił się również w żadnym z pięciu ostatnich meczów międzynarodowych.

Z perspektywy czasu transfer Vikriego okazał się dla Lechii znacznie większym sukcesem marketingowym niż sportowym. I najwidoczniej – nie z winy klubu. Sam zawodnik wciąż szuka natomiast sposobu, by wrócić na ścieżkę, którą przed laty miała zaprowadzić go na szczyt.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *