Krótkie wnioski po eliminacjach do europejskich pucharów
Czwarta runda eliminacji do Ligi Europy i Ligi Konferencji już za nami. W tej rundzie prezentowały się cztery nasze kluby. Kto nie dał rady i zawiódł, a kto będzie wojował w Europie? Analiza ostatniej rundy i losowań w tym artykule.
Szybkie i łatwe eliminacje Jagielloni
Jagiellonia swój najcięższy dwumecz zagrała jako pierwszy. Po łatwym pokonaniu Rangers w 3. rundzie, w tej czekał na nich spacer w postaci gruzińskiej Iberii. Duma Podlasia pokazała swoją wyższość już w pierwszym meczu u siebie, wygrywając 4:0 i nie pozostawiając Gruzinom złudzeń co do awansu. Rewanż na wyjeździe był już bardziej wyrównany, ale i tak polska drużyna wygrała go 2:1. Tym samym Jaga pokonała eliminacje bez porażki z bilansem bramkowym 9:3.

Dzień po zakończeniu eliminacji poznała swoich rywali w Lidze Europy, a wśród nich duże marki. We wrześniu podlaska drużyna zaczyna od mocnego wyjazdu i meczu z Olympiakosem. W październiku dwa mecze u siebie, kolejno z Araratem Armenia i Anderlechtem. Listopad to dwa potencjalnie problematyczne wyjazdy — mistrz Bułgarii Levski Sofia i rewelacja zeszłego sezonu Premier League Sunderland. Na koniec 2026 roku Jagę czeka jeszcze jeden angielski pojedynek z Crystal Palace w Białymstoku. A już w styczniu na zakończenie fazy ligowej — Olympique Lyon i Viktoria Pilzno.
Lekko nie będzie, bo być nie może. Liga Europy to już poziom wyżej niż Liga Konferencji, ale drużyna Adriana Siemieńca już nie raz pokazywała, że umie zaskoczyć nawet z mocniejszymi na papierze rywalami. Jak będzie tym razem? Tego jeszcze nie wiemy, ale ja spodziewam się po Jadze dobrych pojedynków, zebrania około 12 punktów i walki o grę wiosną w Europie.
Lech łatwo i tym razem bez problemów
Lech Poznań po wyeliminowaniu farerskiego Klaksvik był pewny gry jesienią w Europie. Nie wiadomo było jednak w których rozrywkach, a rywal na papierze był trudniejszy niż Jagielloni. Jednak wszelkie wątpliwości Kolejorz rozwiał już w pierwszym spotkaniu u siebie, a nawet w pierwszej połowie, którą wygrali 5:0. Cały mecz zakończył się wynikiem 7:0 i Lech mógł lecieć do Szwajcarii z pewnością, której nie mieli jeszcze w tym sezonie. Na wyjeździe mecz był już bardziej wyrównany, choć Szwajcarzy musieliby się bardzo napocić, by dogonić Lecha. Finalnie udało im się tylko zremisować 2:2, a Poznaniacy tym samym zakończyli tegoroczne eliminacje z jedną porażką z Aarhus. Bilans bramkowy Kolejorza to imponujące 21:7.

Lech w odróżnieniu do Jagielloni ma już doświadczenie w grze w Lidze Europy, ale i tak obie polskie drużyny były losowane z tego samego koszyka. I los miał co do nich podobne plany. Lechici zaczną tegoroczne rozgrywki od wyjazdu na teren rywala, który później odwiedzi Białystok, czyli Crystal Palace. W październiku czekają ich dwie mocne wizyty w Poznaniu: Bayer Leverkusen i Sunderland (również przeciwnik Jagielloni). Listopad to dwa wyjazdy: Lizbona w której spotkają się z Benfiką (oby z Jakubem Kamińskim w składzie) i Bruksela w której czeka Royale Union Saint-Gilloise. Na koniec roku do Poznania przyjedzie pogromca Górnika Zabrze Ferencvaros, a już w styczniu Lecha czekają chyba dwa najłatwiejsze spotkania. Najpierw do Poznania przyleci drugoligowe portugalskie Torrense, a ostatni jest wyjazd do Grecji na mecz z OFI Crete.
Terminarz Lecha jest chyba jeszcze cięższy niż Jagiellonii. Czterech najtrudniejszych przeciwników czeka na Kolejorza już w pierwszych kolejkach. Oby nie zdeprymowało to rozpędzającej się drużyny Nielsa Fredriksena. Pomóc w tym może mocna, równa i szeroka kadra, gotowa na grę na kilku frontach. Ja przewiduję, że Lech może skończyć z podobną ilością punktów co Jagiellonia i obie drużyny zagrają co najmniej w barażach na wiosnę.
Najrówniejszy dwumecz bez sukcesu Rakowa
Po prześlizgnięciu się Rakowa przez Hammarby w trzeciej rundzie w czwartej Częstochowianie nie mieli już marginesu błędu. Chorwacki Hajduk był na papierze mocniejszą drużyną niż Szwedzi i tak też było w rzeczywistości. Bardzo wyrównany dwumecz z dwoma remisami 2:2 zakończył się porażką polskiej drużyny po dogrywce. Tym samym Raków kończy eliminacje bez porażki w podstawowym czasie gry i z dodatnim bilansem 12:6, ale bez awansu.

Oczywiście jest żal, że polska drużyna z doświadczeniem w Europie nie dała rady dostać się do Ligi Konferencji, ale Raków na awans nie zasłużył. Poprzednia runda przeciśnięta kolanem i olbrzymie problemy w Ekstraklasie zdecydowanie nie wskazywały na to, żeby Raków miał sobie dobrze radzić w fazie ligowej. I chyba kolejny raz mamy potwierdzenie, że ten zespół po prostu nie jest w stanie na dłuższą metę funkcjonować bez Marka Papszuna. Tylko że tym razem trener szybko nie wróci.
Europejskiego pecha Górnika ciąg dalszy
Najwięksi tegoroczni pechowcy losowań w europejskich pucharach to bez wątpienia Górnik Zabrze. Drużyna która po wielu latach wraca do europejskich pucharów nie może sobie wyobrazić gorzej ścieżki eliminacyjnej. Po Fenerbahce (bezproblemowy awans do Ligi Mistrzów), Ferencvarosie (bezproblemowy awans do Ligi Europy) w dwumeczu ostatniej szansy na Górnika czekało AS Monaco. No i to Monaco Górnik był nawet w stanie ukąsić w pierwszym meczu zakończonym wynikiem 2:3. Ale rewanż w Monako nie pozostawił już żadnych złudzeń (4:1 dla gospodarzy), kończąc przygodę Górnika bez żadnego zwycięstwa w eliminacjach i z bilansem bramkowym 5:11.

Mimo takiego końcowego wyniku Górnik na prawdę nie ma powodów do wstydu. Drużyna trenera Gasparika pokazała się dobrze na tle dużych, doświadczonych w Europie marek. Jednocześnie pokazali, że są w stanie grać na dwóch frontach. Szkoda, że nie zobaczymy ich jesienią w Europie, ale cóż, może to jeszcze nie ten moment i za rok wrócą silniejsi.
Podsumowanie
W tegorocznych eliminacjach polskie drużyny wygrały 12 meczów, zremisowały (w podstawowym czasie) 7, a przegrały 7. Łączny bilans bramkowy to 53:33. W tym czasie zdobyliśmy 3 punkty do ligowego rankingu UEFA, utrzymując 10. miejsce. Perspektywa na jesień jest jednak niezbyt pozytywna. Pierwszy raz od 4 lat nie mamy reprezentanta w Lidze Konferencji, więc nie będzie łatwo o nabicie punktów do rankingu, a Czesi depczą nam po piętach. Lech i Jagiellonia muszą dać z siebie wszystko i grać jak najdłużej.
