fot. Jakub Hałun | CC BY-SA 3.0

Piłkarscy emigranci #4 – Z wizytą w Chinach

Po epizodach poświęconych lidze amerykańskiej przyszedł czas na inny zakątek świata. Przyjrzymy się historii Polaków, występujących w Państwie Środka. Niektórych z pewnością kojarzy każdy fan piłki nożnej w Polsce, inni to postacie stosunkowo anonimowe i nieoczywiste dla większości kibiców.

Chińskie trio w 2001 roku

Na samym początku XXI wieku szlaki przetarło trzech polskich piłkarzy, w tym dwóch etatowych reprezentantów. Ich występy nie są wspominane do dzisiaj, gdyż po prostu… wydarzyły się. Nic więcej. Mowa o: Sylwestrze Czereszewskim, Marku Jóźwiaku oraz Rafale Pawlaku. Prześledźmy azjatycką karierę każdego z nich.

Jiangsu FC to już nieistniejący klub z Nanjingu, którego historia trwała ledwo 27 lat (1994 – 2021). W międzyczasie przyjął on jednego gościa z Polski, który występował tam w 2001 roku. Był nim wówczas 30-letni Sylwester Czereszewski — 23-krotny reprezentant seniorskiej drużyny narodowej. Piłkarz w żadnym stopniu anonimowy, doświadczony w takich klubach jak Legia Warszawa (107 meczów), czy Stomil Olsztyn (127 meczów). Polak był jednak głodny sukcesów na poziomie międzynarodowym, a taki miała mu zapewnić gra w chińskiej lidze, do której został wypożyczony. Czereszewski w kilka miesięcy swoje zarobił, ale jego klub mógł świętować co najwyżej 5. miejsce w… drugiej klasie rozgrywkowej.

fot. xiquinhosilva | CC BY 2.0

Między innymi dla pieniędzy Chiny wybrał również dobrze znany Marek Jóźwiak. 14-krotny reprezentant Polski zamienił w 2001 roku francuskie Guingamp na Shenyang Jinde (klub rozwiązano jako Guangzhou City w 2023 roku). W barwach swojego egzotycznego klubu rozegrał jedynie 4 mecze. Tak, jak Czereszewski — wrócił do Europy kilka miesięcy później. Podobna sytuacja zaistniała w przypadku Rafała Pawlaka. Pomocnik, w latach 90. reprezentujący barwy ŁKS-u Łódź i Widzewa Łódź również wybrał klub z Guangzhou. Ostatecznie opuścił Państwo Środka po pół roku.

Pierwszy sukces w chińskiej lidze

Jeszcze w 2004 roku krótki epizod zaliczył Jacek Paszulewicz, który reprezentował barwy Chengdu Wuniu. Mistrz Polski z Polonią Warszawa i Wisłą Kraków nie miał jednak szczęścia na Dalekim Wschodzie i po paru miesiącach wrócił do stolicy Małopolski.

Pierwszym realnie udanym transferem Polaka do Chin okazał się wyjazd Marka Zająca. 2-krotny reprezentant Polski w 2004 roku przeniósł się z tureckiego Sebatsporu do Shenzhen Jianlibao — ówczesnego pretendenta do tytułu mistrza Państwa Środka! Azja spodobała mu się na tyle, iż postanowił zostać w prowincji Guangdong na kolejne sezony.

W Shenzhen spędził cztery lata (96 meczów, 5 goli). W międzyczasie klub zdołał zmienić nazwę aż dwukrotnie. Najpierw Jianlibao, później Kingway, a gdy Zając odchodził w 2008 roku zespół nosił nazwę Shenzhen Shangqingyin. W 2004 roku zdobył z tym klubem mistrzostwo oraz Puchar Chin. Rok później ten drugi sukces zdołał powtórzyć. W 2009 roku udał się do rywala z ligi — Liaoning Whowin (15 meczów, 2 gole), gdzie krótko później zakończył karierę.

fot. Wigry Suwałki | CC BY 3.0

Krótszym okresem w Chinach, choć również całkiem udanym może pochwalić się Bogdan Zając. Obrońca i 1-krotny reprezentant Polski w 2006 roku również odwiedził Shenzhen, rozgrywając w Guangdongu 32 mecze i strzelając trzy gole. Przez niemalże 2 lata w jednym chińskim klubie występowało jednocześnie aż dwóch Polaków!

Nigeryjsko-polski obieżyświat

Emmanuel Olisadebe ewidentnie lubił zwiedzać świat. W trakcie swojej kariery rozgrywał mecze dla klubów z Nigerii, Polski, Grecji, Anglii oraz Cypru, jednak w tym artykule opiszemy naprawdę udaną przygodę w Chinach. 25-krotny reprezentant Polski w 2008 roku opuścił cypryjski APOP i dołączył do Henan Jianye.

fot. Don Camillo | CC BY-SA 3.0

Już w debiutanckim sezonie został wicekrólem strzelców chińskiej ligi! W ciągu 2 lat rozegrał 63 mecze dla klubu z Zhengzhou i strzelił 24 bramki. To więcej niż w jakiejkolwiek lidze w swojej bogatej karierze! Nieco gorszy rok 2010 (2 bramki w 19 meczach) spowodował jego odejście i powrót do Europy. Ponownie wybrał Grecję, choć spekulowano transfer do któregoś z ekstraklasowych zespołów.

Żołnierz Adama Nawałki z azjatyckim epizodem

Krzysztof Mączyński zanim święcił triumfy na EURO 2016 udał się za pół miliona euro z Górnika Zabrze do chińskiego Guizhou Renhe (dzisiaj Beijing Renhe). W Pekinie rozegrał około półtora roku. Nie był to zmarnowany okres — Mączyński zasłużył na miano kapitana zespołu, rozgrywając mecze z opaską na ramieniu. Ponadto, w 38 meczach zdobył 4 bramki. W 2014 roku drużyna Polaka zdobyła Superpuchar Chin, pokonując ówczesnego mistrza — Guangzhou Evergrande. Latem 2015 roku opuścił Chiny na rzecz Wisły Kraków.

fot. Paula Fernandez Ortega | CC BY-SA 4.0

Azjatycki bywalec na chińskich salonach

Adrian Mierzejewski znany był z transferów do egzotycznych, nietypowych lig zanim stało się to modne. W 2014 roku opuścił Europę na dobre i przeszedł do saudyjskiego Al-Nassr (o tym w kolejnych częściach serii). W 2018 roku jako nowego pracodawcę wybrał chiński Changchun Yatai. 41-krotny reprezentant Polski został w Państwie Środka do zakończenia kariery w 2024 roku.

W klubie z prowincji Jilin spędził jedynie pół roku, strzelając 3 bramki w 19 meczach. Co ciekawe, w letnim okienku transferowym 2018 najdroższym nabytkiem tego chińskiego klubu nie był Polak, a brazylijski napastnik Maurides — aktualnie snajper Radomiaka Radom — który kosztował niemal 3 miliony euro. Ponadto, Mierzejewski miał szansę zagrać w drużynie z Odionem Ighalo, czy Jose Manuelem Jurado!

W lutym 2019 roku Polak udał się za milion euro do lokalnego rywala — Chongqing Liangjiang. Sytuacja ta spowodowana była bardzo nieudanymi wynikami Changchung w lidze, gdzie zajęli przedostatnie miejsce. W Chongqingu rozegrał 39 meczów i strzelił 10 bramek. Kolejne pół roku i kolejna zmiana — tym razem padło na Guangzhou R&F (wcześniejsze Shenyang Jinde). Drużyna z Kantonu zakontraktowała więc kolejnego Polaka po Marku Jóźwiaku i Rafale Pawlaku! Wypożyczenie trwało jednak tylko 3 miesiące, a Mierzejewski zakończył sezon z 6 meczami i 2 golami na koncie. W akcjach ofensywnych zespołu Polakowi pomagał między innymi znany z Legii Warszawa Guilherme!

fot. Roger Gorączniak | CC BY 3.0

W marcu 2021 roku reprezentant Polski został ponownie wypożyczony z Chongqingu. Tym razem padło na kontrakt do końca roku w szanghajskiej Shenhui. Tam rozegrał 16 spotkań z 5 golami na koncie. Można stwierdzić, iż Mierzejewski zdecydowanie lubił eksplorować Państwo Środka, bo już po zakończeniu wypożyczenia w Szanghaju — w kwietniu 2022 roku — udał się do Henan FC. Stosunkowo homogeniczny narodowościowo skład, a także problemy finansowe chińskiej ligi nie pozwoliły mu na awans jakościowy. W ciągu ostatnich 2 lat kariery w klubie z Zhengzhou rozegrał 51 meczów i strzelił 8 bramek. Była to zdecydowanie najdłuższa kariera Polaka w Chinach po dzień dzisiejszy. Jest to również ostatni nasz rodak w chińskiej lidze.

Dlaczego nazewnictwo chińskich klubów jest tak skomplikowane?

Wielokrotnie w tym artykule przytaczaliśmy kilka nazw tego samego zespołu z Chin. Jednym z rekordzistów jest z pewnością już upadłe Guangzhou City, które w ciągu swojej 37-letniej historii zmieniło nazwę ośmiokrotnie! Wynika to z problemów finansowych ligi, jakie spotkały ją w ostatnich latach. W 2021 roku Chińska Federacja Piłki Nożnej nakazała lokalnym zespołom neutralne nazwy, tak aby sugerował one pochodzenie drużyny, a nie sponsorów, bądź inwestorów. Niezrealizowanie celu w wyznaczonym terminie groziło degradacją klubu z najwyższej klasy rozgrywkowej.

fot. Alexchen4836 | CC BY-SA 3.0

Jednym z największych chińskich klubów w drugiej dekadzie XXI wieku było Guangzhou FC, które z czasem spełniło określone zasady (usuwając z nazwy sponsora — Evergrande), jednak spowodowało to splajtowanie samego inwestora, co pogrążyło klub w kryzysie i doprowadziło do zawieszenia zespołu w 2025 roku. Takich historii w lidze chińskiej jest więcej, jednak zachowajmy je na kolejne opowieści.

Wspieraj nas - udostępnij!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *