fot. Rolandhino1 | CC BY-SA 4.0 (modyfikowane)

Czy stać nas na sprawienie niespodzianki? Analiza reprezentacji Szwecji przed finałem baraży

Po wyrównanym pojedynku z Albanią na PGE Narodowym, na drodze reprezentacji Polski do awansu na mundial staną Szwedzi. Mimo fatalnej kampanii w eliminacjach do Mistrzostw Świata, Niebiesko-żółci byli w stanie pewnie pokonać Ukrainę w półfinale baraży. Jak Graham Potter przywrócił wiarę narodu w reprezentację i czy stać nas na sprawienie sensacji w Solnie?

Gwiazdy nie pomogły

Ostatnie miesiące były dla Szwedów wyjątkowo ciężkie. Nikt nie zakładał, że reprezentacja prowadzona przez Jona Dahla Tomassona będzie w stanie zakończyć eliminacje do mundialu na ostatnim miejscu w grupie z dorobkiem 2 punktów. Co więcej, kadra z takimi gwiazdami jak Viktor Gyökeres, czy Alexander Isak zdobyła zaledwie 4 bramki we wszystkich spotkaniach. Jesienne wyniki okazały się decydujące, a w rezultacie Tomasson został zwolniony jeszcze przed końcem eliminacji.

fot. Rolandhino1 | CC BY-SA 4.0 (modyfikowane)

Kluczowa dla Skandynawów okazała się Liga Narodów. Reprezentacja Szwecji wygrała swoją grupę w Dywizji C, co utrzymało ją przy życiu w kontekście walki o mundial. Nowe zasady wprowadzone przez UEFA zakładają, że zwycięzcy grup turnieju mają zagwarantowane miejsce w barażach w przypadku ukończenia eliminacji na miejscach niższych niż drugie.

Nowy rozdział

20 października szwedzka federacja ogłosiła nowego selekcjonera pierwszej kadry. Został nim były szkoleniowiec takich zespołów jak Brighton, West Ham United czy Chelsea Londyn — Graham Potter. Anglik początkowo związał się z kadrą Trzech Koron umową krótkoterminową, jednak na początku marca federacja przedłużyła kontrakt szkoleniowca do 2030 roku.

fot. jamesboyes | CC BY 2.0 (modyfikowane)

Początki pracy Pottera nie zwiastowały drastycznych zmian w grze ekipy niebiesko-żółtych. W swoim debiucie podopieczni Anglika przegrali z reprezentacją Szwajcarii 4:1, a eliminacje zamknęli remisem 1:1 ze Słowenią.

Punkt zwrotny

Po tak fatalnych eliminacjach mało kto wierzył, że Szwedzi uporają się z reprezentacją Ukrainy w półfinale baraży. Co więcej, Potter nie mógł liczyć na Alexandra Isaka, który leczy uraz doznany pod koniec 2025 roku. Odpowiedzialność na swoje plecy wziął drugi snajper reprezentacji Szwecji — Viktor Gyökeres. Napastnik londyńskiego Arsenalu ustrzelił Ukraińcom hat-tricka, zapewniając kadrze awans do finału baraży. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:3.

Mecz z Ukrainą był wyjątkowy nie tylko ze względu na jego wagę. Spotkanie było pierwszym zwycięstwem reprezentacji Szwecji pod wodzą Grahama Pottera. Kadra przerwała tym samym ponad 9-miesięczną serię bez triumfu. Zmianie uległ także sposób gry i formacja zespołu Trzech Koron. W meczach ze Szwajcarią i Słowenią nowy szkoleniowiec stawiał na tradycyjne 1-4-4-2, jednak w starciu o finał baraży reprezentacja Szwecji wyszła w ustawieniu 1-3-4-2-1.

Problemy z kontuzjami

Poza wcześniej wspomnianym Alexandrem Isakiem kadra Szwecja toczy obecnie inne boje z urazami wewnątrz kadry. Największym osłabieniem Szwecji jest nieobecność jej podstawowego stopera — Isaka Hiena. 27-letni zawodnik Atalanty Bergamo opuścił boisko w meczu z Ukrainą w 37. minucie. Kontuzja mięśniowa okazała się na tyle poważna, iż Szwed zmuszony był opuścić zgrupowanie w sobotę. Naturalnym zastępstwem dla Hiena jest o trzy lata starszy gracz hiszpańskiej Celty Vigo — Carl Starfelt.

fot. Rolandhino1 | CC BY-SA 4.0 (modyfikowane)

Jeśli chodzi o pozytywy, to do pełnej dyspozycji wraca Lucas Bergvall. 20-letni pomocnik grający na co dzień w Premier League ma za sobą blisko 3-miesieczną przerwę spowodowaną kontuzją kostki. W meczu z reprezentacją Ukrainy wszedł na boisko w 77. minucie. Bardzo możliwe, że w meczu z naszą reprezentacją otrzyma więcej czasu na boisku od angielskiego szkoleniowca.

Jakie nastawienie przed finałem baraży?

Mimo fatalnych eliminacji, w Szwecji panuje optymizm w kwestii awansu na Mistrzostwa Świata 2026. Mecz z Ukrainą zrodził w skandynawskim narodzie nadzieję, która może być w stanie doprowadzić ich do upragnionego turnieju. Zdaniem bukmacherów Szwedzi również są faworytami w starciu z naszą reprezentacją. Taka kolej rzeczy nie może dziwić, patrząc na to, w jakim stylu przebrnęliśmy przez Albanię na własnym stadionie. Co więcej, istotny może okazać się element historyczny, ponieważ ostatni raz nasza reprezentacja pokonała Szwedów na wyjeździe w 1930 roku. Głęboko wierzymy, że i w tym przypadku sprawdzi się powiedzenie, że „każda seria kiedyś się kończy”.

fot. Piotr Dziurman

Mecz z reprezentacją Szwecji o awans na mundial już dzisiaj o godzinie 20:45. Spotkanie zostanie rozegrane na Strawberry Arena w Solnie, a sędzia głównym spotkania będzie Słoweniec Slavko Vinčić. Czy waszym zdaniem Polska awansuje na mistrzostwa, kosztem faworyzowanych Szwedów?

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *