Plusy i minusy marcowych baraży reprezentacji Polski
W finale baraży o mundial reprezentacja Polski niestety uległa reprezentacji Szwecji 2:3. Mimo dobrej postawy w ofensywie i ogólnie lepszej gry, błędy w defensywie i nieprzychylne decyzje sędziego zdecydowały o naszym losie. Trzeba jednak przyznać, iż gra naszych kadrowiczów wyglądała zdecydowanie lepiej niż to, co widzieliśmy w półfinale przeciwko Albanii. Z tego powodu, ból związany z odpadnięciem jest jeszcze większy. Kto zawiódł, a kto pozytywnie zaskoczył?
Polacy na plus
Sebastian Szymański
Chyba najlepszy zawodnik reprezentacji Polski marcowych baraży. Jego występy były na niesłychanie dobrym poziomie, a przecież nie grał na swojej nominalnej pozycji. Selekcjoner naszej kadry — Jan Urban — postanowił przydzielić mu zadania bardziej defensywne. Biorąc pod uwagę pozycję na jakiej zwykle grał, a jaka została do obstawienia, niektórym mogło wydawać się, iż to Bartosz Slisz będzie pierwszym wyborem do podstawowej jedenastki. A jednak, Urban postawił na Szymańskiego i był to strzał w dziesiątkę. Już w półfinale aktywnie uczestniczył w odbieraniu piłki, a do tego błyszczał również w ofensywie. Pełnił trochę rolę klasycznego box to box, który biega z jednej strony boiska do drugiej. Po jego podaniach padły arcyważne trafienia dla reprezentacji Polski, dzięki którym mogliśmy się cieszyć z awansu.
W finale ze Szwecją było równie dobrze. Co prawda tym razem nie zaliczył asysty, aczkolwiek był absolutnie kluczowy w defensywie. Wielokrotnie ratował naszych obrońców, a sam na dziesięć pojedynków z rywalami wygrał aż osiem.

Piotr Zieliński
Kolejny z naszych pomocników, który również zasługuje na wyróżnienie. W przeciwieństwie do Sebastiana Szymańskiego, można było się spodziewać dobrego występu w wykonaniu Piotra Zielińskiego. W barwach Interu Mediolan jest jednym z najważniejszych zawodników i m.in. dzięki niemu Nerazzurri są na czele ligi włoskiej. Spotkanie z Albanią zaczął jednak niezbyt dobrze. Wydawało się jakby był trochę zagubiony, rzadko kiedy wygrywał pojedynki oraz zdarzały mu się niepotrzebne straty. Na szczęście jak przystało na zawodnika z topu, w najważniejszym momencie spotkania, zdobył przepiękną bramkę z dystansu na wagę awansu.
Ze Szwecją można zaryzykować stwierdzenie, iż zagrał nawet lepiej. W defensywie tym razem ustrzegł się błędów, a do tego miał najwięcej odzyskanych piłek wśród polskich graczy (9). Natomiast w tercji ofensywnej zaliczył asystę oraz wielokrotnie posyłał znakomite piłki do swoich kolegów. Aż szkoda, że nie udało się awansować na Mistrzostwa Świata, bo przy takiej formie naszych pomocników mogłoby być naprawdę dobrze. Podczas następnej tego rodzaju imprezy, Piotr Zieliński będzie miał aż 36 lat i nie jest pewne czy nadal będzie grał w reprezentacji. Miejmy nadzieję, że pójdzie w ślady Luki Modricia, który w tym wieku wciąż był kluczowy dla swojej drużyny narodowej.

Karol Świderski
Być może nieco kontrowersyjny wybór, z drugiej strony to dzięki niemu Polska w spotkaniu ze Szwecją wyrównała. Karol nie był wyborem numer jeden Jana Urbana, co było widać w spotkaniu z Albanią, gdzie wszedł na boisko dopiero w drugiej połowie. Minutę po jego wejściu Polacy zdobyli gola. W spotkaniu ze Szwecją na początku meczu oddał bardzo groźny strzał na bramkę, przy którym Kristoffer Nordfelt — golkiper gospodarzy — musiał się nieźle nagimnastykować, aby go obronić. W drugiej połowie po odegraniu piłki przez Nicolę Zalewskiego idealnie odnalazł się w polu karnym i zdobył gola. Gdy zszedł z boiska ataki Polaków powoli stawały się mniej intensywne. Co prawda Świder nie był aż tak widoczny w grze ofensywnej jak skrzydłowi, jednak napastnika rozlicza się z bramek, a takową ustrzelił.
Kamil Grabara i Nicola Zalewski
Tutaj przypadki pół na pół ze wskazaniem na plus. Jeśli chodzi o Kamila Grabarę, to nie miał on za dużo okazji do aktywnej gry. W meczu przeciwko Albanii, zaliczył jednak kapitalną interwencją, która uratowała Polaków przed blamażem. Natomiast w spotkaniu ze Szwedami, wydawało się, że mógł lepiej zachować się przy drugiej straconej bramce i przy jednym z rozegrań piłki.
Natomiast Nicola Zalewski grał tylko ze Szwecją. I z jednej strony byłby to zdecydowany plus, gdyż zaliczył kapitalne trafienie oraz asystę. Z drugiej strony w defensywie nie ustrzegł się błędów. Raz faulował niepotrzebnie Anthony’ego Elangę, przez co sędzia podyktował stały fragment, z którego później padł gol. A innym razem wydawało się, że nie ma go w miejscu gdzie powinien być przy sytuacji, gdy jeden z piłkarzy przerzucił piłkę nad obrońcami podając do Elangi, który na szczęście nie opanował piłki.
Do potencjalnych wygranych zgrupowania możemy zaliczyć też Lewandowskiego, Kamińskiego czy Pietuszewskiego. W przypadku Lewego, zdobył on wyrównującą bramkę przeciwko Albanii i wciąż pokazywał, że mimo zaawansowanego wieku jest jednym z najlepszych graczy w historii tej dyscypliny. Jakub Kamiński wielokrotnie szarżował i wydać było, iż oddaje całe swoje serce w grę dla reprezentacji Polski. Natomiast Oskar Pietuszewski, zanotował niezłe wejście w meczu z Albanią, niestety ze Szwecją już tak spektakularnie nie było.
Polacy na minus
Jan Bednarek
Po jego dobrych meczach w zespole FC Porto, wydawało się, iż jego słabszy okres w reprezentacji mamy już za sobą. Niestety po raz kolejny popełnił drastyczny błąd. Gdy w spotkaniu z Albanią piłka leciała w jego stronę, nieoczekiwanie odbiła mu się od nogi, czym zmylił naszego golkipera, który wyszedł z bramki, przez co padła bramka. Później wydawał się strasznie niepewny i zdarzało mu się zgubić krycie.
Ze Szwecją nie popełnił już tak dużego błędu. Jednak straciliśmy trzy bramki i za każdym razem, gdy Skandynawowie przeprowadzali akcję wydawało się, że znowu stracimy gola. Naprawdę szkoda, iż tak się to znowu potoczyło, gdyż Janek jest naprawdę solidnym obrońcą i ostatnimi czasy radził sobie naprawdę dobrze z orzełkiem na piersi. Jednak w tych dwóch meczach przypomniała się jego wersja z „Senegalu”.

Jakub Kiwior
Kolejny z naszych obrońców, grających w FC Porto. Podobnie jak u Bednarka, zdarzało mu się gubić krycie, przez co piłkarze drużyny przeciwnej stwarzali groźne okazje. Do tego popełniał niepotrzebne straty, jak na przykład ta z Albanią, gdzie na spokojnie można było jeszcze chwilę poczekać z rozegraniem. Ze Szwecją otrzymał niepotrzebnie żółtą kartkę i nie prezentował się pewnie w obronie. Trzeba ze smutkiem przyznać, iż „bracia kiwiarek” w spotkaniach barażowych zawiedli i miejmy nadzieję, iż w następnych będzie lepiej.
Matty Cash
Trzeci z naszych obrońców, który tego zgrupowanie na pewno nie zaliczy do udanych. Matty w spotkaniach barażowych nie radził sobie najlepiej, na swojej pozycji. Być może lepszym pomysłem byłoby powrócenie do formacji z czteroma obrońcami, przy której Cash zdawał sobie radzić bardzo dobrze. Na pozycji wahadłowego, nie zdarzało mu się wykonywać tak częstych, udanych ofensywnych rajdów.
A do tego strasznie się przy tym męczył. W meczu ze Szwecją w drugiej połowie, wydawał się już pewniakiem do zmiany. Zdawał się być potwornie zmęczony, ledwo utrzymując się na nogach. W tych dwóch meczach na dziewięć pojedynków wygrał tylko dwa, co daje niespełna 25% skuteczności na spotkanie. Jan Urban musi poważnie pomyśleć nad ustawieniem naszej obrony. Prawdopodobnie najlepiej będzie grać z czwórką obrońców, przy której wydawało się, iż tracimy mniej goli.

Podsumowanie
To zgrupowanie było owiane w sinusoidalne emocje. Z jednej strony udało się wygrać słabe spotkanie z Albanią. Z drugiej przegraliśmy dobre spotkanie ze Szwecją. Co brzmi dość absurdalnie. Najlepiej spośród naszych spisali się pomocnicy, najgorzej natomiast obrońcy.
