fot. Tomasz Kłuczyński | PolskaGola.Info

Bracia Kapustyniak w akcji — co ugotuje Marek Papszun w legijnym kociołku?

Niespełna miesiąc dzieli nas od inauguracji sezonu 2026/2027 PKO BP Ekstraklasy. Jednocześnie, po sprowadzeniu czterech nowych zawodników, chodzą słuchy o zakończeniu okna transferowego przez Legię Warszawa. Plotki nie do końca potwierdzone, ale nie zabraniają nam gdybać, jak wyglądałby stołeczny klub na mecz otwarcia kampanii — przeciwko Pogoni Szczecin.

Hindrichowi pali się grunt pod nogami?

Na pozór mogłoby to właśnie tak wyglądać. W końcu transfer Ivana Brkicia z Motoru Lublin to stosunkowo duża transakcja, jak na potencjalnie rezerwowego bramkarza szóstej siły Ekstraklasy. Otto Hindrich nie powinien jednak czuć się zagrożony, a transfer Chorwata to jedynie motywacja do podtrzymania formy Rumuna. Kto jak kto, ale Hindrich raczej nie musi się bać o przyspawanie do ławki Wojskowych. Mniej kolorowo przedstawia się sytuacja Brkicia. Całkiem nieźle spisywał się on w zeszłym sezonie, niejednokrotnie ratując Motor Lublin z opresji. Owszem, wpuszczał też kuriozalne babole, jednak ogólnie prezentował przyzwoity poziom. Przysłowiowe grzanie ławy lub gra jedynie w Pucharze Polski jest raczej średnią nagrodą za udaną kampanię 2025/2026 dla tego doświadczonego golkipera.

fot. Mateusz Litra | PolskaGola.Info

Chaos na środku obrony?

Odejścia z klubu Radovana Pankova oraz Artura Jędrzejczyka (który ostatnio odgrywał jedynie symboliczną rolę w zespole) sprawiły, iż Legia ma problem niedoboru w defensywie. Pewniakiem do wyjściowej jedenastki wydaje się być Kamil Piątkowski. O sile może również decydować Rafał Augustyniak. Reszta to jedna wielka niewiadoma, a przecież dobrze wiemy, że Marek Papszun preferuje granie trójką stoperów.

Szkoleniowiec stanowczo upierał się przy przetrzymywaniu Jana Leszczyńskiego na ławce rezerwowych aż do ostatnich dwóch kolejek, gdy młody Polak w końcu dostał szansę w pokaźnym wymiarze czasu. 19-latek, który był niedawno okrzykiwany „nowym Ziółkowskim” dla Papszuna stał się praktycznie niewidzialny. Od lutego 2026 roku rozegrał więcej minut w barwach reprezentacji U-19 aniżeli w pierwszej drużynie stołecznego klubu. Leszczyński powinien być w tym sezonie w pełni zaadaptowany. W końcu od dłuższego czasu wiadomo było, iż klub opuści Radovan Pankov.

fot. Janusz Patryka | Legia.com

Jako alternatywa prezentuje się Robert Deziel Jr. Były gracz rezerw Bayernu Monachium rozegrał w zeszłym sezonie 28 meczów i strzelił 4 bramki. Perspektywiczny, młody zawodnik jest dowodem na dobre stosunki stołecznego klubu z mistrzem Niemiec, czego innym przejawem niedawny sparing pomiędzy drużynami (wygrany 2:0 przez Legię). Deziel Jr. ma jednak wszystko, co także posiada Jan Leszczyński: młody wiek, dobre warunki fizyczne, niezłą mentalność oraz… reguralną grę w rezerwach swojego klubu. Wypisz wymaluj niemal identyczni zawodnicy. Skoro Papszun nie był fanem Polaka, to po co byłby mu zawodnik o podobnej aparycji i metryce?

Na drugim biegunie Zoran Arsenić — ulubieniec Papszuna z Rakowa, którego trener za wszelką cenę chciał ściągnąć do Warszawy. Jednak samym sercem meczu się nie wygrywa, a niedawna przeszłość Chorwata budzi wątpliwości, co do jego aktualnej dyspozycji. Defensor odniósł ponad 10 mniejszych lub większych urazów w ostatnich 6 latach, w tym najpoważniejszy, który wykreślił go z gry od września 2025 roku do lutego 2026. Nawet jeśli będzie w dobrej formie, może się okazać, iż kolejne kontuzje ponownie pokrzyżują mu plany na udany sezon.

fot. Mateusz Litra | PolskaGola.Info

Co z młodymi?

W ostatnich godzinach gruchnęła informacja, jakoby z klubu miałby odejść Wojciech Urbański. Ponadto, potwierdzono również odejście Pascala Mozie. Niedawno, do Górnika Zabrze przeniósł się Kacper Urbański. W kadrze na zgrupowanie przygotowawcze nie znaleźli się Oliwier Olewiński i Jakub Adkonis. Tylko pojedyncze szanse dostawał ostatnio Jakub Żewłakow, a Henrique Arreiol otrzymywał ich jeszcze mniej. Samuel Kovacik powoli adaptuje się do pierwszego składu, lecz nadal nie wiemy o nim prawie nic. Nadzieję daje powołanie aż 13 zawodników z Akademii, lecz prawdopodobnie większość będzie występowała w rezerwach lub uda się na wypożyczenia.

Sparing z drugą drużyną Bayernu pokazał jednak, iż Papszun pragnie w końcu grać również młodymi piłkarzami. W barwach Legii wystąpili m.in. Szczepaniak, Arreiol, Żewłakow, Kovacik, Deziel Jr., czy Leszczyński. Była to także okazja dla zupełnie nowych twarzy w pierwszej drużynie: Jakuba Zbroga, Erykha Mikanovicha oraz Macieja Ruszkiewicza. Jeśli trener Legii będzie konsekwentny, to dzięki tym perspektywicznym zawodnikom skład Wojskowych może ulec znacznemu przemeblowaniu.

fot. legia.com

Stara gwardia na ratunek

Wydaje się, iż duet Kapustyniak rzeczywiście może uratować Legię przed ekstraklasowym blamażem. Zarówno Augustyniak, jak i Kapustka mają być kluczowymi ogniwami w maszynie Papszuna. Za jego kadencji do całkiem przyzwoitej dyspozycji powrócili też Patryk Kun (łączony jednak z odejściem) i Kacper Chodyna. Damian Szymański oraz Arkadiusz Reca pomimo rocznego pobytu w Warszawie, w dalszym ciągu sprawiają wrażenie swego rodzaju zagadki. Papszun ostatnio podkreślił rolę tego pierwszego w następujący sposób:

Pozycja Szymańskiego wynika z funkcjonalności drużyny i poruszania się zawodników. Czasem schodzi do obrony w celu rozegrania piłki i stworzenia przewagi. Dzisiaj grał na pozycji numer sześć. Próbujemy różnych rozwiązań. To pierwszy sparing, przegląd kadry. Część młodych zawodników przyjechała z nami. Chcemy dać im szansę i sprawdzić naszych zawodników także na innych pozycjach.

Uzupełnieniem dla doświadczenia w polu są zaciągi zagraniczne w postaci Vahana Bichakchyana, Rubena Vinagre’a, Milety Rajovicia oraz Antonio Colaka, jednak żaden z nich w zeszłym sezonie nie zachwycił.

fot. Legia Warszawa | legia.com

Istotną siłą w drużynie Marka Papszuna jest więc reprezentacja Polski. Szczególnie w ataku. O ofensywnej skuteczności ma decydować duet jeszcze do niedawna pierwszoligowców. Rafał Adamski udowodnił rundą wiosenną, iż ma predyspozycje do gry w Ekstraklasie. Podobne nadzieje pokłada się również w Łukaszu Zjawińskim, który bramki w Betclic 1. Lidze strzelał jak na zawołanie.

Polacy pomogą?

Legia stała się więc klubem narodowo homogenicznym. Tylko 11 z 30 zawodników powołanych na zgrupowanie to obcokrajowcy. Proporcje te mogą się zmienić, gdyż z pewnością kliku młodych Polaków odejdzie na wypożyczenia lub zostanie przydzielonych rezerwom stołecznego klubu. Niemniej jednak, Wojskowi niejako odchodzą od trendu sprowadzania zagranicznych kotów w worku, lecz nadal niepokoi dotychczasowe ignorowanie młodych talentów w meczach o stawkę.

Pogłoski o zakończeniu letnich transakcji przez Legię można więc intepretować w dwójnasób. Z jednej strony istnieje nadzieja, iż Papszun w końcu postawi na większą grupę młodych zawodników. Z drugiej, przy kilku wypożyczeniach i sprzedażach może okazać się, iż skład Wojskowych będzie bardzo ograniczony. Zaledwie dwóch obrońców stołecznego klubu ma za sobą regularną grę w poprzednim sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej, linia pomocy opiera się przede wszystkim na niechcianych nigdzie indziej reprezentantach Polski, a atak stanowi mieszankę arcynieskutecznych obcokrajowców oraz przyzwoitych polskich napastników sprowadzonych z zaplecza Ekstraklasy. Szkoleniowiec ma więc postawione ultimatum: większy nacisk na regularną grę młodych albo spontaniczne zaciągi zza granicy na ostatnią chwilę.

Na konferencji prasowej, podczas zgrupowania, Marek Papszun zasugerował jednak potrzeby w środku pola:

Niezbędne są wzmocnienia. Czy będzie to środkowy pomocnik? Nie będę wchodził w konkrety.

Może jednak plotki o zamknięciu okna dla Legii okażą się nieprawdą? Czas pokaże.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *