fot. gornikzabrze.pl - Bartek Perek

Spadek z wysokiego „C” — sytuacja Szymona Włodarczyka

Zaledwie trzy lata temu cała piłkarska Polska żyła fenomenalnym wejściem Szymona Włodarczyka do austriackiego Sturmu Graz. Dziś, niecałe trzy lata później, polski napastnik całkowicie zniknął z radarów, a jego przyszłość jest niepewna. W jakiej sytuacji znajduje się Szymon Włodarczyk?

Początki w futbolu

Przed Szymonem Włodarczykiem od najmłodszych lat kariera piłkarza stała otworem. Jest on bowiem synem Piotra Włodarczyka — czterokrotnego reprezentanta Polski, a zarazem byłego napastnika Legii Warszawa. Z tego powodu Szymon od dziecka trenował i rozwijał się w młodzieżowych akademiach Legii. Na debiut nie musiał długo czekać, gdyż ten przypadł na 15 lipca 2020 roku — w momencie, gdy Włodarczyk miał zaledwie 17 lat.

W klubie ze stolicy nie spędził jednak zbyt dużo czasu. Już dwa lata później przeniósł się do Górnika Zabrze, w którym rozegrał pierwszy w swojej karierze pełny sezon. Jego liczby były więcej niż przyzwoite — w 30 spotkaniach udało mu się zdobyć 9 bramek i dołożyć jedną asystę. Co istotne, miał wtedy zaledwie 19 lat.

Na zainteresowanie z Europy nie musiał długo czekać. Już po pierwszym sezonie spędzonym w Zabrzu zgłosił się po niego ceniony austriacki klub — Sturm Graz, który za młodego napastnika zapłacił 2,2 miliona euro.

Niesamowite wejście i… bolesny upadek

Wychowanek Legii Warszawa wejście do Sturmu miał zdecydowanie powyżej oczekiwań. Młody Polak od pierwszych spotkań zaczął spłacać transfer, a w mediach pojawiało się coraz więcej komentarzy wróżących mu drogę w stylu Rasmusa Højlunda, który opuścił drużynę z Grazu zaledwie rok wcześniej za kosmiczne 21 milionów euro. Przesłanki ku temu były jednak poważne. Dziewiętnastoletni wówczas napastnik w pierwszych ośmiu spotkaniach dla austriackiego klubu zdobył aż 7 bramek i dołożył do tego asystę.

Niestety, niesamowita forma Polaka nie trwała zbyt długo. Już pod koniec października stracił miejsce w podstawowym składzie, a jego liczby znacząco odbiegały od tego, co prezentował na początku przygody w Austrii. Dość powiedzieć, że od września do końca sezonu Włodarczyk zdobył zaledwie jedną bramkę. Nie można mu jednak odebrać wielkiego sukcesu, jakim było wygranie mistrzostwa Austrii i wkładu w przerwanie 10-letniej dominacji hegemona austriackiej ligi — RB Salzburga.

Następna stacja? Włochy!

Po częściowo udanej przygodzie w Austrii Szymon Włodarczyk postanowił opuścić Sturm Graz i już po pierwszym sezonie udać się na wypożyczenie do klubu, w którym będzie miał większe szanse na regularne występy. Wybór padł na włoską Salernitanę FC, czyli spadkowicza Serie A. Na papierze transfer wyglądał obiecująco. Liga, w której Polacy mają dobrą renomę, przyjemne miejsce do życia i przede wszystkim drużyna, w której Włodarczyk wreszcie miał się ustabilizować i pokazać swoją wartość.

Choć brzmiało to obiecująco, rzeczywistość okazała się brutalna. Przygodę polskiego napastnika we Włoszech musimy uznać za totalną porażkę. Włodarczyk w barwach Salernitany rozegrał zaledwie 13 spotkań, podczas których udało mu się zdobyć tylko jedną bramkę.

Kolejny transfer

Następnym krokiem w karierze Włodarczyka okazała się holenderska Eredivisie. Na jego usługi zdecydował się Excelsior Rotterdam, który wypożyczył go na rok ze Sturmu Graz. Holenderska przygoda zaczęła się obiecująco. W pierwszych meczach sezonu Włodarczyk był podstawowym zawodnikiem drużyny Rubena den Uila i nawet zanotował serię dwóch trafień z rzędu pod koniec września. Niestety, podobnie jak w przypadku pierwszego roku w Austrii, po przyzwoitym początku sezonu przyszła brutalna obniżka formy. Włodarczyk utrzymał miejsce w podstawowym składzie tylko do listopada, a gdy już usiadł na ławce, nie mógł się od niej odkleić. Ostatecznie Polak rozegrał w barwach Excelsioru 23 spotkania, w których zdobył trzy bramki i dołożył do nich jedną asystę. Niestety, ten sezon również musimy uznać za nieudany.

Co dalej?

Przyszłość Szymona Włodarczyka jest skomplikowana. Po nieudanym wypożyczeniu w Holandii będzie musiał wrócić do Austrii, gdyż jest związany kontraktem ze Sturmem Graz do 2027 roku. Patrząc realistycznie, trudno liczyć na regularne występy napastnika w austriackiej drużynie. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się odejście Włodarczyka jeszcze w letnim okienku transferowym. Chętne na taki ruch mogą być kluby z Ekstraklasy, choć aktualnie żaden z nich nie wyraził realnego zainteresowania.

Niestety, jednym z głównych problemów Włodarczyka jest brak stabilizacji. Wychowanek Legii od czterech lat co roku reprezentuje barwy innego klubu, za każdym razem z innej ligi i innego kraju. Nie można jednak zapominać, że to nadal zaledwie 23-letni zawodnik. Niewykluczone, że gdy w końcu znajdzie swoje miejsce na ziemi, będzie w stanie wejść na wysoki poziom. Biorąc pod uwagę liczne problemy w ofensywie reprezentacji Polski, nie można całkowicie skreślać go z radarów. Niewykluczone, że jeszcze kiedyś zobaczymy go w reprezentacji Polski.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *