fot. UEFA Media Channel

Polska kolonia mocna jak zawsze — podsumowanie sezonu 2025/26 we Włoszech

Od lat kierunek włoski jest popularny wśród polskich graczy. Polacy zdobywali mistrzostwa, puchary, awansowali i spadali z lig we Włoszech. Nie brakowało też wyborowych strzelców jak Piątek czy Milik. A jak wygląda stan rzeczy po tym sezonie?

Don Pietro poprowadził po dublet

W majówkowy weekend, a dokładnie 3 maja, Inter Mediolan pokonał 2:0 Parmę i potwierdził mistrzostwo, które wisiało w powietrzu już od dłuższego czasu. Asystę w tym meczu zaliczył Piotr Zieliński, który miał ogromny wpływ na tytuł mistrzowski, jak i na zdobycie pucharu.

„Zielu” jest w tym sezonie jedną z twarzy projektu Cristiana Chivu. Włoskie media rozpływają się nad jego umiejętnościami, a sam Piotrek regularnie dostarcza asysty i przepiękne bramki, których w samej lidze ustrzelił sześć. Na wszystkich frontach Zieliński miał bezpośredni udział przy 11 bramkach, ale to nie to jest najważniejszym aspektem jego gry. Don Pietro jest motorem napędowym praktycznie każdej akcji Interu, kontroluje tempo gry i rozegrania. Teraz wszyscy zapomnieli już o słabym zeszłym sezonie, który był częściowo spowodowany brakiem zaufania od trenera Inzaghiego. Chivu stworzył z Piotra jednego ze swoich najmocniejszych żołnierzy, z którym na czele zdobył mistrzostwo i puchar. Zieliński w tym sezonie stał się chyba najlepszym polskim piłkarzem.

fot. UEFA Media Channel

Ponowny rozkwit w Bergamo

Po zeszłorocznym wypożyczeniu na pół roku w Mediolanie, Nicola nie wrócił już do Romy. Inter wykupił go za 6 milinów euro… by po miesiącu sprzedać go do Atalanty i zarobić 10 milionów. I to był świetny ruch dla Polaka. W klubie z Mediolanu może i wygrałby mistrzostwo, ale to w Bergamo zapewnił sobie regularną grę. Choć nie cały sezon było tak kolorowo…

fot. Piotr Dziurman

Ivan Jurić na początku niezbyt pewnie stawiał na Nicolę. Polak potrafił występy w pierwszym składzie powalały. Jednak finalnie, był to najlepszy sezon dla Nicoli pod względem statystyk w karierze. Dwa gole i sześć asyst na wszystkich frontach w 41 meczach (drugi najlepszy wynik w karierze po sezonie 2022/2023) oraz występ w Lidze Mistrzów na pewno sprawiają, że ten sezon Zalewski może zaliczyć do dobrych. W przyszłym sezonie Atalantę z Nico w składzie czeka znowu podbój Europy, tym razem w Lidze Konferencji. Kto wie, może przyjadą do Polski na mecz z którymś z naszych ligowców?

Za mało na kadrę?

Zazwyczaj piłkarzami z największą ilością meczów w Serie A wśród naszych rodaków byli bramkarze. Przez lata tę statystykę zdominował Wojciech Szczęsny. Ale w tym i poprzednim sezonie tytuł ten przypada obrońcy. A dokładnie do Sebastiana Walukiewicza, który w tym sezonie był filarem obrony Sassuolo.

fot. canno73

Polak, który wyjeżdżał ze Szczecina jako typowy środkowy obrońca od dwóch sezonów świetnie odnajduje się na prawej stronie defensywy. W tym sezonie zagrał na tej pozycji 34 mecze w barwach Sassuolo, pomagając beniaminkowi zająć spokojne miejsce w środku tabeli. Sebastian poza dobrą grą w defensywie dorzucił od siebie jedną asystę. Jednak to wszystko chyba za mało, by dostał powołanie do reprezentacji…

Świeża krew w Rzymie

Jednym z najgłośniejszych transferów wychodzących z Ekstraklasy przed tym sezonem był ruch Jana Ziółkowskiego z Legii Warszawa do AS Romy. Młody obrońca reprezentacji Polski przeszedł do włoskiego giganta za 6 milionów euro i szykował się na duże zmiany w swoim życiu. I tak też było.

fot. Tullio Puglia – UEFA via Getty Images

Duże zmiany, bo ten sezon był dużym rollercoasterem dla 20-latka. Do Romy poleciał jako świeżo powołany reprezentant Polski, ale zadebiutował tam dopiero miesiąc później. Jesienią grał rzadko, głównie pod koniec meczów, ale zdążył zadebiutować z orzełkiem na piersi. Swój renesans miał za to zimą, gdy wszedł w miejsce, przebywającego na Pucharze Narodów Afryki Evana Ndicki do pierwszego składu. Zagrał kilka dobrych meczów które zwieńczył bramką w Lidze Europy przeciwko Panathinaikosowi. Bramką, która dawała Romie bezpośredni awans do fazy pucharowej. Niestety później Janek wrócił na stałe na ławkę, a z kuluarów słychać głosy o potencjalnym transferze do Anglii.

Polski klub we Włoszech

Udinese od przyjścia trenera Kosty Runjaicia zaczęło zmieniać się w polską kolonię. Najpierw szkoleniowiec zabrał ze sobą asystentów — Przemysława Małeckiego i Alexa Turkana, a w okienku letnim do klubu dołączyło dwóch reprezentantów Polski. Pierwszy był Jakub Piotrowski, a chwilę później dołączył do niego też Adam Buksa.

fot. Piotr Dziurman

Ten sezon był mieszany dla obu zawodników. Piotrowski co prawda zagrał w aż 32 spotkaniach ligowych, ale jego średnia minut na spotkanie to 51. W tym czasie udało mu się zdobyć jedną bramkę i zaliczyć zaledwie jedną asystę. W poprawieniu statystyk nie pomogła mu kontuzja z którą zmagał się na przełomie stycznia i lutego. Jeszcze bardziej kontuzjogenny był jednak Adam Buksa. Polski napastnik z powodu urazu ominął cały styczeń i połowę marca. W czasie, gdy mógł grać zebrał łącznie jedynie 895 minut na boisku w 24 spotkaniach ligowych zdobywających w nich jedynie 3 gole…

Pęknięcie w bramce

Stałym punktem podsumowaniem poczynań we Włoszech od lat jest już Łukasz Skorupski. Bramkarz ze Śląska znalazł w Italii swój drugi dom i na stałe wszedł do bramki Bolognii, gdzie jest już ikoną. Niestety, w tym sezonie reprezentant Polski miał dwie długotrwałe kontuzję (listopad i marzec) przez które zagrał jedynie 16 meczów ligowych w tym sezonie, a Bologna wypadła z konkurencji o grę w europejskich pucharach.

fot. Piotr Dziurman

Słoneczne Palermo

W Serie B najważniejszymi Polakami w tym sezonie był duet obrońców grających w Palermo, czyli Patryk Peda i Bartosz Bereszyński. Młody zawodnik i etatowy reprezentant Polski zanotowali kolejno 35 i 20 występów we wszystkich rozgrywkach, przy czym Peda zaliczył nawet asystę w meczu pucharu Włoch. Niestety, panowie, mimo gry w barażach, w przyszłym sezonie nie zagrają w Serie A, gdyż odpadli w pierwszej rundzie playoffów z US Catanzaro.

Kto jeszcze?

W Serie A w dwóch spotkaniach w tym sezonie na boisku pojawił się również walczący z kontuzjami Arkadiusz Milik, ale niestety polski napastnik kończy sezon ponownie na rehabilitacji. W kadrach meczowych drużyn Serie A, lecz bez minut, znaleźli się Filip Marchwiński, Adrian Przyborek i Radosław Żelezny, przy czym dwóch ostatnich gra regularnie w młodzieżowych drużynach kolejno Lazio i Romy. Serie B to natomiast po jednym występie Bartosza Salamona i Szymona Żurkowskiego. Tak czy owak, nasi rodacy we Włoszech to mieszanka znaczących nazwisk, które co tydzień decydują o sile swoich drużyn, z nazwiskami trzeciego rzędu.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *