Transferowy zawrót głowy w Motorze. Czy to dobry kierunek dla klubu z Lublina?
W ostatnich tygodniach temat transferów kojarzył się jedynie negatywnie dla kibiców Motoru Lublin. Łącznie z klubem pożegnało się aż dwunastu zawodników, a na horyzoncie przez długi czas nie widać było żadnych wzmocnień. Pod koniec czerwca, wraz z przyjściem do klubu Mariusza Misiury sytuacja kadrowa zaczęła się stopniowo poprawiać. Czy nowi zawodnicy zapełnią lukę po tych, którzy odeszli z zespołu?
Emigracja z Lublina
Przed nowym szkoleniowcem Motoru nie lada wyzwanie. Z klubu odeszło dwunastu zawodników, w tym wielu kluczowych takich jak Bartosz Wolski, Ivan Brkic, Sergi Samper, czy Jakub Łabojko. W przypadku utraty tak wielu podstawowych zawodników istnieje spore ryzyko, że Motor, który zobaczymy w przyszłym sezonie, będzie drastycznie odbiegał od tego jak prezentował się za kadencji Mateusza Stolarskiego.

Wszystko wskazuje na to, że mimo tak licznych zmian w klubie, saga transfera nie zakończy się. Na tę chwilę najwięcej mówi się o sprzedaży Filipa Lubereckiego i Brighta Ede. W przypadku tego pierwszego najgłośniej jest o zainteresowaniu z angielskiej Championship. Chętni na sprowadzenie 21-latka mają być Queens Park Rangers, a także Norwich City. Luberecki wyceniany jest na 2,5 mln Euro przez portal Transfermarkt.
Jeśli chodzi o Ede, sytuacja wydaję się znacznie bardziej klarowna. Zdaniem mediów nastolatek zostanie na dniach ogłoszony jako nowy zawodnik Deportivo de la Coruña. Ede miał już przejść testy medyczne i podpisać umowę do 2031 roku. Pozytywem dla Motoru jest na pewno kwota, jaką mają otrzymać za utalentowanego defensora. Beniaminek z Laliga ma być gotowy zapłacić 6 mln Euro z dodatkowym milionem w łatwo osiągalnych bonusach. O odejściu obrońcy z Motoru było już głośno od dłuższego czasu, jednak wszystko wskazuje na to, że niekończący się temat sprzedaży Polaka dobiegnie końca.
Nowe twarze w Motorze
Warto zaznaczyć, że klub z Lublina w końcu dopiął swego i poza sprzedażą sprowadził też nowych graczy do zespołu trenera Misiury. Pierwszym oficjalnie potwierdzonym transferem został Mihai Popa, który trafił do Lublina z rumuńskiego CFR Cluj. Decyzja o sprowadzeniu 25-letniego Rumuna jest silnie uwarunkowana odejściem Brkica do warszawskiej Legii. Popa w zeszłym sezonie rozegrał w sumie 19 spotkań, w których trakcie zachował 8 czystych kont.

Poza nowym bramkarzem do klubu trafili także boczny obrońca i defensywny pomocnik. Nowymi zawodnikami Motoru Lublin zostali Bartosz Bereszyński i występujący w ostatnim czasie na tureckich boiskach Mateusz Łęgowski. Bereszyński ostatni sezon spędził we włoskim Palermo, w którym pełnił głównie rolę rezerwowego. Mimo tego warto mieć na uwadze, jakie doświadczenie wnosi ze sobą do zespołu z Lublina. W końcu to Bereś od blisko 9 lat grał na włoskich boiskach, dokładając do tego jedno mistrzostwo kraju z Napoli w 2023 roku.
W przypadku Łęgowskiego sytuacja klubowa była trochę bardziej skomplikowana. W 2023 roku zamienił Pogoń Szczecin na włoską Salernitanę, dla której w swoim debiutanckim sezonie rozegrał 31 spotkań. Po spadku do Serie B jego sytuacja w zespole uległa drastycznemu pogorszeniu. Łęgowski najpierw został wypożyczony do szwajcarskiego Yverdon Sportu, aby następnie na zasadzie transferu definitywnego trafić do Eyüpsporu we wrześniu 2025 roku. W Turcji rozegrał łącznie 28 spotkań, w których dołożył od siebie trzy trafienia i jedną asystę.
W jakim kierunku idzie Motor Lublin?
Najważniejszą informacją dla kibiców drużyny z Lublina jest bez dwóch zdań to, że zespół w końcu sprowadził nowych graczy w miejsce tych, którzy już odeszli. Co więcej, w przypadku takich zawodników jak Bereszyński, czy Łęgowski mówimy o realnych wzmocnieniach dla pierwszej jedenastki Motoru. Jednak, patrząc na to, do jak wielkiej czystki doszło w klubie ciężko zakładać, że takie transfery wystarczą, aby w spokoju utrzymać się w Ekstraklasie. Okno transferowe w Polsce zamyka się 9 września w związku z czym klub z Lublina ma jeszcze czas na znalezienie nowych twarzy do swojego projektu.
