fot. Lechia Gdańsk | lechia.pl

Wnioski po pierwszej „wiosennej” kolejce Ekstraklasy

Określenie „wiosenna” jest w tym przypadku użyte na wyrost, bo piłkarze praktycznie w każdym meczu trzęśli się z zimna. Kluby podejmowały wiele inicjatyw, aby zapobiec powszechnemu wychłodzeniu zarówno na trybunach, jak i na boisku. Lepsze rozgrzanie gwarantowały z pewnością emocje, jakie dostarczyły mecze minionej kolejki Ekstraklasy. Jakie wnioski możemy wyciągnąć po weekendowych zmaganiach?

Runda jesienna nie była przypadkiem

Wiele osób wieszczyło Wiśle Płock rychły spadek w tabeli Ekstraklasy po przerwie zimowej. Owszem, nadal istnieje matematyczna szansa, która nie wyklucza nawet degradacji Nafciarzy z ligi, jednak inauguracyjny mecz z Rakowem Częstochowa pokazał, iż Płocczanie nie popisali się jedynie jednorazowym wyskokiem. To ogromna zasługa przede wszystkim ich niezawodnej defensywy.

Drużyna ze Śląska wykreowała naprawdę dużo sytuacji, które dosłownie uderzały w mur. Mur, który nieco osłabia się poprzez odejście Andriasa Edmundssona, jednak Nemanja Mijusković pokazał, że po Farerze można płakać, ale niekoniecznie całkowicie załamywać się.

fot. Sebastian Wiciński / Wisła Płock S.A.

Był to też standardowo znakomity mecz ze strony Marcina Kamińskiego, Marcusa Haglinda-Sangre i przede wszystkim prawdopodobnie aktualnie najlepszego bramkarza ligi — Rafała Leszczyńskiego. Każdy z nich — co najmniej 30 lat. Najlepsze okres w karierze? Niewykluczone.

Nawet najlepszy mechanik nie naprawi maszyny bez dobrych narzędzi

Marek Papszun miał dać Legii Warszawa nową jakość dzięki ogromnym sukcesom z Rakowem Częstochowa. Owszem, mógłby — jego twarda ręka na pewno przyda się zespołowi, który z faworyta do mistrzostwa stał się kandydatem do spadku. Przegrana z Koroną Kielce potwierdziła regułę — nawet najlepszy trener na świecie miałby problem z poskładaniem tak chaotycznego składu w kilka tygodni.

Korona nie grała idealnie. Ba! Obrońcy potrafili popełniać duże błędy, co doprowadziło do dwóch rzutów karnych dla stołecznego klubu. Jednak niewiele trzeba było, aby pokonać nie sportowo, lecz moralnie upadłą Legię. Zawodnicy Wojskowych grali z nożem na gardle, tak jakby każdy błąd kosztowałby ich zmianę pracodawcy. Po nieudanej jedenastce, Mileta Rajović wręcz bał się strzelać na bramkę rywali w momencie, gdy nadarzała się ku temu świetna okazja.

fot. Mateusz Kostrzewa/legia.com

Korona może już tylko piąć się do góry. 7. pozycja w tabeli podopiecznych Jacka Zielińskiego to najlepszy wynik od momentu powrotu do Ekstraklasy w 2022 roku. Oni mają głowy pełne marzeń nawet o europejskich pucharach. Natomiast Legia jest przestraszona, tak jakby jeden fałszywy ruch i wszystko ległoby w gruzach.

Spisani na porażkę lepsi od mistrza kraju?

Aktualnie tak! I wcale nie chodzi wyłącznie o ostatnie spotkanie pomiędzy tymi dwoma drużynami. Lechia od początku sezonu była wymieniana w gronie faworytów do spadku. Ujemne 5 punktów na start, chaos organizacyjny i finansowy, a także odpływająca rzesza kibiców. Nie było żadnych argumentów za tym, aby klub z Gdańska walczył o coś więcej niż przetrwanie. Tymczasem…

Drużyna Johna Carvera to najskuteczniejszy zespół sezonu 2025/2026 w Ekstraklasie. Ponadto, mają w swoich szeregach najlepszego strzelca ligi (Tomas Bobcek) oraz najlepszego asystenta (Camilo Mena). W ostatnich 5 meczach zdobyli najwięcej punktów spośród wszystkich klubów polskiej ligi. Zwycięstwo nad wiceliderem — Górnikiem Zabrze — do tego pogrom 5:1 z Termaliką, walka jak równy z równym z Rakowem i przede wszystkim ostatnia wiktoria z Lechem Poznań. Początek sezonu fatalny, ale później było tylko lepiej.

fot. Lechia Gdańsk | lechia.com

Na drugim biegunie właśnie Kolejorz. Mistrz Polski nie gra fatalnie, ale ma problem z regularnością wyników. Ciężko przewidywać jak skuteczna będzie drużyna Nielsa Frederiksena w danej kolejce. Przykładem sinusoidalna forma w Lidze Konferencji, gdzie fatalną porażkę z Lincolnem przeplatali naprawdę imponującymi meczami z Rapidem Wiedeń, czy Lausanne. W Ekstraklasie sytuacja przedstawia się podobnie — gdzie atak nie zawodzi, tam obrona popełnia kuriozalne błędy, a kiedy defensywa spisuje się ponadprzeciętnie, wówczas rdzewieje skuteczność w ofensywie. Ogromny potencjał zaprzepaszczony przez pojedyncze, choć jakże kosztowne wpadki.

Pieniądze przegrały, zwyciężyła stabilność

Tak mniej więcej można podsumować spotkanie Widzewa Łódź z Jagiellonią Białystok. Po rekordowym oknie transferowym nie można oczekiwać od drużyny Igora Jovicevcia natychmiastowych sukcesów. Szczególni, gdy na inaugurację podejmują być może najstabilniejszą drużynę ligi, jaką jest Duma Podlasia. Zespół Adriana Siemieńca jest konsekwentnie prześwietlany od wielu miesięcy. Delikatne rotacje i eksperymenty nie mają prawa się nie udać, gdy zachowany jest trzon drużyny z trenerem na czele.

Tymczasem od Widzewa Łódź z marszu wymaga się osiągania znakomitych wyników po wydaniu kilkunastu milionów euro w zimowym okienku transferowym. Dlaczego Osman Bukari miałby od samego początku dominować w lidze, tylko dlatego, że kosztował 5 przysłowiowych baniek. Najpierw trzeba odpowiednio wyrzeźbić elementy układanki, tak aby mniej lub bardziej do siebie pasowały. W piłce nożnej nie da się zrobić tego z tygodnia na tydzień.

Widzew może nie obronić się wynikami w tym sezonie. Trzeba oczekiwać, iż przy założeniu że nie dojdzie do masowych odejść, Łodzianie zaczną swój rajd po europejskie puchary od przyszłego sezonu. Nie jest wykluczone, że już w tym do nich awansują, jednak te puzzle trzeba najpierw poukładać, czasami metodą prób i błędów, która nawet przy takich nazwiskach może okazać się skuteczna przy odpowiedniej optymalizacji składu. W końcu potencjalny gwiazdor zespołu — Andi Zeqiri — zaczął rozkręcać się dopiero w grudniu zeszłego roku — 3 miesiące po zasileniu Widzewa.

fot. Widzew Łódź | widzew.com
Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

  • Od kryzysu do nadziei. Pogoń łapie wiatr w żagle

    Za nami siedem kolejek PKO BP Ekstraklasy, a przerwa reprezentacyjna to idealny moment na podsumowanie dokonań Pogoni Szczecin. Czy zespół spełnił oczekiwania? Portowcy mieli trudny początek, ale w ostatnich meczach…

    Wspieraj nas - udostępnij!
  • Czy Kamil Piątkowski jeszcze podbije Europę?

    Utalentowany stoper jeszcze niedawno był w wymarzonym momencie swojej kariery. W poprzednim roku powoływano go do polskiej kadry, a grając w mocnych ligach europejskich, nierzadko bywał zawodnikiem wyjściowej jedenastki. W ostatnich miesiącach…

    Wspieraj nas - udostępnij!
  • ·

    Kacper Tobiasz opuści Legię Warszawa za darmo?

    Wraz z przejęciem zespołu przez Marka Papszuna, w Legii rozpoczął się proces transformacji i selekcji obecnej kadry. Szkoleniowiec przygląda się wielu graczom, aby pozbyć się problemu z nadmiarem zawodników na…

    Wspieraj nas - udostępnij!
  • Radomiak Radom — Nieidealni, ale nasi

    Jeśli jesteś Warchołem od dziecka — świetnie! Dzięki temu artykułowi może łatwiej zbierzesz myśli, kiedy przyjdzie Ci opowiadać wnukowi na kolanach, za co można pokochać Radomiaka. A jeśli nie jesteś…

    Wspieraj nas - udostępnij!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *