Za 50 dni Polska rozpocznie walkę w barażach o MŚ [Analiza]
Reprezentacja Polski dokładnie za 50 dni rozpocznie bój w barażach o awans na Mistrzostwa Świata 2026. 26 marca na PGE Narodowym w Warszawie zmierzymy się z Albanią. Zakładając triumf nad 63. drużyną w rankingu FIFA, w finale baraży podejmiemy zwycięzcę starcia pomiędzy Ukrainą a Szwecją. Potencjalny finałowy mecz wyjazdowy odbędzie się 5 dni później (31 marca). Czy Polacy są gotowi, by zapewnić sobie udział w tej wielkiej piłkarskiej imprezie?
Czy Polska zagra w grupie F na Mistrzostwach Świata?
Potencjalnych grupowych rywali Polaków poznaliśmy 5 grudnia zeszłego roku. Zwycięzca naszej ścieżki barażowej trafi do grupy F, w której znajdują się już Holandia, Japonia i Tunezja. Tak wyniki losowania skomentował selekcjoner naszej kadry:

„Wydaje mi się, że trafiliśmy do dość mocnej grupy, jeśli oczywiście awansujemy na mundial. Mam nadzieję, że tak będzie. Mogę zażartować, że Holandia nas śledzi, bo mierzyliśmy się z nią ostatnio dwa razy w kwalifikacjach do mistrzostw świata. Doskonale znamy tego rywala. Japonia to z kolei zespół, który stać na wszystko – można z nią wygrać, ale potrafi też zaskoczyć każdego. Tunezja to jak na razie przeciwnik najmniej nam znany, trudno powiedzieć o nich coś konkretnego.” – ocenił Jan Urban.
Mistrzostwa Świata 2026 odbędą się w trzech państwach: USA, Kanadzie i Meksyku. Turniej potrwa od 11 czerwca do 19 lipca 2026 roku. Meczem otwarcia będzie spotkanie Meksyku z RPA. Konfrontacje w grupie F otworzy z kolei mecz Holandii z Japonią, zaplanowany na 14 czerwca. Dzień później Polacy mieliby rozpocząć walkę o punkty z Tunezją na meksykańskim Estadio BBVA. Przed tym jednak nasza kadra musi wyjść zwycięsko z marcowych pojedynków.
Analiza rywali: co mówią liczby?
Na początek warto rzucić okiem na ranking FIFA (po ostatniej aktualizacji z 19 stycznia) i rozmieszczenie naszej reprezentacji, jak i jej potencjalnych rywali:
- Holandia (7. pozycja)
- Japonia (19. pozycja)
- Ukraina (30. pozycja)
- Polska (34. pozycja)
- Szwecja (42. pozycja)
- Tunezja (47. pozycja)
- Albania (63. pozycja)
Polska – Albania
Pierwszą przeszkodą do pokonania będzie reprezentacja Albanii. Dotychczasowy bilans z naszym najbliższym rywalem stawia Polaków w roli faworytów. W 15 potyczkach uzyskiwaliśmy 10 zwycięstw, 3 remisy oraz 2 porażki. Bilans bramkowy to 20:10 na naszą korzyść.

Warto jednak pamiętać, że ostatnia konfrontacja – podczas eliminacji do EURO 10 września 2023 roku – zakończyła się naszą porażką 2:0. Albańczycy w swojej grupie eliminacyjnej mierzyli się z Anglią, Serbią, Łotwą oraz Andorą. Podopieczni brazylijskiego szkoleniowca Sylvinho ulegli dwukrotnie Anglikom, jednokrotnie remisowali z Serbią i Łotwą, a pozostałe 6 spotkań wygrali. Z dorobkiem 14 punktów i bilansem bramkowym 7:5 uplasowali się na 2. pozycji w grupie K, którą zdetronizowała reprezentacja Anglii. Ta z kolei osiągnęła komplet zwycięstw, pozostając także jedyną drużyną, która w ramach eliminacji nie straciła choćby jednej bramki.
W kadrze naszych rywali nie brakuje problemów zdrowotnych. Z urazami mięśniowymi zmagają się istotni zawodnicy jak Nedim Bajrami, Medon Berisha czy Ardian Ismajli. Żadna z kontuzji nie przekreśla jednak jeszcze udziału w zbliżającej się potyczce z Polakami. Warto wspomnieć także o ekstraklasowym wątku. W drużynie z południa Europy występuje piłkarz Widzewa Łódź – Juljan Shehu.
Szwecja / Ukraina – Polska
Zakładając triumf nad Albańczykami, później Polaków czekać będzie wyjazdowy mecz z Ukrainą lub Szwecją. Nasi wschodni sąsiedzi w eliminacyjnej grupie D mierzyli się z Francją, Islandią i Azerbejdżanem. Po 6 meczach zgromadzili 10 punktów z bilansem goli 10:11. Natomiast Szwedzi totalnie zawiedli. W swojej grupie B wywalczyli zaledwie 2 punkty, mając za rywali Szwajcarię, Kosowo oraz Słowenię. Skandynawowie dwukrotnie podzielili się punktami ze Słoweńcami, pozostałe spotkania przegrywając. Zostali jednak beneficjentem udanych rozgrywek Ligi Narodów, czemu zawdzięczają swoją obecność w barażach.
Nowym selekcjonerem Szwedów został Graham Potter, który zastąpił Jona Dahla i zdążył poprowadzić kadrę w dwóch ostatnich spotkaniach eliminacyjnych. Szwedzi do wyników losowania baraży podeszli z takim optymizmem, że tamtejsza federacja piłki nożnej już w grudniu planowała sprzedaż biletów na… finał baraży. U Skandynawów jednak problemów nie brakuje. Do marcowych spotkań przystąpią z pewnymi osłabieniami w składzie.

Alexander Isak złamał kość strzałkową, a kontuzji nabawił się także Lucas Bergvall. Obiecujący pomocnik skręcił staw skokowy, przez co będzie musiał pauzować od dwóch do trzech miesięcy. Wykluczony przez uraz stawu skokowego będzie także Alexander Bernhardsson. Viktor Johansson, bramkarz Stoke City, doznał kontuzji barku pod koniec grudnia 2025 roku i przeszedł operację. Przewidywany termin jego powrotu do gry to połowa lutego 2026 roku, więc jego absencja w meczach barażowych nie jest przesądzona.
U Ukraińców nie ma być może plagi kontuzji, ale w barażach z pewnością nie wystąpi Artem Dovbyk. Napastnik AS Romy do gry ma wrócić najwcześniej w kwietniu. Z drobniejszym urazem ma zmagać się Oleksandr Zubkov, ale uraz mięśniowy nie powinien wykluczyć go z udziału w marcowych zmaganiach.
Trudno jednoznacznie określić która z reprezentacji byłaby lepszym rywalem dla Polaków w finałowym starciu barażowym. Historyczny bilans naszych spotkań jest korzystniejszy w konfrontacji z Ukrainą. Ze wschodnimi sąsiadami mierzyliśmy się 10 razy, osiągając przy tym 5 zwycięstw, 2 remisy oraz 3 porażki. Ostatnia próba sił miała miejsce w czerwcu 2024 roku, gdy Polska triumfowała 3:1 w meczu towarzyskim.
Ze Szwedami nasze drogi przecinały się znacznie częściej, ale i historyczny bilans jest mniej pozytywny. W 28 potyczkach doznawaliśmy 15 porażek, 4-krotnie remisując i wygrywając pozostałe 9 spotkań. Ostatnio ze Skandynawami mierzyliśmy się za kadencji Czesława Michniewicza, gdy… walczyliśmy z nimi w finale baraży o awans na Mistrzostwa Świata. W marcu 2022 roku celebrowaliśmy wygraną 2:0, lecz był to jedyny triumf nad tym rywalem w XXI wieku.
Forma Polaków przed zbliżającymi się barażami
Kluczowy jest fakt, że na szczęście w naszych szeregach – w kontrze do potencjalnych przeciwników – nie ma problemów zdrowotnych. Z urazem łydki zmaga się jedynie Adam Buksa, ale w najbliższym czasie ma powrócić do gry. Po długiej przerwie spowodowanej kontuzją pleców wrócił już Jakub Moder. 26-latek pracuje nad powrotem do najlepszej dyspozycji, a w dwóch ostatnich spotkaniach Feyenoordu meldował się na murawie wchodząc z ławki.
Kolejnym powodem do optymizmu jest z pewnością wysoka forma naszych etatowych kadrowiczów.

Jakub Kiwior i Jan Bednarek stworzyli świetny duet w FC Porto, gdzie regularnie notują bardzo występy, a portugalscy kibice wychwalają Polaków pod niebiosa. Matty Cash świetnie prezentował się w ostatnich spotkaniach reprezentacji Polski, ale i w barwach Aston Villi podtrzymuje wysoką formę i notuje liczby. Piotr Zieliński jest w świetnej dyspozycji i bryluje w barwach Interu. Nicola Zalewski gra w Atalancie i miewa naprawdę udane spotkania. Jakub Kamiński wywalczył status ważnego zawodnika w FC Köln i od przenosin z Wolfsburga nie ominął żadnego spotkania. Kamil Grabara jest etatowym bramkarzem Wolfsburga w lidze i ostatnio wybronił rzut karny. Jan Ziółkowski coraz lepiej prezentuje się w barwach AS Romy, a ostatnio popisał się nawet golem w Lidze Europy. Robert Lewandowski nie jest może w szczytowej dyspozycji, ale cały czas jest pod grą, a w tym roku zaliczył już 4 trafienia. Reasumując – kadrowicze wysyłają zza granicy naprawdę wiele pozytywnych sygnałów.
Sebastian Szymański zmienił klub i powoli wprowadza się w zespół francuskiego Rennes. Michał Skóraś otrzymał zaufanie w KAA Gent i nie narzeka na brak gry. Na zmianę otoczenia zdecydował się także Bartosz Slisz (Bröndby), a nie brak pogłosek o tym, że niebawem uczyni to także Karol Świderski.

Najwięcej obaw budzą natomiast piłkarze z Ekstraklasy powoływani w ostatnim czasie przez Jana Urbana: Bartosz Kapustka, Paweł Wszołek, Kacper Tobiasz czy Kamil Grosicki. Tak jak Przemysław Wiśniewski czy Bartłomiej Drągowski, którzy zdecydowali się na powroty do Polski – zasilając ekipę Widzewa Łódź – będą mieli jeszcze kilka kolejek Ekstraklasy, by przekonać do siebie nie tylko polskich kibiców, ale i selekcjonera.
Z ambicją i wiarą we własne możliwości
Choć nasza droga w eliminacjach nie należała do najłatwiejszych, w marcu nasi kadrowicze muszą postawić kropkę nad i. Niezależnie czy w finale baraży czekać będzie na nas Ukraina czy Szwecja, żadna z tych drużyn nie jest pozbawiona własnych problemów i słabości. Żaden z barażowych rywali nie jest także poza naszym zasięgiem. Jeśli Polaków grających za granicą będą omijać kontuzje, a piłkarze powoływani z polskiej ligi z animuszem wejdą w trudy rundy wiosennej, nic nie powinno stanąć na przeszkodzie, by cały naród wraz z Janem Urbanem cieszył się z przypieczętowania naszego awansu na tak ważną i wielką piłkarską imprezę.
Na samym turnieju też mamy swoje do udowodnienia. Ostatnio Holandii potrafiliśmy postawić się dwukrotnie, długimi fragmentami grając jak równy w równym. Z Japonią możemy zagrać o pełną pulę, a nie o pietruszkę, jak w 2018 roku, gdy Jakub Błaszczykowski bezskutecznie czekał przy linii bocznej, by wejść na murawę. Tunezja to rywal egzotyczny, nieznany, z którym ostatnio konfrontowaliśmy się w 1985 roku. Na pewno jednak powinniśmy oczekiwać tego, że właśnie na nich podopieczni Jana Urbana uzyskają pierwsze punkty w grupie już 15 czerwca. Oby.
