Sinusoida w Radomiu — podsumowanie sezonu 2025/2026 w wykonaniu Radomiaka
Radomiak Radom jesienią był jednym z czarnych koni Ekstraklasy. Mimo zawirowań i zmiany szkoleniowca pod koniec października „warchoły” były na 7. miejscu w tabeli ligowej. Dziś jednak już wiemy, że sen o europejskich pucharach się nie spełnił, lecz nie ma powodów do smutku — Radomiak zakończył sezon w połowie stawki.
Początek sezonu
Drużyna z Radomia sezon rozpoczęła bardzo dobrze, od spektakularnej wygranej aż 5:1 z Pogonią Szczecin. Ich dobra dyspozycja trwała jednak tylko do połowy sierpnia i serii pięciu spotkań bez wygranej pod rząd. Po krótkim kryzysie przyszła zwyżkowa forma i dobre występy na przełomie września i października. W momencie gdy wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku, na klub spadła „bomba”. Z drużyną postanowił pożegnać się ówczesny trener — Joao Henriques. Powodem jego odejścia była poważna sytuacja rodzinna, która zmusiła go do powrotu do Portugalii.

Jego miejsce sensacyjnie zajął znany fanom ekstraklasy — Goncalo Feio. Portugalczyk rozpoczął pracę w Radomiu od dotkliwej porażki 4:1 z Lechem Poznań, lecz w następnych spotkaniach jego podopieczni spisali się znacznie lepiej i ostatecznie Radomiak zakończył rundę jesienną na wysokiej, siódmej pozycji.
Szybki falstart
Ekstraklasowe rozgrywki w 2026 roku radomska drużyna zaczęła od… przełożenia meczu! 30 stycznia miało się odbyć drugie spotkanie rundy wiosennej pomiędzy Radomiakiem, a Arką Gdynia. Miało — lecz się nie odbyło, gdyż na stadionie w Radomiu… zabrakło prądu. Sytuacja ta była późniejszym tematem żartów wśród internautów (a nawet innych drużyn Ekstraklasy). Dla Radomiaka jednak mógł być pierwszym wskaźnikiem tego jak groteskowa może być dla nich runda wiosenna. Pierwszy rozegrany mecz w ramach Ekstraklasy w 2026 roku nie okazał się jednak zły — „warchoły” zremisowały z Rakowem w Częstochowie po całkiem wyrównanym meczu.

Kolejne kolejki w kratkę: od przegranego 0:2 meczu z Koroną, naznaczonego dodatkowo czerwoną kartką dla trenera Feio i aferą na trybunach, przez remisowy wyjazd z faworyzowaną Jagiellonią, aż do remisu z ostatnią w lidze Termaliką. Wtedy nadszedł czas na rozegranie zaległego meczu z Arką. Radomska drużyna prezentowała się bardzo dobrze, obejmując dwubramkowe prowadzenie już w ósmej minucie i kończąc mecz zwycięstwem 3:1. I to spotkanie mogło być promyczkiem nadziei dla drużyny z, aż do niedzielnego przyjazdu Gieksy…
Brak spokoju
8 marca do Radomia na mecz 24. kolejki Ekstraklasy przyjechała drużyna z Katowic. Radomiak wyprzedzał wtedy Gieksę o dwa punkty w tabeli, zajmując 9. miejsce. Wyrównany mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla gości, choć gospodarze byli drużyną dominującą. Decydujące starcie wydarzyło się jednak po samym spotkaniu. Trener Feio wpadł w konflikt z jednym z radomskich radnych, któremu najwyraźniej nie spodobał się wynik. Miało dojść nawet do rękoczynów. Dwa dni po tym incydencie, klub poinformował o rozwiązaniu współpracy za porozumieniem stron. I tak, po 130 dniach skończył się powrót Goncalo Feio do Ekstraklasy.

W ten sposób trzecim trenerem Radomiaka w tym sezonie został Kiko Ramirez. Hiszpański trener, który przez ostatnie miesiące był asystentem Goncalo Feio, przejął tymczasowo drużynę po Portugalczyku. I to rzeczywiście tymczasowo — Hiszpan poprowadził Radomian jedynie w zremisowanym, domowym „meczu przyjaźni” z Legią i późniejszym przegranym 3:1 wyjazdowym meczu z Piastem w Gliwicach. Już tydzień później, w trakcie przerwy reprezentacyjnej, Radomiak ogłosił, że nowym szkoleniowcem zostaje Bruno Baltazar. Co by nie mówić — drużyna z Radomia jest konsekwentna w wybieraniu trenerów. Wszyscy szkoleniowcy z tego sezonu pochodzą z Półwyspu Iberyjskiego, a nie licząc tymczasowego Kiko Ramireza, wszyscy są Portugalczykami. Drużyna Bruno Baltazara mimo słabego początku współpracy szybko się ustabilizowała i spokojnie zakończyła sezon w środku tabeli, na 10. miejscu. Strata „warchołów” do europejskich pucharów była identyczna, jak przewaga nad strefą spadkową i wynosiła dokładnie sześć punktów.
Wielcy nieobecni
Trudno się oprzeć wrażeniu, że ostateczny wynik mógłby być znacznie lepszy, gdyby nie wielki nieobecny — Luquinhas. Pokładane w Brazylijczyku oczekiwania były bardzo duże, a ten — lekko mówiąc im nie sprostał.

Brazylijski skrzydłowy jest w drużynie z Radomia cieniem samego siebie w porównaniu ze swoimi wcześniejszymi rundami w Ekstraklasie. W dotychczasowych 16 występach w rundzie wiosennej, Luqi zdobył dla Radomiaka zaledwie jedną bramkę i nie zaliczył żadnej asysty. Otrzymał za to aż cztery żółte kartki i choć końcówka sezonu wyglądała lepiej w jego wykonaniu, to zdecydowanie za mało, jak na zawodnika, za którym w Warszawie tęsknią do tej pory…
Nie tylko Luquinhas zaprezentował się poniżej oczekiwanego poziomu. Na negatywne wyróżnienie zasługuje również najwyżej wyceniany zawodnik „Warchołów” — Josh Wilson-Esbrand. Wychowanek Manchesteru City trafiał do Radomia ze statusem wciąż młodego i utalentowanego piłkarza, dla którego przygoda w Ekstraklasie miała być jedynie krótkim epizodem i szansą na powrót do europejskiej czołówki. Niestety, częściej niż na boisku oglądaliśmy go w gabinetach medycznych. Anglik rozegrał zaledwie osiem spotkań w Ekstraklasie, notując w nich jedną asystę. Powiedzieć, że oczekiwano od niego więcej, to właściwie nie powiedzieć nic.
Gwiazdy z Radomia
Choć Luquinhas i Wilson-Esbrand nie błyszczeli, w tym sezonie można wyróżnić conajmniej dwóch kluczowych zawodników — Rafała Wolskiego i Jana Grzesika. Na szczególne uznanie zasługuje ten drugi, dla którego był to najlepszy sezon w karierze. 31—latek potwierdził, że poprzednia udana kampania nie była przypadkiem i — podobnie jak w sezonie 2024/2025 — ponownie można było nazwać go kluczowym piłkarzem zespołu z Radomia. Grzesik wystąpił we wszystkich spotkaniach sezonu, notując siedem bramek i pięć asyst.

Kolejny dobry sezon rozegrał również Rafał Wolski. 33-latek był jedną z najważniejszych postaci „Warchołów”, rozgrywając 30 spotkań w Ekstraklasie, w których zdobył pięć bramek i zanotował siedem asyst. Tak jak słabsza dyspozycja Luquinhasa mogła mieć wpływ na brak walki o europejskie puchary do samego końca, tak bez Rafała Wolskiego i Jana Grzesika Radomiak miałby ogromne problemy z utrzymaniem w Ekstraklasie.
Podsumowanie
Chaos, sinusoida formy i emocje, to hasła idealnie określające ten sezon w wykonaniu Radomiaka. Gra w kratkę, zmiany trenerów a nawet problemy z prądem na stadionie — a mimo wszystko solidne, 10. miejsce w tabeli.
