fot. vitleo

Mecz Unionu Berlin z Werderem Brema już za nami — pamiętacie Polaków, którzy grali w tych klubach?

Spotkanie miało ogromne znaczenie dla Unionu, ale zakończył się koszmarem. Berlińczycy przegrali u siebie z Werderem 1:4, choć prowadzili od 18. minuty. Marzenia o zwycięstwie prysły jednak już w 19. minucie, gdy czerwoną kartke otrzymał Schäfer. Osłabiony Union posypał się błyskawicznie, a goście z Bremy dobili rywala jeszcze przed przerwą. My natomiast, wracamy wspomnieniami do Polaków, którzy w tych barwach przeżywali własne wzloty i upadki. Gikiewicz, Bemben, Boenisch — oni znają smak tych emocji. Pamiętacie ich?

Rafał Gikiewicz

W Unionie Berlin spędził tylko dwa lata (2018 — 2020). Mimo tego, na zawsze zapisał się w historii klubu. To właśnie on w sezonie 2018/2019 wywalczył z drużyną awans do Bundesligi. Rozegrał wówczas wszystkie 34 mecze ligowe i aż 14 razy zachował czyste konto. Na boisku zostawiał serce. Kibice ze stolicy Niemiec zapamiętają na długo szczególnie 7 października 2018 roku, gdy w doliczonym czasie (94. minuta) strzelił gola głową w meczu z FC Heidenheim, dającego stołecznej drużynie remis. Tym samym został dziewiątym bramkarzem w historii 2. Bundesligi, który zdobył bramkę z gry. Dzięki niemu Union nie tylko przetrwał trudne momenty, ale również uwierzył, że stać go na wielkie rzeczy.

fot. Zagłębie Lubin

Sebastian Boenisch

Spędził w Werderze Brema pięć lat, rozgrywając ponad 80 meczów, w których strzelił 2 bramki i zanotował 9 asyst. Do dziś kibice w Zielono-białych z sentymentem wspominają jego dynamiczne rajdy lewą flanką, które potrafiły rozmontować szczelną defensywę przeciwnika, a także niesamowite zaangażowanie i serce, jakie wkładał w każdą minutę gry. Jego waleczność i determinacja na boisku były wówczas inspiracją dla całej drużyny i symbolem ducha Werderu.

Co więcej, Boenisch miał zaszczyt występować w Lidze Mistrzów. W sezonie 2008/2009 zanotował cztery występy w fazie grupowej prestiżowych rozgrywek, mierząc się z takimi zespołami jak Inter Mediolan, czy grecki Panathinaikos. To pokazuje jego solidność i wysoki poziom, na którym potrafił rywalizować z najlepszymi. Dziś, dla obecnego zespołu z Bremy tak duży turniej jest praktycznie poza zasięgiem.

fot. Виталий Довбыш | CC BY-SA 3.0

Nawet po ciężkiej kontuzji kolana, której doznał we wrześniu 2010 roku nie poddał się, tylko walczył o najszybszy powrót na murawę. Uraz wymagał długotrwałej i wyczerpującej rehabilitacji, która wykluczyła go z gry na ponad rok. Przewidywany powrót do treningów i gry planowano dopiero na grudzień 2011 roku.

Michael Bemben

Człowiek, który przyszedł do Unionu jako doświadczony ligowiec i przez trzy lata był murem w defensywie. Nie strzelał spektakularnych bramek, nie zbierał indywidualnych laurów, ale wywalczył z Unionem dwa awanse z rzędu – z ligi regionalnej do 3. poziomu rozgrywkowego (2008), a rok później do 2. Bundesligi. W sezonie 2008/09 rozegrał wszystkie 36 meczów ligowych, co świadczy o jego niezawodności, dobrym przygotowaniu fizycznym i zaufaniu trenera. Był filarem drużyny, która pięła się w górę niemieckiego systemu ligowego, przyczyniając się swoją solidną grą defensywną i doświadczeniem do sukcesów zespołu. W sumie dla Unionu Berlin rozegrał ponad 90 oficjalnych meczów, zdobywając 1 gola.

Michael Bemben urodził się Rudzie Śląskiej — zaledwie kilkanaście kilometrów od miejsca narodzin Sebastiana Boenischa — Gliwic. Dwóch chłopaków ze Śląska, którzy kilkaset kilometrów od domu robili kariery w Niemczech. Przypadek? A może jednak śląska piłka ma w sobie coś, czego nie widać gołym okiem?

Dawid Kownacki

Niestety, w odróżnieniu od wyżej wymienionych piłkarzy, Dawid Kownacki okazał się wielkim niewypałem. Po udanym okresie w Fortunie Düsseldorf, gdzie w 2. Bundeslidze potrafił regularnie strzelać bramki i zachwycać formą, w Werderze Brema został brutalnie zweryfikowany na wyższym poziomie. Jego przygoda w Zielono-białych to symbol ogromnego rozczarowania – przyszedł z łatką skutecznego snajpera, a wyszedł jako jeden z tych, którzy nie udźwignęli ciężaru oczekiwań.

fot. vitleo

Tymoteusz Puchacz

Podobnie jak Dawid Kownacki, również nie można o nim mówić w samych superlatywach. W Unionie Berlin rozegrał zaledwie 10 meczów, strzelił gola i zaliczył 2 asysty. Młody lewy obrońca szukał w Berlinie szansy, by na dobre zadomowić się w piłkarskiej elicie. Niestety, misja ta zakończyła się niepowodzeniem, a jego kariera po Unionie nie nabrała oczekiwanego rozpędu.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *