Niemoc po poznańsku: część druga
Na razie Lech Poznań odbija się od Ligi Europy niczym piłeczka od paletki pingpongowej. Albo futbolówka od nóg Luisa Palmy. Nie powinno to jednak dziwić, gdyż przeciwnicy równie dobrze mogliby rywalizować w Lidze Mistrzów. Czy taka informacja powinna być jednak powodem do zadowolenia? Nie. Powodem do pocieszenia? Może.
Tarapaty mentalne
Chyba pierwszy kryzys w meczu z Bayerem Leverkusen Lech zaliczył od razu po zejściu z boiska Wojciecha Mońki. Młody stoper musiał opuścić murawę po kwadransie z powodu urazu. Niels Frederiksen uspokajał jednak na pomeczowej konferencji prasowej:
Moje przeczucie jest takie, że nie jest to nic poważnego. Pewnie nie będzie gotowy na mecz w niedzielę, ale nie jest to powód do większych zmartwień.
Terry Yegbe nie przyniósł jednak oczekiwanej świeżości do zespołu, a w struktury defensywne Lecha wdarł się niepowstrzymany chaos. Najpierw ręka i rzut karny, później taniec niemieckich graczy z obroną Kolejorza, a na deser drugi karny tym razem po niepotrzebnym faulu Skrzypczaka.

Lech był ofiarą efektu kuli śnieżnej, która kumulowała nie tylko fizyczne, ale i psychiczne problemy Poznaniaków. Każdy kolejny błąd napędzał dwa kolejne. Mentalność Kolejorza była niczym hydra, tylko że zamiast pozytywów mnożyły się negatywy. Poza jednym wyjątkiem…
Dwa bieguny ofensywy
Zarówno Leo Bengtsson, Patrik Walemark oraz Mikael Ishak zaliczyli fatalne spotkanie. Wszyscy trzej zostali zmienieni bardzo szybko, bo już w 60. minucie. Wówczas na boisku pojawił się Daniel Hakans, który nie miał nic do stracenia. Fin regularnie prowadził rajdy w kierunku bramki rywali, owszem nie zawsze skuteczne, jednak wprowadził pewnego rodzaju świeżość na boisku.
Świeżość, której zabrakło Luisowi Palmie. Honduranin zachowywał się podczas meczu, jak na spotkaniu oldbojów. Nie wywierał pressingu, nie wystawiał się na pozycję. Ba, nie potrafił nawet dobrze przyjąć piłki przy większości swoich prób. Odkąd Lech wykupił go z Celticu na Palmie spoczywają ogromne oczekiwania, których nie jest w stanie w tym sezonie zaspokoić.

Defensywa leży i kwiczy
Bez Wojciecha Mońki defensywa Kolejorza rozsypała się całkowicie. Negatywny prym w meczu wiedli Terry Yegbe oraz Mateusz Skrzypczak. Ten pierwszy w mniejszy lub większy sposób przyczynił się do straty aż trzech goli. Po znakomitym początku w zespole, Ghańczyk przechodzi bardzo trudny okres, czego dowodem przesiadywanie na ławce rezerwowych.
A przecież ze składu Lecha wygryzł go Mateusz Skrzypczak, którego forma z Poznania odbiega bardzo daleko od tej, która prezentował w Białymstoku. Do tego grona może dołączyć także Joel Pereira, który musi sobie przypomnieć jak gra się w obronie. Jedynym pozytywem w defensywie (choć wcale nie nieskazitelnym) jest Michał Gurgul, który regularnie antycypował ataki gości i naprawiał błędy kolegów.

Chciałbym napisać coś o środku pola, ale Gustav Berggren, Antoni Kozubal i Filip Jagiełło byli tak bardzo niewidoczni, że ciężko cokolwiek o nich powiedzieć.
Rozczarowanie?
Nie powinniśmy traktować takiego wyniku jako rozczarowania. Przede wszystkim dlatego, iż Bayer to drużyna na papierze dwie klasy lepsza od Lecha. Możemy jednak mówić o lekkim zawodzie, gdy spojrzymy na przebieg meczu, w którym Niemcy dominowali, ale pozwolili sobie także na kilka błędów.
Bayerowi zabrakło pazura w ataku. Swoje naprawdę udane akcje przeprowadzali po błędach indywidualnych Lechitów. Owszem, można czuć się lekko rozczarowanym, patrząc na ilość tego rodzaju pomyłek, jednak nawet bez nich o zwycięstwo, a nawet remis byłoby bardzo trudno.
Przed Lechem kolejne arcywymagające starcia w Lidze Europy z Sunderlandem i Benfiką Lizbona. Prawdziwa gra raczej zacznie się dopiero od 5. kolejki, gdy Kolejorz zacznie podejmować rywali w zasięgu. 10 punktów nadal jest absolutnie realne, a trudny początek wcale nie musi oznaczać negatywnego zakończenia.
Oceny piłkarzy Lecha za mecz (0:4):
Mateusz Lis — 5; Michał Gurgul — 6; Terry Yegbe — 2; Mateusz Skrzypczak — 3; Joel Pereira — 3; Gustav Berggren — 3; Antoni Kozubal — 4; Leo Bengtsson — 3; Luis Palma — 2; Patrik Walemark — 3; Mikael Ishak — 3; Filip Jagiełło — 3; Yannick Agnero — 2; Daniel Hakans — 6.
