Steve Kapuadi odejdzie z Legii Warszawa? Widzew bliski sprowadzenia obrońcy Wojskowych
Nie od dziś wiadomo, że Kapuadi od dłuższego czasu rozglądał się za nowym pracodawcą. Reprezentant Demokratycznej Republiki Konga był przymierzany do dwóch włoskich klubów, ale ostatecznie transfery upadły. Kolejną okazję na zmianę otoczenia dla Steve’a może stworzyć Widzew Łódź, który wykazał swoje zainteresowanie obrońcą.
Problemy defensora
W tym sezonie Kapuadi był od samego początku podstawowym obrońcą Legii Warszawa. Zarówno Edward Iordănescu, jak i Iñaki Astiz, rozpoczynali wybór jedenastki na mecz od Kongijczyka. W rezultacie Kapuadi rozegrał w tym sezonie 29 spotkań, gromadząc w sumie 2669 minut na boisku. Jednak wraz z przyjściem Marka Papszuna do Legii, problemy Steve’a zaczęły narastać.

Wraz z objęciem stołecznego klubu trener Papszun musiał nauczyć się radzić sobie bez Kapuadiego. W pierwszych sparingach zawodnik był nieobecny ze względu na udział w Pucharze Narodów Afryki, a później wypadł z powodu urazu. W przerwie od rozgrywek Steve rozegrał jedynie 46 minut w meczu towarzyskim z czeską Sigmą Ołomuniec.
Saga transferowa dobiega końca?
O odejściu Kapuadiego z Legii było głośno od dobrych kilku miesięcy. W mediach krążyły różne spekulacje, dokąd może trafić defensor Wojskowych. Najgłośniej o obrońcy było w Italii, gdzie zainteresowanie Steve’em wykazywało zarówno Torino, jak i Cremonese. Legia oczekiwała od drużyny z Turynu kwoty w okolicach 5 milionów euro. Do porozumienia jednak nie doszło, a Włosi zdecydowali się na podpisanie byłego gracza Jagiellonii — Enzo Ebosse.

W przypadku Cremonese transfer był na znacznie bardziej rozwiniętym etapie. Kluby miały dopinać ostatnie szczegóły co do kwoty odstępnego. Co więcej, Steve miał polecieć do Włoch i czekać na podpisanie umowy z drużyną z Lombardii. Transfer upadł na ostatniej prostej, po tym jak klub zakontraktował Sebastiano Luperto. W rezultacie Steve zmuszony był do powrotu do Warszawy.
Wszystko wskazywało na to, że obrońca pozostanie w Legii Warszawa. W meczu z GKS-em Katowice wyszedł nawet w pierwszym składzie i rozegrał 89 minut. Jednak, do walki o obrońcę włączył się Widzew Łódź, który w ostatnim czasie szaleje na rynku transferowym. W zimowym okienku klub należący do Roberta Dobrzyckiego wydał około 15 milionów euro na wzmocnienia. Kolejnym z nich ma zostać warszawski stoper, na którego Łodzianie będą w stanie przeznaczyć blisko 3 miliony.
Czy taki transfer ma sens?
O odejściu Kapuadiego znowu zaczęło być głośno. Transfer stał się tematem dyskusji w wielu programach sportowych. Widzew dopiero co pozyskał Przemysława Wiśniewskiego z włoskiej Spezii, a teraz kuszącą opcją miałby okazać się Kongijczyk.

Z drugiej strony Legia nie wydaje się w na tyle komfortowej sytuacji, aby pozbywać się podstawowego obrońcy ze swojej kadry. Obecnie Wojskowi mają do dyspozycji Kamila Piątkowskiego, Radovana Pankowa, Jana Leszczyńskiego, Artura Jędrzejczyka i właśnie Steve’a. Do tego dochodzą Damian Szymański i Rafał Augustyniak, którzy mogą schodzić ze środka pola i pełnić funkcję obrońcy. Sprawę transferu skomentował trener Legii Warszawa – Marek Papszun:
,,Nie chcę wchodzić w politykę transferową. Zobaczymy co się wydarzy i czy Kapuadi odejdzie. Sytuacja na rynku bywa dynamiczna. Nasz obrońca był już swego czasu dwoma nogami we Włoszech, a jednak nie doszło do finalizacji przenosin do Serie A. Gdyby ode mnie to zależało, to chciałbym pozostania tego zawodnika przy Łazienkowskiej „
