Śląski finał Pucharu Polski — zapowiedź majówki w Warszawie
Już w najbliższą sobotę — 2 maja — dwie drużyny z województwa śląskiego — Górnik Zabrze i Raków Częstochowa — spotkają się w finale Pucharu Polski na PGE Narodowym w Warszawie. Obie drużyny miały w tym sezonie wzloty i upadki, ale kto jest faworytem tego spotkania?
Droga z Częstochowy do Warszawy
Zanim jednak oba zespoły dotarły do finału, czekała je długa przeprawa przez poprzednie rundy. Raków, jako drużyna grająca w Lidze Konferencji, zaczął rozgrywki pucharowe dopiero w 1/16. Na Częstochowian od razu czekał start z wysokiego C, a dokładnie mecz z, będącą wtedy w formie Cracovią. Raków wygrał jednak aż 3:0 i, jak się potem okazało, był to ich jedyny mecz w drodze do finału bez straty bramki. Potem drużyna z Częstochowy pojechała na 1/8 do Wrocławia, gdzie wygrali 2:1, ustanawiając wynik dopiero w 75. minucie. Był to ostatni mecz pucharowy Rakowa pod wodzą Marka Papszuna.

Na wiosnę, już pod wodzą Łukasza Tomczyka, ekipa z Częstochowy pojechała na wyjazd do Świdnika, na spotkanie z rewelacją tego sezonu Pucharu Polski, czyli miejscową Avią. I tam było blisko kolejnej niespodzianki z drużyną gospodarzy w roli głównej — regulaminowy czas gry zakończył się wynikiem 1:1 po bramce Avii w 93. minucie. Raków finalnie ustanowił wynik na 2:1. Także w 93. minucie, ale już podczs dogrywki. W półfinale miał za to miejsce prawdziwy rollercoster w Częstochowie. Raków podejmował w nim rewelacyjny w tym sezonie GKS Katowice, a mecz był chyba najlepszym spotkaniem sezonu w PP. Rozgrywka, która potrzebowała dogrywki zakończyła się wynikiem 4:4 i karnymi, a przecież jeszcze w 93. minucie Raków był blisko awansu wygrywając 3:2.

Droga z Zabrza do Warszawy
Droga Górnika do finału była trochę dłuższa. Zabrzanie zaczęli rozgrywki pucharowe już we wrześniu. A ich droga do finału w Warszawie zaczęła się… również w stolicy. Dokładniej to w podwarszawskim Legia Training Center, gdzie Górnik bez problemu pokonał drugą drużynę Wojskowych 3:0. Potem dwie rundy z rzędu na górników czekały wyjazdy do Trójmiasta: najpierw październikowa wyprawa do Gdyni i zwycięstwo 2:1 z Arką, potem grudniowy wyjazd do Gdańska i bezproblemowe 3:1 z Lechią.

Wiosna w Zabrzu zaczęła się trochę gorzej jeśli chodzi o rozgrywki ligowe. Ale jednak w Pucharze Ślązacy nie stracili impetu. W meczu ćwierćfinałowym pojechali na wyjazd do Poznania, gdzie czekał rozpędzony Kolejorz. I to Lech był faworytem tego meczu. Po wyrównanym spotkaniu to jednak goście zabrali awans do domu, ustanawiając wynik na 1:0 już w 42. minucie. W półfinale czekała na nich drużyna, która stała przed szansą powrotu na szczyt po 12 latach. Bydgoski Zawisza podejmował u siebie w kwietniu Górnika. I choć mecz był wyrównany to Zabrzanie dowieźli do końca wynik 1:0. Tym samym awansowali do finału Pucharu Polski, nie grając po drodze żadnego meczu jako gospodarz.
Forma przed najważniejszym meczem sezonu
Obie drużyny przechodziły w tym sezonie przez najróżniejsze etapy. Górnik do pewnego momentu sezonu był głównym kandydatem do mistrzostwa, głównie gdy wszyscy wielcy mieli zadyszkę w rundzie jesiennej. Swój pierwszy mecz w sezonie przegrali dopiero w listopadzie i od tamtego momentu wpadli w bardzo nierówną formę, przeplatając przez kilka kolejek remis na zmianę z porażką i tylko jednym zwycięstwem ligowym w sześciu kolejkach. Forma wróciła jednak w kluczowym momencie, czyli na mecz ćwierćfinałowy z Lechem. Od tamtego momentu Górnik nie przegrał żadnego z ośmiu rozegranych meczów (7 meczów ligowych i 1 pucharowy) zaliczając w nich bilans 5 zwycięstw i 3 remisów. W formie są zdecydowanie obrońcy Górnika, czyli Rafał Janicki i Paweł Bochniewicz, którzy ustanawiali wynik w trzech ostatnich meczach, a także bramkarz Marcel Łubik, który dzięki dobrej formie trafił do młodzieżowej reprezentacji Polski.

Dla Rakowa ten sezon był jeszcze bardziej zawirowany. Latem Częstochowianie nie mogli połączyć gry w Europie z krajowymi rozgrywkami. A gdy już doszło do ustatkowania, doszło też do zmiany trenera po wykupieniu Marka Papszuna przez Legię. Trener Łukasz Tomczyk doprowadził do wyrównania formy, choć związane być to może również z odpadnięciem z Ligi Konferencji. Ostatni mecz na krajowym podwórku Raków przegrał w połowie marca z… Górnikiem. Od tego momentu w sześciu meczach krajowych Medaliki 3 razy wygrały i tyle samo razy zremisowały. Jonatan Braun Brunes w ostatnich 4 meczach strzelał po bramce, a dobrą formę w bramce złapał Oliwier Zych, dla którego dodatkową motywacją w finale może być delegacja klubu z którego jest wypożyczony, czyli Aston Villi.

Kto więc wygra?
Patrząc na miejsce w tabeli, bezpośrednie pojedynki w tym sezonie i formę drużyn oraz indywidualności faworytem w Warszawie jest raczej Górnik Zabrze. Górnicy potrafili rozwiązać problem z zadyszką w środku sezonu, wyrównali formę i nadal liczą się w walce o mistrzostwo. Mają też drugą najlepszą defensywę w lidze. Jednak finał Pucharu Polski rządzi się swoimi prawami. Po zeszłorocznym 4:3 w finale Legii z Pogonią, już chyba żaden wynik w finale nie zaskoczy. Tym bardziej, że Raków potrafił już zaskakiwać wszystkich w finale. Czeka nas zdecydowanie ciekawe sobotnie popołudnie z polską piłką.
