Czy to już czas na zmianę trenera w Rakowie?
To pytanie powinien sobie zadać zarząd klubu, który po trzech kolejkach Ekstraklasy zdobył zawrotne 0 punktów. Można tłumaczyć to grą w Europie, ale czy na pewno jest to dobry argument?
Gdy pod koniec zeszłego sezonu Dawid Kroczek przejął drużynę czerwono-niebieskich i wygrywał większość meczów, można było pomyśleć, że klub znalazł nowego długofalowego trenera. Ku zaskoczeniu, Medaliki w sezon weszli naprawdę słabo, co prawda zaczynając od wygranej z maltańską Vallettą FC, ale po ciężkim meczu. Mimo nie najwyższej klasy rywala, liczył się wynik a nie styl, i z tym właśnie założeniem wszyscy podeszli do zmagań na polskich boiskach, gdzie już nie zgadzało się żadne z powyższych. Raków przegrał z Wisła Płock 1:2 po raczej ciężkim meczu dla piłkarzy. Na otarcie łez przyszedł rewanż na Malcie gdzie można było zobaczyć Medaliki, które kontrolowały spotkanie, ostatecznie zakończone wynikiem 4:0. W tym starciu nawet nowe twarze w częstochowskiej ekipie miały szansę się pokazać, i zrobiły to bardzo dobrze.
Liga to nie europejskie puchary
Przyszedł czas na kolejne ligowe starcie przeciwko Śląskowi Wrocław. Mówiło się, że tak naprawdę dwumecz z Vallettą nie pokazał dużo na temat gry Rakowa oraz planu trenera Kroczka. Mimo tego, że Mahir Emreli strzelił gola, zespół nie utrzymał prowadzenia do końca spotkania. Po strzeleniu bramki cała drużyna sporo się cofnęła i mało wychodziła ze swojej połowy, a gdy już taka sytuacja się zdarzyła było widać sporo niedokładności. Skutkowało to brakiem groźniejszych akcji w ich wykonaniu. Grając w niskiej obronie stracili 2 gole w zaledwie 4 minuty. Warto zaznaczyć, że przez braki w kadrze w pierwszym składzie, jako stoper wyszedł wahadłowy — Jean Carlos, co już pokazało, że wzmocnienia na tę pozycję się przydadzą. Po całkiem niezłym początku drużyna Kroczka przegrała już drugi ligowy mecz.

Starcie z Hammarby
Pierwsze spotkanie w Częstochowie skończyło się wynikiem 0:0. Sam mecz był ciężki, lecz Medaliki lekko przeważały. Mała skuteczność w działaniach piłkarzy, oraz brak większego pomysłu na akcje doprowadziły do dyskusji, czy trener Kroczek w Sztokholmie będzie grał o posadę? Rywal był bardzo mocny na swoim stadionie, a sztuczna i bardzo twarda murawa z pewnością działałaby na niekorzyść Rakowa. Jednak po ciężkim starciu do Polski został przywieziony awans do kolejnej rundy eliminacji do Ligi Konferencji. Bramka Svarnasa chwilę przed przerwą okazała się kluczowa i właśnie wynikiem 1:0 zakończyło się to spotkanie. Dość mocno zaskoczyło to świat polskiej i szwedzkiej piłki. Samo starcie w wykonaniu ekipy z Polski było dość dobre. Planem było bronienie wyniku i to właśnie się udało. Wyglądało to podobnie do gry za czasów Marka Papszuna jako pierwszego szkoleniowca — 1:0 i do domu. Plan na następne spotkania był prosty — udowodnić, że to nie było przypadkowe zwycięstwo.
Problemy w meczu z Cracovią
Drużyna z Krakowa sama miała słabe wejście w sezon — zdobyła 2 punkty po bezbramkowych remisach oraz zaliczyła porażkę ze Śląskiem. Zespół przez 3 mecze nie strzelił ani jednego gola, co pokazuje duże problemy ze skutecznością. Początkowe minuty były tak samo dobre dla obu zespołów, lecz to przyjezdni strzelili gola jako pierwsi. W 56 minucie został podyktowany rzut karny, który początkowo obronił Trelowski, lecz przy dobitce nie dał rady i w Krakowie wynik przeszedł na 1:1. Następnie Częstochowianie popełnili ten sam błąd co we Wrocławiu i cofnęli się zamiast strzelić drugiego gola. Po 20 minutach Cracovia strzeliła drugiego gola, po którym piłkarze Medalików już się nie podnieśli. Oglądając ten mecz wydawało się, że nie było tam już motywacji i chęci do walki o chociażby 1 punkt. Był to drugi mecz, gdzie po wyjściu na prowadzenie jako pierwsi, nie udało im się utrzymać go do końca.

Pytanie, czy chodzi tutaj o brak koncentracji, sił, które trzeba było przenieść również na czwartkowe mecze, czy może problem jest jeszcze gdzieś indziej. Na pewno nie pomaga brak wzmocnień gotowych do gry na pozycji stopera po raz drugi musiał wystąpić Oskar Repka, ponieważ na ławce nie było nikogo innego. Jean Carlos mimo słabej dyspozycji musiał zagrać cały mecz, bo inni byli zmęczeni po zmaganiach w Szwecji.
Po 3 starciach w lidze Raków ma wciąż 0 punktów, a przed nimi jeszcze ostatnia runda eliminacji przeciwko Hajdukowi Split — co nie wydaje się łatwym zadaniem. Mimo tego, że w Europie gra nie idzie im najgorzej, wciąż można martwić się o ten dwumecz. Po zwolnieniu Łukasza Tomczyka wiemy, że Michał Świerczewski, czyli właściciel Rakowa nie ma zbyt dużo cierpliwości. Kto wie czy aktualny szkoleniowiec niedługo nie pożegna się z klubem? Myślę, że jego los leży w tym czy na jesienią w Częstochowie będą europejskie puchary. Choć nie ma co wykluczać opcji gdzie mimo awansu, trener pożegna się z posadą. Warto zaznaczyć jak ciężki terminarz ma przed sobą ta ekipa:
- Dwumecz z Hajdukiem
- Jagiellonia Białystok
- Górnik Zabrze
- Lech Poznań
Końcówka sierpnia i początek września nie będą łaskawe dla czerwono-niebieskich, ale czy to ciśnienie spowoduje zmianę trenera? Są na to argumenty, lecz prawdę wie tylko właściciel Rakowa.
