Albania — czego możemy się spodziewać po najbliższym rywalu reprezentacji Polski?
Już jutro arcyważne spotkanie. Reprezentacja Polski zmierzy się w półfinale baraży do Mistrzostw Świata 2026 z Albanią. Rywale na papierze do ogrania, jednak w niedalekiej przeszłości potrafili sprawiać ogromne problemy Biało-Czerwonym. Jak będzie tym razem?
Bilans na plus, ale…
Do tej pory reprezentacja Polski rozegrała 15 oficjalnych meczów przeciwko Albanii. 10 z nich zakończyło się zwycięstwem Polaków, w trzech padł remis, a dwukrotnie triumfowali rywale. Zresztą, pierwsze zwycięstwo piłkarzy z Bałkan odnotowano w meczu towarzyskim w 1953 roku. Drugie, tylko 70 lat później, gdy w eliminacjach do EURO 2024 przegraliśmy z Albańczykami 2:0. Szczególnie bolesny był gol Jasira Asaniego, który z prawej strony oddał wyśmienity strzał z dystansu, rozbijając morale naszej kadry. Polakom udało się awansować na turniej po meczu barażowym z Walią, jednak niesmak pozostał. Szczególnie, gdy Albania zdominowała grupę kwalifikacyjną, zdobywając 15 punktów w 8 meczach, wyprzedzając Czechów i wówczas trzecią — Polskę.

Z ówczesnej albańskiej jedenastki aż 10 zawodników dostało powołanie na marcowe baraże! Przez niemal 3 lata skład uległ bardzo niewielkim zmianom, a przecież ci zawodnicy sprawiali największe kłopoty Polakom podczas eliminacji do EURO 2024. Wówczas Albania zachwycała swoją odwagą, nienagannym stylem oraz skutecznością, jak na reprezentację, bądź co bądź, drugorzędną. Dzisiaj, wśród opinii publicznej w Polsce widać mało obaw o wynik tego meczu. Miejmy jednak na uwadze to, iż co prawda nasza drużyna narodowa wygląda lepiej niż 3 lata temu, jednak Albańczycy raczej nie osłabili się znacząco, przynajmniej na papierze.
Doświadczenie ponad eksperymenty
Średnia wieku reprezentacji Albanii to nieco ponad 28 lat. Dominują gracze urodzeni głównie na przełomie stuleci w przedziale wiekowym 22-34 lata, a i tych skrajnych wiekowo jest bardzo niewielu. Konsekwencja może przejawiać się przede wszystkim dobrymi rezultatami w ostatnich latach, a także renomą klubów, w których na co dzień występują Albańczycy.

Pozycja bramkarza jest całkiem solidnie zabezpieczona przez Thomasa Strakoshę. Golkiper AEK-u Ateny zanotował w tym sezonie komplet minut w lidze greckiej oraz Lidze Konferencji. Klubowy trener dawał mu odpocząć jedynie w lokalnych meczach pucharowych. 31-latek to bramkarz obyty w klubach z ligi włoskiej i angielskiej. Od 2023 roku jest pewną „jedynką” w kadrze, a ewentualny brak wyjścia w podstawowej jedenastce byłby dla wielu ogromnym zaskoczeniem. Szczególnie, gdy albańscy rezerwowi to gracze rozgrywek rodzimych oraz zaplecza niemieckiej Bundesligi. Doświadczenie odegra tu najpewniej ważną rolę.
Zaskoczenie w defensywie?
Możliwe, bowiem do kadry został powołany Bujar Pllana — niedawny bohater Lechii Gdańsk z meczu przeciwko Pogoni Szczecin. Występ w podstawowej jedenastce niewykluczony, choć bardzo wątpliwy, szczególnie że 24-latek dopiero od niedawna posiada obywatelstwo albańskie (wcześniej reprezentował młodzieżowe drużyny Kosowa) i jest to jego debiutanckie powołanie do seniorskiej reprezentacji.
Przyjrzyjmy się jednak jak w praktyce może wyglądać linia defensywna Albanii. Bałkańczycy znani są z ustawienia z czwórką obrońców, więc na taki wariant postawi selekcjoner tej reprezentacji. Po prawej stronie najprawdopodobniej zobaczymy doświadczonego Elseida Hysaja, któremu brakuje jednak regularności w Lazio. Alternatywą dla niego może okazać się najstarszy zawodnik kadry — Ivan Balliu, który również ma problem z przebiciem się do podstawowej jedenastki hiszpańskiego Rayo Vallecano. Obaj wiekowi, obaj notują stosunkowo mało minut na boisku w tym sezonie. Idealna okazja do wykorzystania dla naszych dynamicznych skrzydłowych.

Środek defensywy jest zdecydowanie lepiej zabezpieczony. Tutaj z pewnością możemy liczyć na występ kapitana reprezentacji — Berata Djimsitiego. Zawodnik Atalanty Bergamo od ponad 7 lat jest jednym z kluczowych obrońców włoskiego zespołu. W tym sezonie zgromadził 27 meczów w Serie A oraz 10 w Lidze Mistrzów. Obok niego wyłania się dwóch kandydatów. Ardian Ismajli to podstawowy gracz Torino, a Arlind Ajeti reprezentuje drugoligowe tureckie Bodrum. Zdecydowanie lepszą regularnością w tym sezonie może pochwalić się ten drugi, jednak w gorszej lidze. Ismajli z kolei jest rotacyjnym podstawowym stoperem we włoskiej drużynie. Obaj mają podobne warunki fizyczne, ale to Ismajli wydaje się mieć delikatną przewagę — zagrał w wygranym meczu przeciwko Polsce w 2023 roku.
Na lewej stronie obrony najbardziej oczywistym wyborem jest Mario Mitaj z saudyjskiego Al-Ittihad. Najmłodszy zawodnik kadry Albanii w kontraście do wiekowych defensorów może okazać się strzałem w dziesiątkę. Potrafi pełnić ofensywne funkcje lewego pomocnika. To atut, który wyróżnia również naszych graczy, występujących na bokach. Matty Cash będzie miał bardzo wymagającego, dynamicznego rywala na przeciwległej pozycji.
Środek pola ze znanymi nazwiskami
Albania ostatnio przyzwyczaiła swoich kibiców do formacji z trzema środkowymi pomocnikami, stawiając na sprawdzone trio w postaci: Juljan Shehu, Kristjan Asllani oraz Qazim Laci. Ten pierwszy jest znany szczególnie polskim kibicom z występów w barwach Widzewa Łódź. W przypadku wątpliwej dyspozycji jego klubu występ może być zagrożony, a Shehu ma konkurenta w postaci Ylbera Ramdaniego, który jest podstawowym zawodnikiem włoskiego Lecce. Na tą pozycję przymierzany może być też młody Adrion Pajaziti z Hajduka Split, który jest przyszłością reprezentacji Albanii.

Prawdopodobnie o pozycję w składzie nie musi drżeć aktualnie najgorętsze albańskie nazwisko na rynku piłkarskim — Kristjan Asllani. Zawodnik Besiktasu jeszcze do niedawna rywalizował o pozycję w składzie Interu Mediolan z Piotrem Zielińskim. 24-latek praktycznie od początku kariery gra we włoskich klubach. Dopiero w styczniu tego roku udał się na półroczne wypożyczenie z Nerrazzurich do Turcji. Pewniak do miejsca w podstawowej jedenastce.
Jako trzeci na boisku może pojawić się doświadczony gracz Rizesporu — Qazim Laci. 44 mecze w reprezentacji, bogata kariera w takich klubach jak Olympiakos Pierus, Sparta Praga, czy APOEL Nikozja, 4 bramki i 6 asyst w tym sezonie ligi tureckiej. Niebezpieczny ofensywny pomocnik, na którego trzeba uważać. Konkurencja w składzie silna, ale znany z Legii Warszawa Ernest Muci ma problem z regularnością w reprezentacji, natomiast młody gracz Ipswich — Anis Mehmeti — nie ma potrzebnego doświadczenia w drużynie narodowej. Laci wydaje się więc optymalną opcją, choć ławka rezerwowych na tej pozycji może być imponująca. Muci i Mehmeti według portalu Transfermarkt są w sumie wyceniani na 25 milionów euro!
Na kogo uważać w polu karnym?
Chyba z tym Albania może mieć największy problem. Żaden ze stricte ofensywnych graczy tej reprezentacji nie zachwyca skutecznością. Koszmar Polaków — Jasir Asani — nie jest już tak skuteczny i regularny jak 3 lata temu. Albert Hoxha to zaledwie rezerwowy napastnik Dynama Zagrzeb, który w reprezentacji w 21 meczach zdobył zaledwie jedną bramkę. Armando Broja to talent niewypał z Chelsea, który regularnie okupuje ławkę w bardzo słabym w tym sezonie Burnley. Jedynym w miarę przyzwoicie spisującym się snajperem jest napastnik amerykańskiego Austin — Myrto Uzuni. Jednak i on do tej pory w 5 meczach MLS w 2026 roku zdołał strzelić zaledwie jednego gola. Jest to najbardziej problematyczna formacja Albanii. Przy bardzo dobrej formie naszych obrońców Albańczycy nie powinni stanowić ogromnego zagrożenia pod polem karnym.

Albania do pokonania?
To raczej pytanie retoryczne. Albańczycy mogą pochwalić się doświadczoną i solidną defensywą, jednak im dalej w głąb pola tym gorzej. Najbardziej może nas cieszyć słaba dyspozycja ich napastników oraz problemy z regularną grą w klubach niektórych z podstawowych graczy. Należałoby skutecznie wykorzystywać nieogranych i wiekowych prawych obrońców do pojedynków sprinterskich. Ciężej może być w środku, gdzie Albania ma naprawdę doświadczony personel defensywny. Ponadto, wobec niefrasobliwości albańskich napastników należy spodziewać się prób strzałów z dystansu, które z pewnością przetestują naszego golkipera oraz ustawienie obrony.
Pomimo, że Albania dysponuje bardzo podobnym składem do tego sprzed 3 lat nie musimy się jej zanadto obawiać. To bardzo nierówna i nieprzewidywalna drużyna, co może odbić się zarówno negatywnie, jak i pozytywnie na polskich zawodnikach. Bądźmy jednak szczerzy: zwycięstwo nad Albanią nic nam nie powie, gdyż jest to rywal na ten moment gorszy zarówno od Ukrainy, jak i nawet pogrążonej w kryzysie Szwecji. Pozostaje trzymać kciuki za Biało-Czerwonych już w jutro o 20:45.
