Ciekawy początek sezonu w Betclic 1. Lidze
Po czterech kolejkach w Betclic 1. Lidze sytuacja w tabeli jest bardzo ciekawa. Na czele znajduje się drużyna, której stadion jest w stanie pomieścić zaledwie 1 514 widzów. Natomiast na samym dole tabeli znajduje się ekipa, która w ubiegłym sezonie walczyła do samego końca o utrzymanie w Ekstraklasie. Choć sytuacja obu drużyn na pewno zmieni się z biegiem kolejnych kolejek to początek sezonu z pewnością zostanie zapamiętany.
Fenomenalny start outsidera
Pogoń Grodzisk Mazowiecki — bo o niej tu mowa — po 4 kolejkach Betclic 1. Ligi znajduje się na 1. miejscu z 10 punktami na koncie! Wynik ten jest tym bardziej zadziwiający, zważywszy na to, z jakimi ekipami dane było podopiecznym Tomasza Kafarskiego się zmierzyć. Na sam początek ekipa z Mazowsza trafiła na dużą markę, czyli Lechię Gdańsk. Ku zdziwieniu wszystkich, drużyna rozjechała rywala, wygrywając na wyjeździe aż 3:0! Następnym przeciwnikiem była Puszcza Niepołomice, czyli również niedawny Ekstraklasowicz. I tym razem Pogoni udało się wygrać, nie tracąc przy tym bramki (1:0).

W trzeciej kolejce czekało kolejne duże wyzwanie — wyjazdowe starcie z cenioną Miedzią Legnica. Po bramce Radosława Majewskiego w 8. minucie goście nie oddali już prowadzenia, co oznaczało trzecią wygraną z rzędu z zachowanym czystym kontem. W ostatniej serii gier przydarzyła się jednak lekka wpadka — remis 1:1 u siebie ze Stalą Rzeszów. Nie zmieniło to jednak sytuacji, gdy klub ze stadionem mieszczącym zaledwie 1514 widzów sensacyjnie otwiera ligową tabelę po czterech kolejkach.
Jak do tego mogło dojść?
Z końcem ubiegłego sezonu ze stanowiskiem trenera Pogoni pożegnał się Piotr Stokowiec. Klub musiał załatać lukę, decydując się finalnie na zatrudnienie Tomasza Kafarskiego. Choć nie jest to medialne nazwisko, jego wybór był jak najbardziej uzasadniony. Przed przejściem do Pogoni Kafarski prowadził Świt Szczecin, z którym w sezonie 2024/2025 dotarł do baraży o awans do Betclic 1. Ligi. W półfinale jego zespół uległ jednak Chojniczance Chojnice 5:3. Kolejny sezon nie był już tak udany, aczkolwiek trener zdołał utrzymać drużynę w lidze. Udowodnił tym samym, że potrafi działać cuda, co rozbudziło nadzieje na dobry wynik w ekipie z Grodziska Mazowieckiego.

Inną sprawą jest fakt, że do klubu — mimo licznych odejść — przyszło wielu doświadczonych zawodników. Wśród nich można wymienić Radosława Majewskiego, czy Krzysztofa Kamińskiego, którzy w swojej karierze wielokrotnie występowali w Ekstraklasie. W nowym zespole obaj pełnią rolę podstawowych zawodników, którzy jak na razie spisują się świetnie. Majewski po czterech kolejkach ma już na swoim koncie 2 gole, natomiast Kamiński zachował 2 czyste konta, co jak na początek sezonu jest dla obu graczy znakomitym wynikiem.
Tragedia w Gdańsku
Wiadomo było, iż spadek z Ekstraklasy będzie Lechię Gdańsk słono kosztował — zarówno pod względem finansowym, jak i piłkarskim. Przede wszystkim z klubem pożegnał się trener John Carver oraz kilku podstawowych zawodników, takich jak Kacper Sezonienko, Alex Paulsen, Matej Rodin czy Matus Vojtko. Na domiar złego sytuacja Tomasa Bobcka w klubie jest nadal niepewna. Wszystko to sprawiło, że atmosfera w Gdańsku przed startem sezonu nie mogła być najlepsza. Nikt nie spodziewał się jednak aż tak szybkiego i brutalnego zderzenia ze ścianą. Jak już wcześniej wspominałem, Pogoń Grodzisk Mazowiecki rozniosła Lechię 3:0. O ile dla Pogoni oznaczało to czystą przyjemność, o tyle w Gdańsku wynik ten dał kibicom jasny sygnał, że czeka ich bardzo trudny sezon.

Następnie przyszła kolejna kompromitacja, i to znowu u siebie. Warta Poznań pokonała Gdańszczan dokładnie takim samym rezultatem (0:3), potwierdzając głęboki kryzys w drużynie. Co gorsza, wszystkie bramki goście wbili już w pierwszej połowie, nie dając Lechii żadnych szans na odrobienie strat. Trzecia kolejka była już nieco lepsza — Lechia zdołała zdobyć pierwszy punkt w sezonie, remisując na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Kolejna seria gier przyniosła natomiast hit z Ruchem Chorzów. Niebiescy zaczęli rozgrywki równie słabo, więc potencjalna wygrana mogła pozwolić któremuś z zespołów na ucieczkę ze strefy spadkowej.
Niestety dla fanów Lechii, Chorzowianie zdołali zdobyć zwycięską bramkę niemal w ostatniej minucie gry. Dzięki temu Niebiescy awansowali w tabeli, spychając Gdańszczan na ostatnie miejsce. W efekcie po czterech kolejkach mamy kuriozalną sytuację: klub dysponujący stadionem na 41 620 miejsc zamyka stawkę, podczas gdy ekipa z obiektu mniejszego o prawie 40 tysięcy sensacyjnie okupuje fotel lidera.
Inne słabe starty
Poza Lechią Gdańsk słaby start zanotował również Ruch Chorzów. Dopiero w ostatniej kolejce zdołał odnieść pierwsze zwycięstwo w sezonie. Wcześniej Chorzowianie przegrali u siebie z Miedzią Legnica oraz na wyjeździe z Bruk-Bet Termaliką, a pierwszy punkt zdobyli dopiero w trzeciej serii gier z Polonią Warszawa. Choć Ruch najprawdopodobniej włączy się w późniejszym czasie w walkę o bezpośredni awans do Ekstraklasy, to początek rozgrywek — delikatnie mówiąc — miał dosyć średni.
Poza nimi słabiej zaczęły Stal Rzeszów oraz Puszcza Niepołomice. Zwłaszcza ta pierwsza może niechlubnie się pochwalić dorobkiem zaledwie dwóch punktów. Dodatkowo dwie ich porażki były dosyć sromotne — Stal przegrała bowiem 4:0 z Arką Gdynia oraz 1:5 z Chrobrym Głogów. Z kolei ekipa z Niepołomic ma na koncie tylko trzy oczka z wygranego meczu z Odrą Opole, co jak na niedawnego ekstraklasowicza jest dość przeciętnym rezultatem. Aczkolwiek w ich przypadku wpływ na taki stan rzeczy mógł mieć trudny terminarz, obejmujący wyjazdowe starcia z Arką Gdynia i Pogonią Grodzisk Mazowiecki oraz mecz u siebie z Polonią Warszawa.
Po drugiej stronie biegu
Z pewnością w gronie pozytywów trzeba wymienić Arkę Gdynia. Piłkarze tej drużyny zajmują drugie miejsce i gdyby nie zaskakująca porażka na wyjeździe z Unią Skierniewice (2:0), z pewnością byliby liderem. Jednak ich obecność w czołówce nie powinna dziwić. Bardziej zaskakującym rezultatem są wyniki Stali Mielec. To prawda, że to niedawny Ekstraklasowicz, jednak w ubiegłym sezonie drużyna otarła się o spadek i wydawało się, że sytuacja szybko się nie poprawi. A jednak póki co jest świetnie — Mielczanie zajmują trzecie miejsce z 8 punktami na koncie, co oznacza, że wciąż pozostają niepokonani.

Poza nimi niepokonane, o dziwo, jest Podbeskidzie Bielsko-Biała, aczkolwiek po czterech kolejkach ekipa ta ma na swoim koncie cztery remisy. Całkiem dobrze zaczęły również Warta Poznań oraz Odra Opole. Obie te drużyny niedawno zmagały się z kryzysem, a nowy sezon zaczęły całkiem pozytywnie od dwóch wygranych i dwóch porażek, co daje im bezpieczny środek tabeli. Reszta ekip gra mniej więcej na swoim poziomie. Zarówno Chrobry Głogów, Polonia Warszawa, jak i ŁKS Łódź start mają przyzwoity, a w dalszej części sezonu powinno być tylko lepiej. Pytanie brzmi jednak: co z Pogonią Grodzisk Mazowiecki oraz Lechią Gdańsk? Czy pierwsza z nich zdoła utrzymać pozycję, a druga odrobić straty? Z pewnością po czterech kolejkach ciężko jest to wyrotować, aczkolwiek trzeba przyznać, iż początek ten wygląda bardzo ciekawie.
