fot. PolskaGolaInfo

Mundialowy pojedynek Ekstraklasy — Grupa C

Grupa C tegorocznego mundialu to przede wszystkim dwie faworyzowane do awansu drużyny: Brazylia i Maroko, solidna reprezentacja Szkocji oraz kopciuszek, wracający na mistrzostwa po bardzo długiej przerwie: Haiti. Sprawdźmy, który z tych krajów mógł pochwalić się najlepszymi przedstawicielami XXI-wiecznej historii Ekstraklasy.

Wysyp Canarinhos

131 zawodników z Brazylii mieliśmy okazję gościć w XXI wieku na ekstraklasowych boiskach. Ta liczba zatrważa, jednak jakościowo bywało różnie. W gronie najwybitniejszych, którzy rozegrali co najmniej 100 meczów znajduje się 11 z nich. Na czele legenda polskiej ligi, która spędziła w Polsce praktycznie całą karierę piłkarską. Hernani występował ponad 200 razy w Ekstraklasie, reprezentując w latach 2004-2015 Koronę Kielce, Górnik Zabrze oraz Pogoń Szczecin. Stoper jeszcze do niedawna (konkretnie do 2024 roku) pojawiał się na niższych szczeblach futbolowych w Polsce. Choć był wychowankiem rodzimego Gremio, jego przygoda z piłką ograniczyła się niemal jedynie do naszego kraju.

Z kolei Hermes w latach 2002-2014 reprezentował aż cztery polskie kluby w najwyższej klasie rozgrywkowej: Widzew Łódź, Koronę Kielce, Jagiellonię Białystok oraz Zawiszę Bydgoszcz. Spędził również pół roku w Polonii Bytom. Przez niemal 10 lat (1993-2002) występował w Brazylii, jednak ostatnie 12 lat kariery poświęcił na grę w naszym kraju. Aktualnie, nadal funkcjonuje w branży piłkarskiej — jest członkiem sztabu szkoleniowego Adriana Siemieńca w Jagiellonii Białystok.

Dwaj wymienieni wyżej gracze rozegrali w Ekstraklasie ponad 200 meczów! Do „klubu 100” zaliczamy również: Deleu, Leandro, Dudu Paraibę, Heberta, Luquinhasa, Raphaela Rossiego, Conrado, Julcimara oraz Guilherme (lewego obrońcę z Termaliki i Jagiellonii). W samym sezonie 2025/2026 na boiskach polskiej ligi pojawiło się sześciu Canarinhos. Są to odpowiednio: Adriano (Raków Częstochowa), Leo Borges (Pogoń Szczecin), Maurides, Joao Pedro, Leandro oraz Luquinhas (wszyscy czterej Radomiak Radom).

fot. Dominika Baran | PolskaGola.Info

Spośród ponad setki brazylijskich zawodników w Ekstraklasie, tylko 2 z nich miał okazję zadebiutować w seniorskiej reprezentacji. Pierwszym z nich był dobrze znany Paulinho. W 2007 roku przeszedł do ŁKS-u Łódź i spędził tam rok. Na boisku pojawiał się 17 razy, jednak był to pobyt całkowicie do zapomnienia. Wówczas 20-latek dopiero rozpoczynał przygodę z profesjonalnym futbolem i był szerzej nieznany w swojej ojczyźnie. Kto by pomyślał, iż zaledwie 3 lata po odejściu z Polski zadebiutuje w reprezentacji Brazylii i w 56 meczach strzeli dla niej aż 13 goli. Jego kariera klubowa również wyglądała obiecująco: od Tottenhamu, przez kluby z Chin, Barcelonę, Arabię Saudyjską, kończąc na Corinthians, gdzie w 2024 roku zakończył karierę.

W 2006 roku do Pogoni Szczecin przeniósł się Amaral. Wówczas 32-letni zawodnik miał na koncie 14 meczów w seniorskiej drużynie narodowej Canarinhos w latach 1995-1996. Był to więc transfer mało imponujący, a kariera doświadczonego zawodnika raczej chyliła się ku końcowi niż rozkwitała. W każdym razie, gracz zapisał się w historii Portowców jako jedyny ex-reprezentant Brazylii w historii Ekstraklasy.

Generalnie, w przypadku Canarinhos możemy mówić niekoniecznie o jakości, ale przede wszystkim o ilości. Polskie kluby lubią sięgać po nieoczywistych zawodników z tamtejszej ligi, a także takich Brazylijczyków, którzy poziomem daleko odstają od pierwszej reprezentacji. Niemniej jednak, wielu z nich dowiodło swojej wartości na tle Ekstraklasy, osiągając szczyt formy właśnie w naszej lidze.

Marokańska piątka

Lwy Atlasu miały pięciu przedstawicieli w polskiej lidze. Mało, czy dużo? Nie ilością ich mierzmy, a jakością. Najwięcej meczów spośród nich zaliczył w Ekstraklasie Nabil Aankour, który w barwach Korony Kielce oraz Arki Gdynia spędził 6 sezonów w naszych rozgrywkach. Ofensywny zawodnik rozegrał co prawda aż 116 meczów w Ekstraklasie, jednak brakowało mu liczb (choć na boisku pojawiał się bardzo regularnie). Szczególnie dobry był dla niego sezon 2016/2017, gdy dla Korony rozegrał 30 meczów w lidze, strzelił 4 gole i zanotował 6 asyst.

Ekstraklasowy bilans pozostałych Marokańczyków, pomimo wszystko, znacząco odstaje od liczb Aankoura. Aktualnie 42-letni Mido rozegrał jedynie 50 meczów w swojej profesjonalnej karierze klubowej, w tym 29 w naszej lidze. 4 mecze w Pucharze Polski 2009/2010 wystarczyły, aby zdobył z Jagiellonią to trofeum. W Polsce grał w latach 2010-2013 i mimo wszystko był to jego najlepszy okres w karierze.

Z kolei Achraf El Mahdioui w 2021 roku zamienił słowacki Trenczyn na Wisłę Kraków. W barwach Białej Gwiazdy rozegrał 16 meczów i zdobył 1 gola. Podczas półrocznego pobytu w Polsce odgrywał kluczową rolę w układance krakowskiej drużyny, co zaowocowało bardzo szybkim transferem. Zimą 2022 roku El Mahdioui odszedł do arabskiego Al-Taawon za 2,4 miliona euro! Tym samym stał się piątym najdroższym transferem wychodzącym Wisły. Z saudyjskim klubem w sezonie 2024/2025 wywalczył awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Dodatkowo, w 2025 roku zadebiutował w seniorskiej reprezentacji Maroka w Pucharze Państw Arabskich.

fot. Richard Mulder | CC BY-SA 3.0 (modyfikowane)

Równie krótki, lecz także udany pobyt w Polsce zaliczył Saad Agouzoul, który reprezentował Radomiaka Radom w rundzie wiosennej sezonu 2024/2025. Wypożyczony z Auxerre stoper w ekstraklasowym debiucie przeciwko Legii Warszawa strzelił nawet gola! W sumie rozegrał 13 meczów, a latem tego samego roku wrócił do macierzystego klubu.

Marokańczycy mogą również pochwalić się mistrzem PolskI! Nourdin Boukhari w mistrzowskim sezonie Wisły Kraków zagrał jedynie 9 meczów, jednak miał prawo świętować z Białą Gwiazdą jej ostatni tytuł. Do Krakowa przeszedł w wieku 30 lat, mając już na koncie 14 meczów w seniorskiej reprezentacji w latach 2001-2007. Ofensywny gracz w momencie transferu do Wisły był przede wszystkim obiektem spekulacji odnośnie jego nadwagi. Charakterystyczna, okrągła twarz na szczęście nie przekładała się na przekroczone parametry BMI.

Dwa szkockie rodzynki

W Ekstraklasie mieliśmy szansę oglądać jedynie dwóch przedstawicieli Tartanowej Armii. Jednym z nich był Ziggy Gordon, który dołączył do Jagiellonii Białystok w 2017 roku. Stoper w ciągu roku rozegrał jedynie 11 meczów w polskiej lidze, a zimą 2018 przeniósł się do pierwszoligowej Pogoni Siedlce. Jego kariera nabrała rozpędu, gdy opuścił Polskę. W szkockim Hamilton był podstawowym zawodnikiem, a później stał się ważnym ogniwem australijskiego Western Sydney Wanderers.

Zdecydowanie bardziej rozpoznawalny, szczególnie dla kibiców Lecha Poznań jest Barry Douglas. W barwach Kolejorza w latach 2013-2016 oraz 2021-2024 dwa mistrzostwa Polski oraz jeden Superpuchar naszego kraju. Douglas reprezentował Lecha w Ekstraklasie aż 104-krotnie. Zdobył tylko 4 bramki, jednak odgrywał dużą rolę szczególnie przy stałych fragmentów gry. W pierwszej poznaniackiej kadencji był odpowiedzialny m.in. za rzuty rożne.

fot. Maciej Gillert

Wisła lubi Haiti

Aż dwóch z trzech Haitańczyków w naszej lidze grało właśnie w barwach Białej Gwiazdy. Zresztą, obaj zasłużyli na miano klubowych weteranów. Najpierw do zespołu wiosną 2013 roku dołączył Emmanuel Sarki. Młodzieżowy reprezentant Nigerii jako seniorską drużynę narodową wybrał Haiti, dla którego w trakcie kariery rozegrał 4 mecze (wszystkie podczas pobytu właśnie w Wiśle). Napastnik rozegrał 69 meczów w Ekstraklasie zdobył jednak tylko 2 bramki. Pomimo tego, dzięki krakowskiemu klubowi zyskał rozpoznawalność, choć później jego kariera miała zdecydowanie tendencję spadkową. Od kilku lat przechadza się po takich polskich zespołach jak MKS Myszków, czy Batory Wola Batorska…

Popularniejszym Haitańczykiem w Ekstraklasie był Wilde-Donald Guerrier, który dołączył do Wisły zaledwie pół roku po Sarkim. 59-krotny reprezentant swojego kraju ogłosił zakończenie kariery w 2026 roku, a jego szczyt kariery również przypada na pobyt w Polsce. W latach 2013-2016 rozegrał 75 meczów dla Białej Gwiazdy. Po transferze za granicę występował również m.in. w azerskim Karabachu, cypryjskim Apollonie, ale również w Wieczystej Kraków oraz Hutniku Kraków, który był jego ostatnim klubem w karierze.

fot. Warrenfish | CC BY-SA 4.0 (modyfikowane)

Nieco gorzej zapamiętany jest Kevin Lafrance. Zawodnik rozegrał w Widzewie Łódź cały sezon 2013/2014, w którym strzelił 2 bramki, jednak był głównie rezerwowym. Rok później grywał w pierwszoligowej Miedzi Legnica, a w kolejnym sezonie z niepowodzeniem był zawodnikiem Chrobrego Głogów. Generalnie, jego pobyt w Polsce wywołuje raczej mieszane uczucia. Nie miało jednak to wpływu na jego karierę reprezentacyjną — w latach 2011-2021 rozegrał dla drużyny narodowej aż 44 mecze.

Podsumowanie

Oczywistym jest fakt, iż Brazylia wygrywa tą grupę. Liczebność, a także jakość niektórych z zawodników Canarinhos w polskiej lidze robi duże wrażenie. Pozostałe nacje miały swoich pojedynczych przedstawicieli w Ekstraklasie, jednak nie wszyscy prezentowali najwyższy jakościowy poziom. Cieszy, że na przestrzeni lat polskie kluby nie bały się sięgać po egzotyczne nacje, a reprezentanci Haiti w Wiśle Kraków i Widzewie Łódź są tego najlepszym przykładem.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *