fot. Piotr Brydak | PolskaGola.info

Zgody kibicowskie w piłce nożnej 

Fani na całym świecie mają swoje ulubione zespoły, które z osobistych powodów uwielbiają oglądać. Jedni po prostu wspierają klub poprzez oglądanie meczów przed telewizorem. Inni, tak zwani fanatycy, żyją klubem na co dzień i często są nawet w stanie oddać życie za swoich ulubieńców. Takie osoby mają bezpośredni wpływ na oprawę i atmosferę meczową. Organizują pirotechnikę na stadionie i często uczestniczą w bójkach z fanami innych zespołów. Dodatkowo, w Polsce ultrasi decydują o tym, który klub przyjaźni się z danym zespołem. Jak wyglądają takie zgody i jaki mają wpływ na futbol?

Sojusze w Polsce

Polska scena kibicowska wyróżnia się specyficzną naturą układów. To, że Wisła Kraków przyjaźni się z Ruchem Chorzów, nie wynika z historycznej sympatii między tymi miastami. Zgody są najczęściej zawierane w ramach interesów, a ustalają je najwierniejsi fanatycy. Takie relacje pomagają budować „siłę bojową”, która jest bardzo potrzebna chociażby w starciach z policją. Najczęściej na to, z kim się brata dana drużyna, nie ma wpływu przeciętny kibic. On dostaje tylko instrukcje, że ma lubić tę ekipę, a tamtej ma nienawidzić. Najpopularniejsze układy w Polsce to:

– Układ Śląska i Lechii (Śląsk Wrocław + Lechia Gdańsk)
– Koalicja WRWE (Wisła Kraków + Ruch Chorzów + Widzew Łódź)
– Legia Warszawa + Zagłębie Sosnowiec (najstarsza zgoda w Polsce).

fot. Tomasz Kłuczyński, PolskaGola.Info

Oczywiście w naszej lidze funkcjonuje o wiele więcej takich sojuszy i w internecie istnieją różne „mapy zgód i układów”. Na nich możemy dokładnie zobaczyć, kto z kim się trzyma. Jednak często ta mapa się zmienia, gdy układy są zrywane.

Zerwane przyjaźnie

Ostatnio w internecie bardzo głośno mówiło się o zerwaniu zgody GieKSy z Górnikiem Zabrze. Kibice byli w szoku, od wielu lat przyjaźnili się ze sobą i nagle, z dnia na dzień, ten sojusz zostaje zerwany. Tak jak pisałem wyżej, taką decyzję podjęli zagorzali fanatycy w związku z pewnymi osobistymi konfliktami. Wiele osób nie zgadzało się z takim przebiegiem zdarzeń i niektórzy z nich dalej widzą Górnik jako przyjaciela. Nie jest to pierwszy raz, gdy sojusz został nagle zerwany.

Bardzo podobna sprawa miała miejsce w czerwcu 2016 roku. To właśnie wtedy Wisła Kraków nawiązała zgodę z Ruchem, a jednocześnie zakończyła relacje ze Śląskiem Wrocław i Lechią Gdańsk. Za całą tę sytuację odpowiadała grupa chuligańska „Wisła Sharks”. Zdecydowali się na sojusz z Ruchem Chorzów, który nienawidził się ze Śląskiem Wrocław. Wiślanie postawili ultimatum, że albo akceptują tę decyzję, albo mają kosę. Oba zespoły (Śląsk i Lechia) zdecydowały o zerwaniu przyjaźni z Białą Gwiazdą. W taki oto sposób, ponownie jak teraz, przeciętny kibic miał kogoś polubić i kogoś znienawidzić, bo tak zdecydował ktoś inny. Rzekomo głównym powodem sojuszu Wisły z Ruchem było to, że szukali „silniejszych partnerów do bójek”, dlatego właśnie ten układ był dla nich opłacalny.

fot. Mateusz Litra | PolskaGola.Info

Te sytuacje pokazują nam jak wyglądają relacje kibicowskie w naszym kraju. Są bardzo nietrwałe i najczęściej określone przez czołowych fanatyków klubu. Dodatkowo jak widzimy opierają się na prywatnych interesach i często nie ma w nich żadnej szczególnej historii. Same podziały są określone przez ultrasów i w każdej chwili mogą one ulec zmianie. W innych państwach jednak ta sytuacja wygląda znacząco inaczej. 

Układy w innych krajach

Relacje międzyklubowe w innych krajach wyglądają znacznie inaczej niż w Polsce. Są one oparte zazwyczaj na innych fundamentach i wykazują się większą trwałością. Nie ma przypadków, by z dnia na dzień relacje między zespołami zwyczajnie padły.

W Niemczech słynny jest sojusz między Schalke 04 a FC Nürnberg. Swoje korzenie zapuścił czterdzieści lat temu. Rzekomo był spowodowany spotkaniem kibiców obu klubów, którzy polubili się i od tamtego czasu wytworzyła się między nimi długa przyjaźń. Z czasem doprowadziło to do unikalnej więzi między zespołami. Każde spotkanie tych klubów jest pewnego rodzaju świętem, podczas którego kibice cieszą się z każdej konfrontacji. Nawet sam zarząd wspiera tę relację i w oficjalnych sklepach klubowych można kupić różne koszulki czy gadżety z herbami obu klubów.

Inaczej wygląda zgoda między Interem Mediolan a Lazio Rzym. Obie grupy kibicowskie prezentowały prawicowe poglądy polityczne, co doprowadziło z czasem do bliższych relacji. Spory wpływ na ten sojusz mieli jednak wspólni wrogowie. W 2010 roku Inter Mediolan rywalizował z AS Romą o mistrzostwo Serie A. W 36. kolejce Serie A na Nerazzurrich czekał wyjazdowy mecz przeciwko Lazio, gdzie potrzebowali trzech punktów. Kibice gospodarzy jednak wspierali w tym meczu przeciwników. W trakcie spotkania wywiesili transparent „Scansamose” („Podłóżmy się”). Goście wygrali to spotkanie i ostatecznie różnicą dwóch punktów zdobyli również mistrzostwo ligowe.

Nietrudno zauważyć, że relacje międzyklubowe w innych krajach znacznie różnią się od tych naszych. Ciekawy jednak jest przypadek na Bałkanach, gdzie mamy do czynienia z silną przyjaźnią klubów z różnych narodów.

Prawosławne braterstwo

Tak nazywa się sojusz Crvenej Zvezdy, Olympiakosu Pireus i Spartaka Moskwa. Te zespoły współpracują ze sobą ze względów religijnych. Grupy kibicowskie tych zespołów wyznają prawosławie i od wielu lat mają zbudowany głęboki sojusz wykraczający nawet poza piłkę nożną (koszykówka, piłka wodna). Każde starcie którejś z tych ekip to spora celebracja na stadionie. Fani tworzą wspólne transparenty i śpiewają przyśpiewki w różnych językach. Oczywiście relacja ta wykracza też poza boisko i często w akcjach przeciwko policji mogą również liczyć na wsparcie swoich sojuszników.

fot. Tomasz Kłuczyński | PolskaGola.Info

Tę przyjaźń doskonale było widać w 2014 roku. Spartak Moskwa na otwarcie swojego nowego stadionu zaprosił Crvenę Zvezdę. Natomiast na trybunach, poza fanami obu zespołów, pojawili się także fanatycy Olympiakosu. Łącznie na stadionie zasiadło aż 38 tysięcy kibiców. To wydarzenie dobrze odzwierciedla, jak głęboką relację mają te zespoły. Na otwarcie stadionu kluby najczęściej zapraszają największe marki w Europie, natomiast tutaj władze postawiły na tradycję.

Czy tak to powinno wyglądać w Polsce?

Jak widać, za granicą przyjaźnie międzyklubowe wyglądają znacznie inaczej. Powstają one na innych zasadach i nie są tylko prywatnym interesem. Takie sojusze powinny być bardziej trwałe. Dziwna jest sytuacja, gdy nagle, z dnia na dzień i bez konkretnych powodów, rozpada się współpraca między kibicami. Ciężko jednak taki stan rzeczy zwalczyć. W gruncie rzeczy to właśnie ci ultrasi mają najwięcej do powiedzenia w tym temacie, gdyż to oni organizują wszelkie oprawy czy przyśpiewki. Bezpośrednio wpływają na to, kogo polubi przeciętny polski kibic. Prawda jest taka, że kibic powinien móc myśleć samodzielnie. Jeśli czuje, że dalej lubi dany klub (pomimo zerwanych relacji), to niech dalej mu kibicuje. Ostatecznie wszystko jest zależne od woli jednostki.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *