Wisła Płock inauguruje powrót Ekstraklasy zwycięstwem z Rakowem Częstochowa
Mało kto stawiał Nafciarzy w roli faworytów przed wczorajszym starciem z Rakowem. Drużyna trenera Mariusza Misiury walczyła o pozostanie na fotelu lidera po zwycięstwie Górnika Zabrze nad gliwickim Piastem. Mimo mroźnych temperatur Płocczanie byli w stanie rozgrzać kibiców przy ulicy Łukasiewicza. Wisła Płock pokonała Raków 2:1 i rozpoczęła rundę jesienną z głośnym hukiem.
Szczęśliwy start
Od początku meczu Raków próbował pokazać się z dobrej strony w Płocku. Już w 10. minucie drużyna trenera Tomczyka mogła wyjść na prowadzenie po strzale Jonatana Brunesa. Piłka jednak nie przekroczyła linii bramki za sprawą refleksowej interwencji Rafała Leszczyńskiego. Bramkarz Wisły podtrzymuje dobrą formę i bez dwóch zdań jeszcze nie raz uratuje drużynę Nafciarzy w tym sezonie. Mimo ataków Rakowa to Płocczanie pierwsi mieli powody do radości po trafieniu 21-letniego Wiktora Nowaka. Pomocnik ofiarnym wślizgiem wpakował piłkę do siatki po zamieszaniu w polu karnym.

Raków miał szansę na wyrównanie przed końcem pierwszej połowy za sprawą rzutu rożnego w 29. minucie. Mało brakowało, aby Micheal Ameyaw ustrzelił gola olimpijskiego, jednak w ostatniej chwili z linii bramkowej piłkę głową wybił Haglind-Sangré. Częstochowianie bez ustanku próbowali pokonać Leszczyńskiego, ale ostatecznie to Wisła schodziła na przerwę z prowadzeniem.
Raków walczył do końca
W drugiej odsłonie spotkania to płocczanie pierwsi ruszyli na bramkę gości. Już w 46. minucie po niepewnej interwencji Oliwiera Zycha Wisła mogła prowadzić 2:0, ale ostatecznie piłka nie wpadła do siatki. Zaangażowanie w ofensywie Nafciarzy szybko przyniosło skutki, bo niecały kwadrans później Jurić podwyższył wynik pewnym strzałem po szybko przeprowadzonej akcji. Rezerwowy napastnik Giannis Niarchos miał okazję na zamknięcie spotkania, jednak nie wykorzystał bardzo dobrego podania w pole karne od Quentina Lecoeuche’a.

Drużyna z Częstochowy nie zamierzała poddać się bez walki. Mimo dobrych sytuacji pod bramką Wisły ofensywa Rakowa nie była w stanie zatrzymać świetnie dysponowanego Leszczyńskiego. Przełom nastąpił w 86. minucie, kiedy to goście złapali kontakt po główce Brunesa. Było to tym samym 10. trafienie Norwega w tej edycji PKO BP Ekstraklasy.
Udany debiut Sarapaty
Nowy nabytek Wisły Płock stał przed ciężkim wyzwaniem w swoim debiucie. Dominik Sarapata wyszedł na spotkanie z Rakowem w 1. składzie, kosztem Dominika Kuna. Pomocnik wypożyczony z FC Kopenhagi od pierwszego gwizdka próbował pokazać się z dobrej strony. Na początku drugiej połowy zagrał piłkę do nabiegającego Łukasza Sekulskiego, ale napastnik nie zdołał zmieścić piłki w siatce. Reprezentant polskiej młodzieżówki spędził na boisku 65. minut, a fani bardzo pozytywnie ocenili jego debiut na mediach społecznościowych klubu. Zobaczymy, jak pomocnik będzie spisywać się w dalszym etapie rundy wiosennej.

Udane wejście w nowy rok
Wisła Płock po raz kolejny udowadnia, że nie znalazła się na fotelu lidera przypadkowo i zdobywa pierwsze trzy cenne punkty u siebie z na ten moment czwartą najlepszą drużyną ligi. Wynik meczu skomentował szkoleniowiec Nafciarzy – Mariusz Misiura:
Jestem niesamowicie szczęśliwy i dumny, że mimo takiego, bym powiedział, meczu nie do końca jakiegoś wyjątkowego, wybitnego, wygrywamy z takim przeciwnikiem, wydaje mi się, zasłużenie i ten wynik, patrząc na sytuacje, jakie były w meczu, powinien być dużo wyższy. Gratuluję drużynie.
Kolejnym przeciwnikiem ekipy z Płocka będzie Piast Gliwice, z którym zmierzą się na wyjeździe 9 lutego o godzinie 19:00.
