fot. Franciszek Piguła | https://kspolonia.pl/

Łukasz Zjawiński — czy jest gotowy na Ekstraklasę?

W ciągu najbliższych tygodni poznamy wszystkie kluby, które zagrają na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce w sezonie 2026/2027. Wśród kandydatów znajduje się Polonia Warszawa, której czołowym zawodnikiem jest właśnie wychowanek Iskry Pszczyny. Jednak ostatnie plotki mówią o tym, że 25-latek i tak będzie miał znowu okazję pokazać się w Ekstraklasie za sprawą przejścia do Legii Warszawa. Czy tym razem w końcu udowodni swoją wartość w krajowej czołówce? Spójrzmy na jego karierę, by dobrze odpowiedzieć na to pytanie.

Przeszłość zawodnika

Snajper przygodę z piłką rozpoczynał w zespole Iskry Pszczyny. Z biegiem lat trenował w szkółkach Ruchu Chorzów i Górnika Zabrze. Jednak na dłużej pozostał w akademii Legii Warszawa. Napastnik w barwach Wojskowych wykazywał ogromny talent! Dla młodzieżowego zespołu (U19) łącznie zdobył aż 26 bramek, ale już w Legii Warszawa II na listę strzelców wpisał się tylko czterokrotnie.

Najpierw przeszedł na wypożyczenie do Stali Stalowej Woli. Jednak ten epizod nie należał do udanych, gdyż na ponad 700 minut gry piłkarz zdobył tylko jedną bramkę i zanotował jedną asystę. Były to jego pierwsze występy w eWinner 2. Lidze. Pomimo tego, zawodnikiem zainteresowała się Stal Mielec, do której przeszedł jako wolny piłkarz przed sezonem 2020/2021.

Pierwsza konfrontacja z Ekstraklasą

Zjawiński stał przed sporą okazją w karierze. Miał gwarancję regularnych występów w związku z restrykcyjnymi przepisami wobec gry młodzieżowców. Na sezon 2020/2021 władze zarządziły, że w każdej drużynie musi być co najmniej jeden młody piłkarz na murawie. Status młodzieżowca przysługiwał każdemu polskiemu piłkarzowi, który miał maksymalnie 22 lata.

Pomimo korzystnych warunków, napastnik nie zaaklimatyzował się w nowych rozgrywkach. Łącznie dostał ponad 900 minut gry, ale strzelił tylko jedną bramkę (przeciwko Jagiellonii Białystok). Warto też odnotować jego pamiętny występ przeciwko Legii Warszawa. Gracze Stali zwyciężyli 3:2 z Wojskowymi, a wszystkie ich bramki padły po rzutach karnych, które wywalczył obecny zawodnik Polonii Warszawa.

Po tym sezonie piłkarz pożegnał się ze Stalą i przeszedł do Lechii Gdańsk. Początkowo gdańszczanie nie dawali mu zbyt wielu szans na murawie, stąd podjęli decyzję o wypożyczeniu go do Sandecji Nowy Sącz (grającej wtedy w Fortuna 1. Lidze). Ten ruch okazał się strzałem w dziesiątkę dla zawodnika i podczas rundy wiosennej poczuł znowu wiatr w żaglach. W 14 występach zdobył 9 bramek, w tym 5 z rzutów karnych. Jego udany okres szybko został zauważony przez Widzew Łódź. Tamtejszy beniaminek miał problem z młodzieżowcami, dlatego zdecydował się wypożyczyć go od gdańskich Lwów na sezon 2022/2023.

Gra w Widzewie Łódź i dalsze losy

Ten okres jednak również nie był najlepszy dla jego kariery. Spędził 700 minut na boisku. W tym czasie nie dołożył żadnej bramki ani asysty. Jedyne trafienie dla Czerwonej Armii odnotował w Pucharze Polski. Przegrał rywalizację o podstawowego młodzieżowca z Ernestem Terpiłowskim, który grał znacznie lepiej od piłkarza z Pszczyny. W ten sposób Zjawiński po raz kolejny nie dał sobie rady w Ekstraklasie. RTS nie skorzystał z opcji wykupu i snajper wrócił do Lechii Gdańsk.

Fot. Marcin Bryja / Widzew.com

Biało-Zieloni sezon 2022/2023 zakończyli w strefie spadkowej, stąd snajper znowu wrócił do niższej klasy rozgrywkowej. Następny sezon mógł zaliczyć do bardziej udanych. Zdobył 5 bramek i zaliczył jedną asystę oraz miał swój udział w szybkim powrocie Lechii Gdańsk do Ekstraklasy. Jednak sam napastnik dalej nie mógł być z siebie zadowolony. Z biegiem sezonu zaczął przegrywać rywalizację z Tomasem Bobczekiem. Słowak zdobył więcej bramek i to w nim trener widział podstawowego napastnika. Klub zdecydował się pożegnać z zawodnikiem, a ten przeniósł się do Polonii Warszawa, gdzie w końcu mógł liczyć na regularną grę.

Gra dla Czarnych Koszul

Transfer ten ożywił jego karierę piłkarską. W debiutanckim sezonie zdobył aż 23 bramki, co dało mu pierwszą nagrodę króla strzelców Betclic 1. Ligi (miał tyle samo bramek co Rodado). Snajper największą różnicę robił swoimi warunkami fizycznymi. Mierzy ponad 193 centymetry i sporo ze swoich trafień zawdzięcza precyzyjnym dośrodkowaniom.

Potrafi idealnie ustawić się w polu karnym i czekać na wrzutkę czy na piłkę odbitą przez bramkarza. Warto również wyróżnić jego pracowitość. Jest bardzo aktywny w pressingu i często zespół zdobywał bramki przez jego skuteczny nacisk. Dodatkowo, jak wspomniałem wyżej, 25-latek świetnie wykonuje rzuty karne. Przez całą swoją karierę do tego stałego fragmentu gry podchodził aż 27 razy i tylko 2 razy spudłował.

W tym sezonie pokazuje swoją regularność. Obecnie w swoim bilansie ma 19 trafień oraz 2 asysty i może będzie miał okazję go poprawić, jeśli jego zespół dotrze do baraży. Jednak napastnik ma umowę do końca czerwca i już od zimy dziennikarze spekulują o jego odejściu z Polonii.

Powrót do czasów młodości i możliwa konkurencja

Mówiło się o Koronie Kielce czy Cracovii. Bardzo długo zabiegała o niego Wisła Kraków, która widziała w nim idealnego konkurenta dla Ángela Rodado. Obecnie jednak w mediach głównie mówi się o powrocie do Legii Warszawa. Prawdopodobnie właśnie tam Zjawiński będzie grał w przyszłym sezonie.

Czeka go całkiem spora konkurencja. Legia od lat ma spory problem z pozycją napastnika. Wydano grube miliony w tym sektorze boiska. Pomimo tego, żaden piłkarz nie okazał się rozwiązaniem tego problemu. Mileta Rajović zdobył tylko 6 bramek. Jest to średni wynik, patrząc na jego cenę (3 miliony euro) oraz to, jak dużo szans otrzymywał na boisku (prawie 2300 minut). Antonio Čolak przez problemy zdrowotne również nie był najlepszym rozwiązaniem.

fot. Jakub Wydra | legia.com

Największą konkurencją dla nowego zawodnika prawdopodobnie będzie Rafał Adamski. Piłkarz ten przyszedł zimą podczas bardzo kryzysowego momentu w Warszawie. Szybko okazał się sporym wzmocnieniem formacji ofensywnej. Na listę strzelców wpisywał się 4 razy, ale bez tych trafień Legia straciłaby aż 8 punktów w lidze. Jest to piłkarz o podobnym profilu do Zjawińskiego, dlatego będzie dla niego bezpośrednim rywalem do gry w pierwszym składzie.

Ostateczny werdykt

Trzeba jednak pamiętać, że Wojskowi z pewnością dokonają sporych roszad podczas letniego okienka transferowego. Nie można wykluczać dalszych ruchów na pozycji numer dziewięć, ale jest też szansa, że Legia pożegna się z którymś z obecnych snajperów.  

Czy jednak ta ponowna konfrontacja z Ekstraklasą będzie w końcu pozytywna dla 25-letniego zawodnika? Myślę, że są na to spore szanse. Pomimo wcześniejszych nieudanych epizodów wychowanka Iskry Pszczyny, teraz piłkarz nabrał sporo doświadczenia, bo w końcu miał okazję na regularną grę. To bardzo pomogło jego karierze i widać, że obecnie jest to inny napastnik.  

fot. Franciszek Piguła | https://kspolonia.pl/

Główna krytyka, spadająca na Rajovicia była spowodowana jego zmarnowanymi okazjami. Skuteczniejszy Adamski szybko zyskał wielu sympatyków i niejednokrotnie ratował mecze Legii. Zjawiński jest bardzo podobnym typem zawodnika, dlatego ma potencjał, by również zabłysnąć w nowym środowisku. Pytanie jednak, czy będzie w stanie wygrać rywalizację z Adamskim. Czas pokaże.  

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *