fot. PolskaGolaInfo

Mundialowy pojedynek Ekstraklasy — Grupa G

Grupa rozciągnięta na całej półkuli wschodniej. Od Nowej Zelandii, przez Egipt i Iran, aż po europejską Belgię. Który z piłkarzy, pochodzących z tych krajów miał okazję stąpać po ekstraklasowych boiskach? Czy któraś z tych nacji może pochwalić się naprawdę solidną reprezentacją w polskiej lidze? Przekonajmy się!

Benelux(us)

Bo tak można nazwać jednego z Belgów, którego przygoda z Ekstraklasą była dość krótka, ale jakże treściwa i jakościowa. Mowa o Vadisie Odjidji-Ofoe, który przywdziewał barwy Legii Warszawa w sezonie 2016/2017 — pamiętnym przede wszystkim ze względu na udział stołecznego klubu w Lidze Mistrzów. Belg był absolutną gwiazdą Ekstraklasy: w 31 meczach zdobył 4 bramki i zanotował 11 asyst. Wraz z Miroslavem Radoviciem, Nemanją Nikoliciem, czu Guilherem tworzył być może najsilniejszą jedenastkę Wojskowych w XXI wieku. Jak to drzewiej w polskiej lidze bywało, gwiazda równie szybko zabłysnęła, co opuściła nasz kraj. Transfer do Olympiakosu Pireus za 2,5 miliona euro pozwolił napełnić kieszeń Legii, która postanowiła spożytkować zarobione pieniądze na Armando „Ferrari” Sadiku, czy Cristiana Pasquato… Interes życia.

fot. Legia Warszawa | legia.com

Pomimo statusu legendy, to nie Ofoe jest Belgiem z największą liczbą rozegranych meczów w Ekstraklasie. W tej klasyfikacji króluje, w dalszym ciągu aktywny gracz Korony Kielce, Martin Remacle. Niedawne przedłużenie kontraktu przez tego środkowego pomocnika może sugerować, że nadal będzie kluczową postacią kieleckiej drużyny, która tym razem celuje w coś więcej niż środek tabeli. Remacle rozegrał w Koronie 94 mecze w ramach Ekstraklasy. Do polskiego klubu przeniósł się w 2023 roku za zaledwie 20 tysięcy euro z rumuńskiego Botosani. Za półdarmo Kielczanie zyskali gwarancję solidności na lata.

Między Ofoe, a Remacle’a wcisnął się jeszcze Herve Matthys. Belg przeniósł się zimą 2025 roku z rodzimego Beerschot VA do Motoru Lublin, którego jest podstawowym stoperem aż do dziś. W lubelskim rozegrał 37 meczów w Ekstraklasie, jednak jego przyszłość jest niepewna. Stoperowi za niespełna tydzień wygasa kontrakt, a nowa umowa nie została na razie przedstawiona. Argumentem za pozostaniem w Polsce, choć niekoniecznie w Lublinie jest jego nowa partnerka — znana polska aktorka, z którą Matthys być może wiąże również swoją przyszłość.

W sumie, w Ekstraklasie pojawiło się 7 Belgów. Dwóch reprezentowało Wartę Poznań (Milan Corryn oraz Mohamed Mezghrani), jeden sprawdzał się w Miedzi Legnica (Mehdi Lehaire). Przypisany do Jagiellonii Białystok, choć aktualnie występujący głównie w rezerwach Dumy Podlasia jest też Youssuf Sylla.

Perskie trio wkrótce zaktualizowane

Do tej pory, na boiskach Ekstraklasy mieliśmy okazję oglądać trzech Irańczyków. Tym z największą ilością meczów jest oczywiście Ali Gholizdadeh — absolutna gwiazda ligi i odpowiednik legendy pokroju Ofoe dla kibiców Lecha Poznań. Do Kolejorza dołączył w listopadzie 2023 roku, jednak do tej pory zdołał rozegrać „zaledwie” 62 mecze w Ekstraklasie. Powód? Niekończące się kontuzje… gdyby nie aktualny uraz, Gholizadeh z pewnością przebywałby teraz w Ameryce Północnej na mistrzostwach świata. W sumie, podczas pobytu w Poznaniu problemy zdrowotne eliminowały go na łącznie pięć miesięcy (choć z pewnością należy dodać kilka dodatkowych ze względu na aktualną kontuzję). Niemniej jednak, to piłkarz wybitnie przerastający umiejętnościami, techniką oraz zmysłem boiskowym naszą ligę. Oby więcej takich przedstawicieli Persów! Tego lata do irańskiej kolonii w Lechu dołącza Allahyar Sayyadmanesh, który również ma zadatki na gwiazdę Ekstraklasy.

fot. Tomasz Kłuczyński | PolskaGola.Info

25 meczów dla Śląska Wrocław w latach 2018-2019 rozegrał Farshad Ahmadzadeh. Ten ofensywny gracz całą karierę spędził w rodzimej lidze. Oprócz krótkiego, jednosezonowego epizodu we Wrocławiu. Kampania napastnika w Polsce była jednak średnio udana. Miał problemy z regularną grą, co odbiło się na jego skuteczności. W Ekstraklasie zdobył zaledwie jednego gola przeciwko Zagłębiu Sosnowiec. Latem 2019 roku wrócił do ojczyzny, gdzie gra do dziś.

Ciekawym przypadkiem jest Yadegar Rostami, który jako jedyny Irańczyk pojawiał się w barwach dwóch różnych klubów na boiskach Ekstraklasy. Nie ma to jednak zbyt dużego znaczenia, bo w Pogoni Szczecin zameldował się dwukrotnie. Tyle samo meczów w polskiej lidze rozegrał w ŁKS-ie Łódź. Pers ma jednak całkiem solidne podstawy — spędził kilka lat w rezerwach Portowców, a transfer zimą 2025 roku do rodzimego Fajr Sepasi sprawił, iż w końcu zaczął zaliczać stosunkowo dużo minut. To perspektywiczny, 22-letni zawodnik, dla którego Polska była z pewnością jedynie pierwszym przystankiem w karierze.

Samotny jak oaza na Saharze

Tylko jeden Egipcjanin miał szansę zagrać w Ekstraklasie — Ahmed Ghanem Soltan, który dołączył do Legii Warszawa w 2005 roku, w wieku zaledwie 19 lat. Wychowanek kairskiego Zamalek polskiej ligi nie zwojował — rozegrał jedynie 2 spotkania. Co ciekawe, tak skromny dorobek pozwolił mu sięgnąć z Wojskowymi po mistrzostwo Polski w sezonie 2005/2006. Dwa lata później zdobył Puchar Egiptu z Zamalek, co było jego drugim i zarazem ostatnim trofeum w karierze. Po odejściu z Legii latem 2006 roku, pozostałą część swojej przygody z futbolem związał wyłącznie z Egiptem.

Trójka z kraju kiwi

Alex Paulsen jest ostatnim i zarazem najbardziej doświadczonym nowozelandzkim piłkarzem w Ekstraklasie. Młody golkiper Lechii Gdańsk ma na koncie 24 mecze w naszej lidze, jednak często był wymieniany w gronie najgorszych bramkarzy rozgrywek. Przeciętna dyspozycja oraz spadek Gdańszczan do 1. Ligi nie przeszkodził w powołaniu Nowozelandczyka do kadry narodowej na tegoroczne mistrzostwa świata (w reprezentacji zgromadził w sumie 8 meczów). Najprawdopodobniej nie będzie jednak kontynuował kariery na drugim poziomie rozgrywkowym, gdyż wraz z końcem sezonu opuścił struktury Lechii.

fot. Lechia Gdańsk | lechia.pl

Paulsen był ostatnim z Nowozelandczyków na polskiej ziemi, jednak pionierem w tej kategorii okazuje się Aaran Lines, który zadebiutował w Ekstraklasie w marcu 2003 roku! Co prawda reprezentował Ruch Chorzów i Arkę Gdynia, jednak tylko w tym pierwszym miał okazję pojawić się na boisku w najwyższej klasie rozgrywkowej. Lines dołączył do śląskiej drużyny już jako 36-latek z doświadczeniem 31 meczów w reprezentacji. Rozegrał jedynie 12 meczów w Ekstraklasie, po czym dokończył karierę w klubach MLS, niższych ligach niemieckich oraz w australijskim Richmond SC.

Pioniera i „nowego” rozdziela jedynie Themistoklis Tzimopoulos, który rozegrał 18 meczów dla Korony Kielce w sezonie 2019/2020. Pomocnik z greckimi korzeniami wraz z Kielczanami spadł z elity, ale postanowił kontynuować przygodę w Polsce jeszcze przez jeden sezon w 1. Lidze. Był już jednak wiekowym zawodnikiem, którego kariera powoli chyliła się ku końcowi. Reprezentował swój kraj 14-krotnie w latach 2015-2017. W 2024 roku zakończył karierę w rodzinnym greckim mieście Kozani.

Skromnie, ale konkretnie

Państwa grupy G tegorocznego mundialu dały nam okazję do oglądania futbolu na najwyższym ekstraklasowym poziomie. Z pewnością Odjidja-Ofoe, czy Ali Gholizadeh wpisują się w annałach najbardziej pozytywnych historii Ekstraklasy. Spośród tych czterech zespołów najlepiej wypada Belgia, która oprócz legendarnego gracza Legii może pochwalić się obecnością Matthysa, czy Remacle’a. Iran skromnie, choć Gholizadeh, kolokwialnie pisząc, robi robotę za trzech. Jest też marna, jednoosobowa reprezentacja Egiptu oraz bardzo miernie wyglądające trio z Nowej Zelandii.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *