fot. Lokal_Profil | CC BY-SA 2.5 (modyfikowane)

Piłkarscy emigranci #3 – masowe przeprowadzki polskich piłkarzy do MLS

W poprzednich częściach cyklu zajmowaliśmy się przeszłością polskich zawodników na boiskach amerykańskich. Ta destynacja stała się jednak wyjątkowo popularna dopiero w ostatnich latach. Na bazie sukcesu Przemysława Frankowskiego, ale przede wszystkim niektórych zagranicznych piłkarzy, udało się spopularyzować MLS na tyle, aby transfer za ocean nie był obiektem drwin, lecz realnym kierunkiem rozwoju zawodowego.

Doświadczony bramkarz w rozpaczliwym zespole

Liga amerykańska miała polskiego przedstawiciela również na pozycji golkipera! Przemysław Tytoń w 2019 roku opuścił hiszpańskie Deportivo La Coruña na rzecz FC Cincinnati. W Ohio spędził łącznie trzy lata, zaliczając 45 spotkań i zachowując 11 czystych kont. Niestety, w pierwszym sezonie jego zespół zajął ostatnie miejsce w Konferencji Wschodniej, tracąc aż 13 punktów do przedostatniego Orlando City!

Tytoń wywalczył miejsce w podstawowym składzie dopiero w drugiej połowie sezonu 2019. W 15 występach wpuścił 30 goli. Ogólnie drużyna Cincinnati straciła ich aż 75! Bilans bramkowy wynosił — 44… Polak pozostał w klubie i w sezonie 2020 bronił dostępu do bramki w MLS dziewięciokrotnie. Wpuścił 14 goli i zaliczył 3 czyste konta. Jego drużyna straciła 36 goli i zajęła ostatnie miejsce, tracąc „jedynie” pięć punktów do przedostatniego DC United. Cincinnati nieustannie szorowało po dnie.

fot. Hayden Schiff | CC BY 2.0 (modyfikowane)

Rok 2021 był równie nieudany co poprzednie. Ponownie ostatnie miejsce drużyny z Ohio w Konferencji Wschodniej i bilans goli — 37. Tytoń rozegrał wówczas 15 meczów. Pod koniec tamtego sezonu w Cincinnati doszło do znacznej zmiany personalnej. Wśród kilkunastu piłkarzy odchodzących z klubu był polski bramkarz, który zmienił barwy na holenderskie Twente. Co ciekawe, nowa aranżacja składu przyniosła efekt — zespół uplasował się w 2022 roku na 5. miejscu swojej konferencji!

Po USA wyszedł na piłkarskie salony

W 2020 roku do MLS przybyło z Polski dwóch obiecujących piłkarzy. Pierwszym z nich był aktualnie bardzo dobrze znany Adam Buksa, kupiony za ponad 4 miliony euro z Pogoni Szczecin. 23-letni napastnik przeniósł się do New England Revolution — zespołu ze środka tabeli Konferencji Wschodniej. Covidowy rok okazał się całkiem przystępny w wykonaniu Buksy. W 24 meczach MLS strzelił 6 goli i miał 2 asysty, a jego zespół skończył zmagania na półfinale play-offów ligi!

fot. Piotr Dziurman

Kolejny rok był jeszcze lepszy! Rozegrał on aż 32 mecze dla drużyny z Massachusetts. Strzelił 17 goli i zanotował 4 asysty, dzięki czemu New England Revolution uplasowało się na 1. miejscu w tabeli swojej konferencji. Ostatecznie polegli oni w ćwierćfinale przeciwko New York City. Buksa stał się gwiazdą zespołu, otrzymując również szansę w debiutanckim spotkaniu reprezentacji Polski we wrześniu 2021 roku przeciwko Albanii. W połowie 2022 roku wrócił do Europy, zasilając za 6 milionów euro francuskie Lens. To idealny przykład, gdy MLS rzeczywiście przyniosło rozpoznawalność i sukcesy sportowe polskiemu zawodnikowi.

Zmarnowana kariera obiecującego snajpera

Piłkarzem, który zaginął w akcji po przygodzie w MLS, był Jarosław Niezgoda, który na początku 2020 roku przeszedł za 3,5 miliona euro z Legii Warszawa do Portland Timbers. Sezon otwarcia zaliczył umiarkowanie udany — strzelił 6 goli, a jego drużyna dobrnęła do 1/8 finału play-offów. Rok później zdobył zaledwie 3 bramki w 17 meczach, lecz do sierpnia zmagał się z kontuzją. Natomiast jego zespół zaliczył znakomity sezon, zostając wicemistrzem MLS! Niezgoda przez fazę zasadniczą odgrywał jednak rolę rezerwowego.

fot. Pamela Rentz | CC BY-NC-SA 2.0 (modyfikowane)

Najlepszym okresem za oceanem był dla niego rok 2022. Wówczas były gracz Legii rozegrał 30 meczów w lidze, strzelając 9 bramek! Był to jednak słabszy sezon dla jego drużyny, której zabrakło jednego punktu do kwalifikacji do play-offów… W 2023 roku Niezgoda miał chyba najgorszy okres podczas swojej amerykańskiej przygody. Zdobył w 20 meczach (zazwyczaj wchodząc z ławki) zaledwie jedną bramkę. 22 sierpnia tegoż roku doznał kontuzji, która wyeliminowała go na ponad 2 lata! W sierpniu 2025 roku przeszedł do Pogoni Siedlce, gdzie do tej pory rozegrał zaledwie 3 mecze. Upadek swego czasu bardzo obiecującego zawodnika…

Stromy zjazd formy polskiego napastnika

W 2021 roku do grona piłkarskich emigrantów w MLS dołączył Patryk Klimala. Jego transfer z Celticu Glasgow do New York Red Bulls opiewał na kwotę 4,4 miliona euro! Dzisiaj kojarzony głównie z nieudanymi przygodami w Śląsku Wrocław napastnik miał całkiem niezłe liczby u swojego amerykańskiego pracodawcy. W ciągu dwóch sezonów rozegrał 59 meczów w MLS, strzelając 13 bramek i notując 10 asyst. Jego drużyna spisywała się przyzwoicie, regularnie wchodząc do fazy play-off.

fot. Alexisrael |CC BY-SA 2.0 (modyfikowane)

Ambicje nowojorczyków sięgały jednak wyżej aniżeli 8 goli na sezon. Sprowadzenie nowego napastnika zimą 2023 roku spowodowało, iż Klimala dostał wolną rękę, aby klub opuścić. Tak też się stało. Polak przeniósł się do izraelskiego Hapoelu Beer Sheva. Od tamtej pory jego statystyki były bardzo rozczarowujące. Sezon 2024/25 był jedynym w miarę udanym, gdy Polak regularnie zdobywał gole dla australijskiego Sydney FC. Jego przygoda w USA jest więc znacznie bardziej udana aniżeli ta Niezgody, ale jednocześnie nie przyczyniła się do mocnego transferu jak w przypadku Buksy.

Oblężenie Charlotte

2022 to istna fala polskich piłkarzy, wytransferowana do jednego klubu. Było nim Charlotte FC, do którego w tym czasie dołączył za niemal 2,5 miliona euro Kamil Jóźwiak. W barwach Charlotte rozegrał on dwa sezony, notując występy raczej przeciętne. W 2022 roku nie zdobył ani jednego gola, natomiast w kwietniu 2023 roku doznał urazu. Po powrocie okupował głównie ławkę rezerwowych. Natomiast Charlotte skończyło dwa sezony z rzędu na 9. miejscu w tabeli Konferencji Wschodniej. 1 lutego 2024 roku przeniósł się do hiszpańskiej Granady, gdzie jego kariera przeszła jeszcze gorszy okres.

fot. Yuliia Cherkasova

Równie przeciętnie spisywał się wówczas bardzo młody Jan Sobociński. Do Charlotte FC przeszedł co prawda w lipcu 2021 roku, ale został on od razu wypożyczony do ŁKS-u Łódź na kolejne pół roku. Do USA przeniósł się właśnie z tego klubu za niemal 2 miliony euro. Zespół z Karoliny Północnej aktywnie poszukiwał obiecujących polskich zawodników; takim miał też się stać Sobociński. Większość pobytu spędził jednak poza kadrą, miewając lepsze okresy, choć najczęściej podnosił się z ławki rezerwowych. Dzień przed odejściem Jóźwiaka zamienił on barwy na Gianninę. Obiecujący polski stoper nie dostawał wiele szans nawet w drugiej lidze greckiej! Na ten moment znalazł swoje miejsce w drugoligowym Rekordzie Bielsko-Biała.

Największym wygranym spośród polskiego trio z Charlotte był zdecydowanie Karol Świderski, sprowadzony za niemal 5 milionów euro z PAOK-u Saloniki. Pierwszy sezon i 10 goli w lidze, w drugim 12 goli — satysfakcjonował skutecznością, ale potrafił też dograć dokładną piłkę, co przełożyło się na 11 asyst w ciągu dwóch sezonów MLS. W międzyczasie udał się jeszcze na nieudane wypożyczenie w rundzie jesiennej 2023 roku do Hellasu Verona. Ostatnie mecze w barwach Charlotte rozegrał w pierwszej połowie 2024 roku. Trafił wówczas do bramki siedmiokrotnie. Etatowy reprezentant Polski z pewnością miał w Ameryce jeden z najlepszych okresów w swojej karierze. Świadczy o tym również bardzo dobra forma w drużynie narodowej. Odszedł w styczniu 2025 roku do greckiego Panathinaikosu za 2 miliony euro. Od tamtej pory pokazuje się z dobrej strony, ale brakuje mu swego rodzaju „amerykańskiego błysku”.

fot. Piotr Dziurman

Z trojga wyżej wymienionych zawodników najlepiej wyszedł więc Karol Świderski, który był bardzo znaczącym zawodnikiem dla Charlotte FC. Gorzej wypadli Jóźwiak i Sobociński, którzy podczas pobytu w USA zaprzepaścili w pewnym stopniu swoje obiecujące kariery. W Stanach Zjednoczonych raz się wygrywa, a raz się przegrywa.

Cudowny sezon Mateusza Bogusza

2023 to rok, gdy do MLS również przybyło trzech polskich zawodników. Pierwszym z nich był dobrze znany Mateusz Bogusz — wychowanek Ruchu Chorzów, który zamienił angielskie Leeds na Los Angeles FC za milion euro. W amerykańskiej lidze spędził dwa lata. Pierwszy rok był stosunkowo udany, choć nie tak spektakularny, jak następny. W sezonie 2023 miał okazję grać w jednym zespole z takimi zawodnikami jak Carlos Vela oraz Giorgio Chiellini! Regularne występy pozwoliły mu wygodnie zadomowić się w Kalifornii, a LA FC zajęło 3. miejsce w Konferencji Zachodniej, przegrywając z Columbus Crew dopiero w finale play-offów.

fot. mrogowski_photography

Z pewnością napędziło to Bogusza, który rok później zanotował znakomite liczby w MLS. Można zaryzykować stwierdzenie, iż 2024 w jego wykonaniu był najlepszym indywidualnym sezonem Polaka w historii występów naszych graczy w lidze amerykańskiej. Bogusz grał zazwyczaj na pozycji numer „9”, choć trener pozwalał sobie rotować Boguszem również w linii pomocy. Dzięki ofensywnym predyspozycjom zdobył on 16 bramek i zanotował 8 asyst w 36 rozegranych meczach. Los Angeles FC zajęło pierwsze miejsce w Konferencji Zachodniej, wyprzedzając o jedno oczko lokalnego rywala z Miasta Aniołów — Galaxy. Ostatecznie to Galaktyczni wygrali całą ligę, a drużyna Polaka zakończyła zmagania na półfinałach. Dzięki znakomitemu sezonowi Bogusz wywalczył transfer do ligi… meksykańskiej! W styczniu 2025 roku przeniósł się za 8,5 miliona euro do Cruz Azul. Od tamtej pory nie błyszczy tak jak kiedyś, choć jest bliski powrotu do MLS.

Wysyp transferowy w 2023 roku

Drugim z Polaków, którzy udali się za ocean w 2023 roku, był doświadczony Mateusz Klich. Po bardzo dobrych sezonach w Leeds 32-latek chciał sprawdzić swoich sił na pozaeuropejskim podwórku. Został więc sprowadzony za darmo do DC United, gdzie notował mecze lepsze i gorsze, ale regularnie meldował się w podstawowej jedenastce zespołu z Waszyngtonu. Jego drużyna była jednak średniakiem ligi, który zazwyczaj okupował miejsca niepremiowane awansem do fazy zasadniczej. Ambicje Klicha, pomimo zaawansowanego wieku, sięgały jednak wyżej. Postanowił przenieść się on do bardzo obiecującego, rozwijającego się klubu — Atlanty United. Zmienił barwy w grudniu 2024 roku, lecz dla klubu z Georgii rozegrał jedynie pół sezonu. Latem 2025 roku wrócił do Polski, a konkretnie do Cracovii.

fot. Maciej Gillert

Sebastian Kowalczyk to zawodnik, który przeszedł do MLS i na razie tam pozostał (z krótką przerwą w Pogoni Szczecin). Wychowanek drużyny z województwa zachodniopomorskiego postanowił sprawdzić się w Houston Dynamo, w którym gra do dziś (choć na dniach możliwy jest jego powrót do Ekstraklasy). W 2023 roku był piłkarzem, który stosunkowo rzadko pojawiał się na boisku, natomiast 2024 przyniósł mu regularną grę w Teksasie. Jako ofensywny pomocnik (lub z rzadka napastnik lub skrzydłowy) spisywał się bardzo przyzwoicie, odkąd wywalczył miejsce w podstawowym składzie. Zespołowo Houston Dynamo nie było czołówką tabeli, jednak jego transfer do lepszego klubu wydawał się coraz bardziej prawdopodobny. Niestety w drugiej połowie 2025 roku stracił miejsce w podstawowym składzie i po tegorocznym sezonie nie został uwzględniony w drafcie teksańskiej drużyny. Po 86 meczach w amerykańskim teamie miał na koncie 7 goli oraz 3 asysty.

Etatowi reprezentanci w MLS

Na początku 2024 roku ligę amerykańską wybrał reprezentant Polski Bartosz Slisz. Były legionista udał się za ponad 3 miliony euro do Atlanty United, gdzie grał do stycznia 2026 roku. Był pewnym ogniwem w środku pola swojej drużyny, której w zeszłym sezonie udało się nawet zakwalifikować do półfinału MLS, co było dużym osiągnięciem jak na zaledwie 10-letni klub. Slisz to gwarant solidności nie tylko w Atlancie, ale również jest wciąż jednym z pierwszych wyborów selekcjonera w drużynie narodowej.

fot. Piotr Dziurman

Karierę w MLS chciał również rozwinąć młody Dominik Marczuk, który w sierpniu 2024 roku przeszedł z Jagiellonii Białystok do Realu Salt Lake za 1,5 miliona euro. Jego gra w jednej z czołowych drużyn Konferencji Zachodniej odbiegała jednak od znakomitej formy, jaką prezentował w Dumie Podlasia. W Utah spędził równo rok, po czym udał się na wypożyczenie do Cincinnati, w którym rozegrał tegoroczną rundę jesienną. Cincinnati odpadło z play-offów dopiero w półfinale przeciwko Interowi Miami, ale Marczuk w klubie odgrywał rolę epizodyczną. Ba, nie rozegrał ani jednej minuty w fazie zasadniczej. Na nowy rok prawdopodobnie rozpocznie zmagania MLS ponownie w Realu Salt Lake, chyba że inny klub wyciągnie pomocną dłoń podczas zimowego okna transferowego.

W 2024 roku z pewnością wielu kibicom umknął transfer młodego Dawida Bugaja do CF Montreal. Kanadyjska drużyna pozyskała go z włoskiego SPAL. Początkowo Bugaj regularnie grzał ławkę rezerwowych, jednak od początku kwietnia 2025 roku regularnie meldował się na boisku, najczęściej w podstawowym składzie! Obrońca rozegrał bardzo przyzwoite rozgrywki, choć jego drużyna zajęła dopiero 13. miejsce w Konferencji Wschodniej. Aktualnie jest kontuzjowany, jednak po wyleczeniu urazu powinien wrócić do treningów z zespołem, a jego kontrakt obowiązuje do końca przyszłego roku.

fot. Montrealyul | CC BY-SA 4.0 (modyfikowane)

W 2025 roku jedynym transferem Polaka do MLS było przejście Wiktora Bogacza z Miedzi Legnica do New York Red Bulls za 2 miliony euro. Oficjalnie jest to najdroższy transfer wychodzący w historii 1. ligi! Nowojorczycy z pewnością widzieli w napastniku ogromny potencjał, który chcieli wykorzystać do późniejszej sprzedaży zawodnika za jeszcze grubsze miliony. Młodzieżowy reprezentant Polski nie dostał jeszcze na tyle wiele szans, aby go porządnie zweryfikować, ale jego kontrakt obowiązuje do końca 2028 roku, więc ma on wystarczająco dużo czasu, aby stać się gwiazdą nie tylko MLS, ale również polskiej piłki.

MLS wyrasta na rozwojowy kierunek?

Czy w niedalekiej przyszłości zobaczymy kolejnych Polaków w MLS? Niewykluczone, bowiem liga wyrasta na jedną z czołowych pozaeuropejskich. Inwestycje poczynione przez poszczególne kluby, a także zaangażowanie zarówno biznesowe, jak i kibicowskie w dalszym ciągu jest w Stanach Zjednoczonych rozwijane. Infrastruktura stadionowa często przewyższa standardy europejskie, a dzięki zbliżającemu się mundialowi cały świat będzie mógł przekonać się o determinacji USA do stania się kolejną potęgą piłkarską. Przykłady polskich transferów w ostatnich latach dobitnie to pokazują. Przecież Bartosz Slisz, Mateusz Bogusz lub Przemysław Frankowski nie są postaciami anonimowymi dla przeciętnego kibica.

Kierunek ten udowadnia również, iż dla młodych piłkarzy jest to konkretna opcja rozwoju, a nie przysłowiowy skok na kasę. Wiktor Bogacz to zawodnik, który ma potencjał stać się przyszłą gwiazdą seniorskiej reprezentacji. Przykład ten pokazuje, iż amerykański skauting stoi na wysokim poziomie, gdy rozpoznawalny klub z tamtejszej ligi sięga po zawodnika z zaplecza Ekstraklasy. Ta konkurencja dla Europy, która nie wyszła choćby Chinom lub Indiom, może opłacić się Amerykanom. Jesteśmy w momencie, w którym MLS przestało być lekceważone.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *