Radomski taran odbił się od gliwickiego muru
Radomiak przegrał na własnym stadionie z Piastem Gliwice 0:2. Choć gospodarze przez dużą część spotkania częściej atakowali i stwarzali zagrożenie pod bramką Domena Grilla, to goście byli zdecydowanie skuteczniejsi. Bramki dla Piasta zdobyli Hugo Vallejo oraz Jakub Łabojko z rzutu karnego.
Nie pomógł nawet Ronaldo
Nowy nabytek Radomia, pochodzący z Wysp Świętego Tomasza nieustannie nacierał w pierwszej połowie na bramkę Piasta. Początek meczu zapowiadał się bardzo optymistycznie dla gospodarzy. Lumungo wraz z Luquinhasem i Janem Grzesikiem konstruowali składne, szybkie akcje.

Piast polegał przede wszystkim na kontratakach i zorganizowanej grze w defensywie. Prym tutaj wiódł Jakub Czerwiński, który swoją postawą udowodnił, iż zasłużył na miano kapitana. Dobrymi interwencjami popisywał się również Domen Grill, który wybronił kilka strzałów zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie.
Napastnicy zawodzą
To nie był udany mecz Guilherme Luiza. Brazylijczyk często tracił piłkę w środkowej strefie boiska, po której Piast potrafił wyprowadzać kontry. Dobrą dynamiką popisał się z kolei Ivan Lima, który tym razem zdawał się być do pewnego momentu liderem ofensywy Ślązaków. Z kolei takowego trochę brakowało w Radomiaku. Z jednej strony dynamiczny, choć nieskuteczny Lumungo. Z drugiej, naprawdę nieudany występ Luiza, który dopiero po jakimś czasie zaczął błyszczeć.
Jednocześnie, Piast miał kłopoty również ze swoim snajperem. Samuel Ntamach co prawda oddał dwa strzały na bramkę przeciwników, jednak w konstrukcji akcji był całkiem niewidoczny. Mimo tego, trener Myśliwiec trzymał go niemal do ostatniej minuty.
Na kłopoty Hugo Vallejo
To właśnie Hiszpan otworzył wynik meczu w końcówce pierwszej połowy. Akcję wykonał w bardzo podobnym stylu do Lumungo. Z tą różnicą, iż był on skuteczny. Świetny rajd z lewej strony boiska sprawił, iż Radomiak tuż przed przerwą stracił cenne morale.

Vallejo wykorzystywał prawdopodobnie największą słabość Radomiaka w tym meczu — Zie Ouattarę. Iworyjczyk miał problemy z kryciem swojej strefy i często tracił w niej piłkę. Akcja bramkowa Piasta została przeprowadzona właśnie jego stroną.
Karne i symulacje
Kontrowersyjna sytuacja w polu karnym Piasta miała miejsce jeszcze w pierwszej połowie, gdy popełniony został potencjalny faul na Janie Grzesiku. Ostatecznie, sędzia Tomasz Marciniak uznał wejście Gliwiczanina za czyste i nie podyktował jedenastki.
W drugiej połowie to jeden z zawodników gości upadł w polu karnym Radomiaka. Marciniak był bardzo zdecydowany — błyskawicznie wskazał na jedenasty metr. Rzut karny wykorzystał Jakub Łabojko, a Piast tym samym przypięczętował swoje zwycięstwo.
W meczu nie brakowało innych prowokacji. Antybohaterem dla zgromadzonej w Radomiu publiczności okazał się Quentin Boisgard. Francuz odpowiedział na gwizdy kibiców Zielonych wymownym gestem, co automatycznie umieściło go na czarnej liście Warchołów.

Niewykorzystane sytuacje w końcówce
Trzeba jasno powiedzieć, że Radomiak nie był bezradny w tym meczu, choć jego ataki wyglądały rozpaczliwie i często kończyły się stratami jeszcze przed polem karnym rywali.
Kibiców najbardziej zabolały niewykorzystane stuprocentowe sytuacje w końcówce meczu przez Ronaldo Lumungo oraz młodziutkiego Manu, który wszedł na boisko w drugiej połowie. Ostatecznie wygrała konsekwencja w obronie i zabójcza skuteczność szybkiej kontry Piasta. Radomiak wydawał się przypadkową drużyną najemników, z kolei większość graczy gości grała tak, jakby znała się od lat.
