fot. Tomasz Kłuczyński | PolskaGola.Info

Nemezis prosto z Włoch — potyczki polskich klubów przeciwko Fiorentinie

Jagiellonia Białystok pokazała pazur na włoskiej ziemi, okazale wygrywając z Fiorentiną. Nie dało to jednak upragnionego awansu do kolejnej fazy Ligi Konferencji. Historia pojedynków ekstraklasowiczów z drużyną z Florencji jest naprawdę bogata, szczególnie w kontekście pewnego klubu z Wielkopolski. Na razie bardzo trudno zakończyć jakikolwiek jej akt happy endem.

Niemalże prehistoria

Już w 1970 roku Ruch Chorzów miał okazję zmierzyć się z wówczas bardzo mocną Fiorentiną. Włosi, rok wcześniej wygrali po raz drugi w swojej historii Serie A, a sezon 1969/1970 zakończyli na 4. miejscu w tabeli. Dało to prawo udziału w Pucharze Miast Targowych — stosunkowo prestiżowych rozgrywkach, które w 1971 roku przemianowano na Puchar UEFA znany dzisiaj jako Liga Europy.

Wicemistrzostwo Polski odniesione w sezonie 1969/1970 przez Ruch Chorzów dało Ślązakom możliwość sprawdzenia się w tym europejskim turnieju. Dnia 16 września 1970 roku doszło do starcia pomiędzy tymi drużynami w ramach 1/32 finału rozgrywek. Tego wieczoru, na Stadionie Śląskim zasiadło aż 85 tysięcy widzów! Mecz zakończył się wynikiem 1:1. Polacy cieszyli się z bramki Eugeniusza Fabera, a gola dla Fiorentiny zdobył Alessandro Vitali.

fot. Paweł Drozd | CC BY-SA 3.0

Po całkiem udanym meczu domowym, spotkanie rewanżowe we Włoszech przyniosło jednak rozczarowanie. Dwa tygodnie później zespół z Toskanii wygrał u siebie 2:0 i wyeliminował Ruch z rozgrywek. Fiorentina niezbyt długo cieszyła się z triumfu. W kolejnej rundzie odpadli z niemieckim FC Koln.

Widzew dwukrotnie sprowadzony na ziemię

Rok 1999 przyniósł kolejne starcie polskiej drużyny z Florencją. Tym razem w szranki stanął ówczesny wicemistrz EkstraklasyWidzew Łódź. Dwumecz w ramach 3. rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów przebiegł jednak całkowicie na korzyść włoskiego zespołu. 11 sierpnia Widzew uległ na wyjeździe 3:1, a dwa tygodnie później Fiorentina wygrała 2:0 w Łodzi.

Najlepszym graczem dwumeczu okazał się ojciec piłkarza Liverpoolu Federico Chiesy — Enrico, który miał udział w 3 bramkach toskańskiego klubu (2 asysty + gol). Widzew musiał zadowolić się jedynie rozgrywkami Pucharu UEFA, w którym zakończył zmagania już na drugiej rundzie. Fiorentina również nie święciła wielkich triumfów w Lidze Mistrzów.

Saga poznańsko-florencka

W XXI wieku Lech Poznań miał do czynienia z Fiorentiną aż czterokrotnie! Najpierw, w fazie grupowej Ligi Europy 2015/2016. W pierwszym meczu Kolejorz odniósł sukces, wygrywając 2:1 na wyjeździe po golach wówczas 18-letniego Dawida Kownackiego oraz Macieja Gajosa. Świetny mecz na bramce zaliczył Jasmin Burić. Dzięki jego interwencjom Lech stracił zaledwie jedną bramkę.

Rozegrany zaledwie dwa tygodnie później rewanż pokazał klasę włoskiego zespołu. Fiorentina zwyciężyła w Poznaniu 2:0 po dublecie Josipa Ilcicia. Co ciekawe, w wyjściowym składzie drużyny z Toskanii wyszedł Jakub Błaszczykowski, jednak jego przygoda we Florencji nie jest najlepiej wspominana przez polskich kibiców.

Niestety, Kolejorzowi nie udało się wówczas wyjść z grupy. Lechici zajęli w niej dopiero 3. miejsce, ustępując zarówno Fiorentinie, jak i FC Basel. Udało się wyprzedzić jedynie portugalskie Belenenses.

fot. Maciej Gillert

Liga Konferencji 2023/2024 to już całkowicie inna para kaloszy, a porównania ostatniego dwumeczu Jagielloni z Fiorentiną do właśnie tego starcia nie są przypadkowe. W ćwierćfinale turnieju Lech przegrał domowy mecz z Włochami aż 4:1. Honorową bramkę dla Kolejorza zdobył Kristoffer Velde. Taki wynik praktycznie przekreślił jakiekolwiek szanse na awans do półfinału, w czym zgdoni byli zarówno eksperci, jak i opinia publiczna.

Owszem, awans nie doszedł do skutku, jednak to co Lech pokazał w wyjazdowym rewanżu chyba przerosło najśmielsze oczekiwania pozbawionych nadziei kibiców. Pogoń za Fiorentiną była intensywna niczym trzymający w napięciu thriller, który dla Kolejorza niestety nie zakończył się happy endem. Do 78. minuty Lech prowadził aż 3:0 po golach Afonso Sousy, Kristoffera Velde oraz Artura Sobiecha. Realny sen o dogrywce przerwał jednak Riccardo Sottil, który zdobył bramkę na 3:1. Stawiało to Polaków pod ścianą — polski zespół musiał strzelić kolejnego gola, aby doprowadzić do dodatkowych 30 minut. Tak się jednak nie stało, a wynik 3:2 ustalił gol w doliczonym czasie gry dla Fiorentiny. Niesamowitą gonitwę Lecha zapamiętamy jednak jako jedną z piękniejszych historii polskich klubów na europejskich boiskach.

Sezon 2025/2026 podwójnym sprawdzianem

Jagiellonia w pewnym sensie powtórzyła historię Kolejorza, doprowadzając niemalże do klasycznej remontady na wyjeździe. Wynik ze starcia w Białymstoku nie pozwolił jednak na awans do dalszej fazy rozgrywek. To Fiorentina po raz kolejny pnie się w górę drabinki Ligi Konferencji, którą włoski zespół ponownie spróbuje wygrać. Dotychczas, w 3 edycjach rozgrywek udało jej się dwukrotnie awansować do finału i jednokrotnie do półfinału. Toskańska drużyna jest w dalszym ciągu niespełnionym weteranem tego turnieju. Plany na upragnione zwycięstwo może pokrzyżować Raków Częstochowa. Podopieczni Łukasza Tomczyka mają bardzo trudne zadanie przełamać fatum, jakie spoczywa na polskich klubach w starciu z Fiorentiną. Do sześciu razy sztuka! Oby tym razem to Polacy sprowadzili Włochów na ziemię, a nie odwrotnie.

fot. Jakub Ziemianin | rakow.com
Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *